90 lat temu
marzec 1936
W marcu wypadają imieniny Edwarda i Józefa. W przedwojennej Polsce uroczyście były obchodzone przez społeczeństwo imieniny marszałka Józefa Piłsudskiego. Po jego śmierci w 1935 r. data imienin stała się okazją do pielęgnowania pamięci o naczelniku. A kiedy wodzem naczelnym armii polskiej został generał dywizji, późniejszy marszałek, Edward Rydz-Śmigły, dzień jego imienin również stał się okazją do uroczystego świętowania przez wojsko i policję.
W związku z tym w 11. numerze 15 marca 1936 r. został opublikowany rozkaz nr 693 wydany 13 marca tego roku przez Komendanta Głównego Policji Państwowej gen. Kordiana Józefa Zamorskiego, w którym czytamy: „W dniu Imienin Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego myśli wszystkich Polaków zwracają się ku Jego Wielkiej Postaci, która tak długo w najcięższych czasach dla Polski była nam najlepszym drogowskazem. Pamiętajmy Jego wskazania! – Mamy dobro Rzeczypospolitej stawiać zawsze ponad prywatę! Wielkość i najlepszy rozwój naszej Ojczyzny ma być celem naszego życia. Codzienną ambicją naszą musi być dążenie do tego, aby Policja Polska była najlepszą i najsprawniejszą, gotową zarówno w czasie pokoju jak wojny spełnić swój obowiązek, tak jakby On tego chciał. Rozkaz ten odczytać przed frontem oddziałów w dniu 19 b. m.”.
Z kolei Komendant Główny Policji Państwowej gen. Kordian Józef Zamorski winszował na łamach 12. numeru gazety „Na Posterunku” z 23 marca 1936 r. wodzowi naczelnemu gen. Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu: „W imieniu swojem, podwładnych oficerów i całego korpusu policji państwowej składam posłusznie najserdeczniejsze życzenia imieninowe wraz z wyrazami hołdu i żołnierskiego przywiązania”.
W numerach: 10. z 8 marca oraz 11. z 15 marca 1936 r. znajdujemy ciekawe relacje z zawodów sportowych w szermierce, jakie odbyły się w ramach przygotowań do igrzysk olimpijskich w Berlinie. Pierwsze zawody zorganizował Policyjny Klub Sportowy w sali gimnastycznej Szkoły Oficerskiej Policyjnej przy ul. Krochmalnej 56 w Warszawie w dniach 22 i 23 lutego 1936 r. „Startowało: w szpadzie 18, a w szabli 36 zawodników z klubów: A. Z. S. Warszawa, A. Z. S. Poznań, K. S. Warszawianka, W. K. S. Łódź, W. K. S. Legja, K. S. Tramwajarzy Łódź, P.K. S. Łódź, P. K. S. Warszawa, P. K. S. wojew. warszawskiego. P. K. S.
Katowice zawodników nie przysłał, tłumacząc się brakiem środków na przysłanie zawodników oraz bliskim terminem następnych zawodów (29 II i 1.III r, b.), czego należy żałować, gdyż jest to jedyny klub policyjny, który posiada zawodników wysokiej klasy, startujących w reprezentacji Polski. […] Zawody wzbudziły b. duże zainteresowanie wśród policjantów warszawskich, którzy licznie stawili się na tę imprezę sportową. Organizacja zawodów była sprawna pod każdym względem. Zawody zaszczycili swą obecnością p. komendant główny policji gen. Kordjan Zamorski, szef sztabu K. Gł. kpt. dypl. Kozolubski, insp. Płotnicki, podinsp. Zieliński, komendant policji warszawskiej podinsp. Kozielewski, prezes Pol. Zw. Szerm. płk. Bałaban oraz liczni oficerowie Wojska i Policji”.
