mł. asp. Paweł Maszczak
laureat 18. edycji konkursu „Policjant, który mi pomógł”
Jestem niezmiernie dumny, że w gliwickiej komendzie mam takiego funkcjonariusza – mówił insp. Dariusz Fuks, komendant miejski Policji w Gliwicach podczas ubiegłorocznego Święta Policji, dziś piastujący stanowisko komendanta miejskiego Policji w Mysłowicach. Mowa o mł. asp. Pawle Maszczaku z Komisariatu I w Gliwicach, który został jednym z pięciu laureatów 18. edycji Ogólnopolskiego Konkursu „Policjant, który mi pomógł”.
Do ubiegłorocznej edycji konkursu wpłynęły 172 zgłoszenia dotyczące 148 funkcjonariuszy Policji. Gliwickiego policjanta zgłosiła starsza kobieta. W jej mieszkaniu ulatniał się gaz. Policjant doręczał akurat korespondencję z sądu i wyczuł niepokojący zapach już na klatce schodowej. Wyniósł kobietę z mieszkania, udzielił jej pierwszej pomocy i wezwał służby. Paweł Maszczak, wówczas jeszcze w stopniu sierżanta sztabowego, podczas tej interwencji zadbał też o zabranie z mieszkania dokumentów i lekarstw. Po incydencie i rozpoznaniu warunków życia kobiety zwrócił się do miejscowego ośrodka pomocy społecznej o wgląd w jej sytuację, co przyniosło stałe wsparcie pracowników OPS-u. Mieszkanka Gliwic w zgłoszeniu napisała: „(...) Dzięki jego szybkiej, zdecydowanej, profesjonalnej reakcji nadal żyję (…). Uratował mnie i mieszkańców od tragedii, a mi samej – życie (…)”.
– Co się czuje, jak uratuje się komuś życie? – pytam laureata.
– Radość. Dumę i satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. I to jest też takie ważne potwierdzenie, że jesteś w dobrym miejscu i że to, co robisz, naprawdę ma sens. Czasem na sto interwencji zdarza się taka, która daje niesamowitego kopa do dalszego działania. I przekonanie, że jest to najistotniejsze w życiu.
Drugie pokolenie w granatowym mundurze
Ówczesny gliwicki komendant zdradził, że policyjna pasja Pawła Maszczaka jest rodzinna. – To jest pokoleniowe. Z tatą Pawła, który był również dzielnicowym w Komisariacie I Policji w Gliwicach, wspólnie prowadziliśmy sprawy i patrolowaliśmy ulice. Jego tata odszedł na zasłużoną emeryturę w 2017 r. i w tym samym roku Paweł przyjął się do służby. Do nas przeszedł w 2023 r. z zaprzyjaźnionej jednostki w Zabrzu. I od początku wyróżnia się przede wszystkim niesamowitym zaangażowaniem. Naprawdę swoją pracę wykonuje z pasją. Na moim biurku lądują bardzo często wnioski personalne o nagrody dla niego. Wielokrotnie je podpisywałem z pełnym przekonaniem – mówił insp. Dariusz Fuks. Sam wyróżniony wspominał, jak ojciec policjant służył jeszcze w Posterunku Policji w Sośnicowicach [zlikwidowany w 2012 r. – przyp. red.], nad którym mieszkali. Rósł więc razem z policjantami.
– Posterunek był w dwupiętrowym budynku. Na parterze był posterunek Policji, a nad nim trzy mieszkania. Obserwowałem policyjną służbę od najmłodszych lat. Myłem radiowóz, schodziłem czasem na posterunek, żyłem tam. Wszystkich znałem i bardzo dobrze się tam czułem – mówi wyróżniony policjant.
Paweł Maszczak ukończył liceum ogólnokształcące o profilu wojskowym. Przyznaje, że gdyby były wówczas te o profilu policyjnym, pewnie wybrałby klasę policyjną, choć był też za młodu członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Sośnicowicach. Gdy pytam, co jest takiego wciągającego w Policji, odpowiada szybko: – Dla mnie wszystko. Nutka ciekawości i adrenaliny. A najważniejsza jest możliwość realnej pomocy innym.
Klucz 1 – pasja… i dobra atmosfera
Podczas uroczystego spotkania pięciu laureatów konkursu z I zastępcą Komendanta Głównego Policji nadinsp. Romanem Kusterem mł. asp. Paweł Maszczak mówił: – Swoją służbę pełnię od 8 lat, co nie jest dużym wynikiem. Początek służby zamienił się jednak w wielką pasję. Pasję do Policji. Od początku też staram się być oddany mundurowi, przykładam się do wykonywania jak najrzetelniej wszystkich obowiązków w służbie i poza nią. To jest wielkie wyróżnienie dla mnie, że w takim gronie mogę dzisiaj być i państwa poznać, podać rękę. Jest to dla mnie bardzo ważne wydarzenie i wielki motor napędowy do dalszego działania. Jeżeli atmosfera w jednostce jest dobra, to ta robota sama idzie i chce się pracować. Bardzo dziękuję, że mogłem tu być i otrzymałem ciepłe słowa od państwa.
Później dodał jeszcze, że o klimat w pracy trzeba po prostu dbać. – U mnie w garnizonie ważne jest koleżeństwo, czasami czuję się jak w domu. Można ludziom zaufać i polegać na nich.
Do atmosfery w pracy, która karmi tę policyjną pasję, nawiązał też później ówczesny przełożony Pawła Maszczaka, insp. Dariusz Fuks.
– Paweł mówił w obecności pana generała o atmosferze w pracy, którą też uważam za niezwykle istotną. I wiem, od niego i innych policjantów, że nie tylko w rewirze dzielnicowych, ale i w całej jednostce, atmosfera jest bardzo dobra. Od tego się w sumie zaczyna, bo jeżeli jest dobra atmosfera, dobra współpraca, funkcjonariusze się wspierają, to robota idzie, i tak powinno to wyglądać. Gliwice to rejon służbowy, który jest jednym z pięciu największych jednostek garnizonu śląskiego. Mamy duży obszar i zadań dla dzielnicowych też jest dużo. A dzięki zaangażowaniu i wsparciu są realizowane na bardzo wysokim poziomie.
Klucz 2 – dociekanie prawdy
– Policjant według mnie powinien być w rejonie. Lubię być w ruchu i kontakt z ludźmi, to mi na pewno ułatwia zadania służbowe. Bardzo lubię rozmawiać i dociekać różnych spraw. Jeżeli ktoś ma z czymś problem, drążę temat, staram się poznać prawdę i jak najlepiej pomóc. Nie odpuszczam, jak widzę, że coś jest na rzeczy.
– Ojciec dawał ci jakieś wskazówki? – dopytuję. – Będąc na emeryturze, często przy kawie, podpytuje i wspomina swoją pracę. Bardzo pozytywnie, bo mówi, że praca dzielnicowego była najlepszą pracą, jaką miał przez całe życie – odpowiada. Z kolei na pytanie o cechy dobrego policjanta, które powinny go charakteryzować i pomóc utrzymać tę pasję, Paweł Maszczak mówi tak: – Trzeba na pewno być zdecydowanym w działaniu i podejmowaniu decyzji, otwartym na ludzi, odpornym na stres i adrenalinę. W samym sobie trzeba mieć dużo empatii i być elastycznym. Ważne, żeby człowiek wiedział, co robi. Drążyć, drążyć, nie oceniać i dociekać prawdy. I nie brać wszystkiego do siebie, szczególnie, gdy nie ma się na coś wpływu.
W regionalnych doniesieniach medialnych i policyjnych dosyć często pojawiają się informacje o tym, że Paweł Maszczak interweniował po godzinach służby, zatrzymując np. pijanych kierowców. Wydaje się, że znajomość rejonu od najmłodszych lat może mieć swoje dobre i złe strony. U Pawła Maszczaka klucz jest taki: – Większość mieszkańców znam lub kojarzę, a to z reguły ułatwia pracę. Ale bezwzględnie – prawo jest prawem dla wszystkich, na równi. Nie ma sytuacji, że jak znajomy zawini, to będzie miał ulgę. Wszyscy wiedzą, gdzie pracuję, i jak przewinią, przyjadę. Jak potrzebują, to pomogę, ale też w granicach prawa.
Rośnie trzecie pokolenie?
Być może w szeregach Policji za kilka lat powitamy trzecie pokolenie państwa Maszczaków. Bo siedmioletni syn wyróżnionego śląskiego funkcjonariusza często dopytuje się już o arkana służby, bierze udział we wszystkich festynach policyjnych, ma swój mundur z osprzętem i kamizelką taktyczną i uczy się z tatą strzelać na strzelnicy. – Twierdzi, że też zostanie policjantem – mówi Paweł Maszczak, obecnie w stopniu młodszego aspiranta i już nie dzielnicowy, tylko policjant służby kryminalnej. Czekamy więc, aż mały Borys dorośnie i zdecyduje o swojej pasji i zawodowej ścieżce.
Izabela Pajdała
zdj. autorka