Kolejne zawody, o mistrzostwo Warszawy w szpadzie i szabli, w których wzięli udział policyjni szermierze odbyły się wkrótce po poprzednich. „W dniu 29.II i 1.III r. b. odbyły się na stadjonie W.[ojska] P.[olskiego]. […] Na zawodach tych Sobik z P. K. S. Katowice zdobył wicemistrzostwo w szpadzie oraz III miejsce w szabli. Zaznaczyć należy, że w roku ubiegłym Sobik był mistrzem Warszawy w szabli. Obecnie tytuł ten zdobył kpt. Segda przed kpt. Dobrowolskim i Sobikiem. Oprócz Sobika startowali zawodnicy P. K. S. m. st. Warszawy: Matysik, Jaroszyński, Dąbkowski i Chomacki, z których Dąbkowski
i Matysik dostali się do półfinałów”.
40 lat temu
marzec 1986
W 11. numerze tygodnika resortu spraw wewnętrznych „W Służbie Narodu” z 16 marca 1986 r. znajdujemy krótką notatkę o śmierci Olofa Palmego, premiera Szwecji: „Jedna krótka chwila, w nocy z 28 lutego na 1 marca 1986 roku położyła kres całemu znaczącemu etapowi w historii Szwecji. Od kul zamachowca zginął w centrum Sztokholmu premier rządu Królestwa Szwecji Olof Palme, wybitny polityk i mąż stanu, orędownik wielkiej idei pokoju i porozumienia między narodami”. Olof Palme miał 59 lat. Angażował się w akcje protestacyjne przeciwko m.in. wojnie w Wietnamie oraz brał udział w wielu wydarzeniach o charakterze pokojowym na świecie.
W 12. numerze tego samego czasopisma w artykule „Zawsze na nie można liczyć” czytamy relację: „7 marca br. odbyło się uroczyste spotkanie przedstawicielstwa kierownictwa resortu spraw wewnętrznych: szefa Służby Polityczno-Wychowawczej mgr. Andrzeja Gduli, sekretarza KD PZPR ppłk. Witolda Wrotka, dyrektora Zarządu Polityczno-Wychowawczego płk. Eugeniusza Grabowskiego, dyrektora Departamentu Kadr płk. Lechosława Stemplewskiego – z reprezentacją kobiet pracujących w resorcie spraw wewnętrznych. […] „Wręczając zebranym reprezentantkom żeńskiej części resortu symboliczne kwiaty, wiceminister Andrzej Gdula złożył im w imieniu ministra, całego kierownictwa i własnym życzenia, «aby każdy następny dzień był lepszy od poprzedniego»”.
20 lat temu
marzec 2006
W 3. numerze miesięcznika „Policja 997” z marca 2006 r. Elżbieta Sitek w serii artykułów prezentowanych w dziale „Tylko służba” wraca do tragicznych chwil związanych z katastrofą budowlaną, jaka wydarzyła się 28 stycznia 2006 r. w Chorzowie.
Tego dnia, w hali na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie, odbywała się ogólnopolska wystawa gołębi pocztowych. Na terenie wystawy znajdowało się około 700 osób – zwiedzających i wystawców. Pod ciężarem nagromadzonego śniegu zawalił się dach hali. Zginęło 65 osób, ponad 170 zostało rannych. Wśród zabitych znalazł się także policjant sierż. szt. Tadeusz Bartosik, który wraz z sierż. szt. Pawłem Kuczkowskim pełnił służbę na terenie wystawy.
To tragiczne wydarzenie opisuje dziennikarka gazety „Policja 997” Elżbieta Sitek w trzech swoich artykułach.
W pierwszym – pt. „Widziałem śmierć” – sierż. szt. Paweł Kuczkowski wspomina, że w momencie katastrofy wraz z kolegą nawoływali obecnych, aby szybko opuszczali halę. Po zawaleniu się dachu stracił kontakt z kolegą. Od razu przystąpił do ratowania i wyprowadzania ocalonych, jednocześnie wzywając przełożonych, aby przysłali pomoc. Ciągle niepokoił się o los kolegi, z którym stracił kontakt. „Było ciemno, włączyłem latarkę. Zobaczyłem leżącego mężczyznę bez buta, z ranną nogą. Wyciągnąłem go, opatrzyłem i znów zadzwoniłem do dyżurnego. Prosiłem o pomoc medyczną, o oświetlanie. Bez światła nie dało się nic więcej zrobić. Musiałem powstrzymywać ludzi, którzy chcieli wchodzić do środka, gdy tymczasem ta zawalona konstrukcja wisiała pół metra nad ziemią, wsparta na przypadkowych przeszkodach i w każdej chwili mogła runąć. […] Akcją kierowali już ratownicy, a ja robiłem to co wszyscy. Pomagałem odsuwać jakieś żelastwa, wynosiłem rannych. […] Kilka razy wracałem w miejsce, gdzie spodziewałem się znaleźć Tadeusza. […] Po północy koledzy poinformowali mnie, że Tadzika znaleziono...”.
W informacji „Cześć Jego pamięci!” czytamy: „Uroczysty pogrzeb podkom. Tadeusza Bartosika rozpoczął się 3 lutego br. w kościele pw. św. Wojciecha w Bytomiu. Kompanie honorowe Policji i wojska, przedstawiciele prezydenta i rządu, policyjne orkiestry, koledzy, a przede wszystkim rodzina odprowadzili bohatera na bytomski cmentarz. Składaniu trumny do grobu towarzyszyły syreny radiowozów i trzykrotna salwa na cześć Zmarłego. […] Został pośmiertnie awansowany do stopnia podkomisarza. Pozostawił żonę i 10-letniego syna”.
W kolejnym materiale pt. „Najgorsza służba w życiu” Elżbieta Sitek opisuje dramatyczny przebieg akcji ratunkowej oraz zabezpieczenie miejsca katastrofy.
„W akcji ratowniczej w Chorzowie brało udział około 900 policjantów. Po jej zakończeniu 100 funkcjonariuszy nadal zabezpiecza miejsce katastrofy, a kilkudziesięciu wykonuje czynności procesowe i robić to będzie jeszcze przez wiele miesięcy”.
W trzecim swoim artykule pt. „Nie czuję się bohaterem” Elżbieta Sitek rozmawia z nadbryg. Januszem Skulichem, komendantem wojewódzkim Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach, dowodzącym akcją ratowniczą w Chorzowie. Rozmówca dziennikarki precyzyjnie opisał organizację oraz przebieg akcji ratunkowej, podkreślając ogromne zaangażowanie wszystkich służb, w tym Policji, a także wielu woluntariuszy. Zwrócił uwagę na potrzebę zapanowania nad całą akcją ratunkową w celu zapewnienia pomocy poszkodowanym, wsparcia pomagającym, ale także zabezpieczenia miejsca zdarzenia i mienia pozostawionego przez poszkodowanych.
„Jakie były zadania Policji? Jak Pan ocenia ich wykonanie? – Policjanci byli tu w chwili tragedii, dlatego pierwsi, jeszcze przed nami, przystąpili do ratowania. Gdy my przejęliśmy działania ratownicze, a potem przybyły większe siły Policji, otoczyli teren, kierowali ruchem, zorganizowali miejsca, gdzie przenosiliśmy zwłoki i rejestrowano depozyty. Zabezpieczali mienie, brali udział w identyfikacji, wykonywali wiele czynności niezbędnych do prowadzenia śledztwa. W czasie akcji ważne jest, żeby każdy znał swoje zadanie i policjanci wiedzieli to doskonale. Współpraca z Policją, a także ze wszystkimi innymi służbami, była bardzo dobra”.
Karol Karasiewicz
Wydział Edukacji Historycznej
Gabinet Komendanta Głównego Policji KGP
Więcej informacji historycznych znajdziesz na stronie.