Strona główna serwisu Gazeta Policyjna

Agresywny pacjent – samoobrona dla medyków

Tylko w 2024 roku ratownicy medyczni sami potrzebowali pomocy aż 3080 razy z powodu agresji i przemocy pacjentów lub osób towarzyszących interwencji. Tylko 10 procent tych alarmów kończyło się wezwaniem Policji. Szacuje się, że w Polsce rocznie dochodzi nawet do 350 tysięcy ataków na ratowników medycznych.

Największym wstrząsem była tragedia w Siedlcach, kiedy 25 stycznia br. w wyniku ataku nożem ratownik zmarł. Środowisko policyjne, solidaryzując się z ratownikami, wsparło medyków szkoleniami z technik samoobrony.

W ostatnich tygodniach, po deklaracji Komendanta Głównego Policji o wsparciu zespołów ratownictwa medycznego, trwały ustalenia z Ministerstwem Zdrowia. W trakcie licznych konsultacji prowadzonych z ministerstwem wspólnie z Wydziałem Ochrony Pracy KGP, który koordynuje policyjnymi zespołami ratownictwa medycznego, a także Biurem Koordynacji Postępowań Kwalifikacyjnych i Szkolenia Policji oraz Biurem Prewencji KGP został wypracowany moduł programowy.

Wypracowany program

Szkolenie dla zespołów ratownictwa medycznego w zakresie wybranych sposobów reagowania w sytuacjach kryzysowych z zastosowaniem podstawowych technik samoobrony ma obejmować wiele zagadnień. Celem jest, aby uczestnicy potrafili: przyjąć postawę neutralną, łącząc ją z komunikacją werbalną; przyjąć pozycję walki oraz poruszać się w niej; zastosować ciosy i obronę przed nimi; zastosować kopnięcia i obronę przed nimi; obezwładniać osobę za pomocą obchwytu szyi z uciskiem; bronić się przed duszeniem oraz przed chwytami za przedramiona, za elementy ubioru, obchwytami głowy i tułowia. Szkolenie służy przygotowaniu ratowników medycznych, pielęgniarek oraz lekarzy ZRM do reagowania na agresywne zachowania osób podczas prowadzenia działań ratowniczych, poznaniu podstawowych technik samoobrony oraz ich zastosowaniu w przypadku ataku na personel medyczny.

Praktyka w KPP w Lesku

– Niemal każdego dnia wspólnie z medykami podejmujemy działania na rzecz bezpieczeństwa przy obsłudze różnych zdarzeń. Nasza lokalna współpraca szczególnie została zacieśniona trzy lata temu, kiedy podpisaliśmy z Bieszczadzkim Pogotowiem Ratunkowym porozumienie w zakresie szkoleń i współpracy. Od tego czasu wzajemnie i cyklicznie szkolimy się z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej i samoobrony oraz taktyk i technik interwencji – mówił komendant powiatowy Policji w Lesku mł. insp. Grzegorz Koczera.

Gdy pytam ratowników medycznych o to, czy spotkali się z agresją ze strony pacjentów, jednogłośnie odpowiadali, że nie ma takiego ratownika, który tego nie doznał.

– Wrogie zachowania pochodzą też bardzo często ze strony członków rodzin, znajomych pacjenta czy osób postronnych podczas udzielania pomocy. Nie pomagają też osoby, które nagrywają w czasie interwencji medycznej – mówili bieszczadzcy ratownicy.

Po ostatnich atakach na ratowników medycznych dyrektor Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego w Sanoku zwróciła się do zaprzyjaźnionych policjantów o przeprowadzenie dodatkowego szkolenia. Za zgodą komendanta wojewódzkiego Policji w Rzeszowie insp. Andrzeja Patrzałka szkolenia ruszyły pod koniec lutego. Ponieważ uzbierała się spora grupa ratowników chcących wziąć udział w szkoleniu, oprócz instruktora i zastępcy naczelnika Wydziału Prewencji w KPP w Lesku asp. szt. Rafała Nikulczy wsparciem byli również instruktorzy z Oddziału Prewencji KWP w Rzeszowie podkom. Kamil Kusz i mł. asp. Kamil Karp.

– Jeżeli ktoś podnosi na was rękę, to wasza świadomość zagrożenia musi być jak największa, a zastosowana obrona adekwatna do sytuacji, dlatego ważne jest odpowiednie przeszkolenie – mówił Kamil Kusz.

– Ważna jest tu ocena sytuacji. Jeżeli pacjent może nam zagrażać, nie mamy umiejętności, ma nóż w ręce – nie szarżujemy, wycofujemy się.

Nie ma skutecznej obrony przed nożem. Dystans i wycofanie się. Ukrycie i czekanie na patrol Policji.

Są jednak sytuacje, kiedy nie ma już możliwości ucieczki. Ratownicy ćwiczyli więc techniki obrony przed nożem lub innym niebezpiecznym narzędziem – począwszy od najprostszej (jak się okazało, wcale nie jest to łatwe rozwiązanie), czyli dystansowanie agresora za pomocą nóg, tak by zyskać na czasie, po wykorzystaniu momentu zamachu i skrócenie odległości przy ataku długim narzędziem, np. kijem.

Podczas szkolenia dało się dostrzec elementy różnicujące naszą służbę – np. dla ratowników lepiej jest, gdy pacjent zostanie unieruchomiony w pozycji leżącej, na plecach. Ratownicy mogą wykonywać wówczas swoje czynności. Dla policjantów z kolei wygodniejsza pozycja do kontroli to ta leżąca, na brzuchu.

Ratownicy przećwiczyli też w zespołach dwuosobowych, za dobrą podpowiedzią policjantów, żeby podczas unieruchamiania pacjenta, gdy są sami i sytuacja tego wymaga, podzielili się rolami „po połowie”, tzn. żeby jeden zajął się unieruchomieniem górnej części jego ciała, a drugi – dolnej.

Ważnym elementem były ćwiczenia z zakresu stosowania obchwytów i chwytów obezwładniających w celu unieruchomienia pacjenta. Najdłużej ratownicy ćwiczyli podstawowe techniki dźwigni i obaleń oraz bezpiecznego obchwytu szyi. A że każdy ma swoją perspektywę, nawet podczas szkolenia z samoobrony, obchwyt szyi do pozycji leżącej okazał się idealny do wykonywania iniekcji – zauważyli ratownicy. Szkolenie uwzględniało jak najbardziej praktyczne aspekty pracy ratowników medycznych. Sami ratownicy podpowiadali, co zdarza im się podczas interwencji medycznych i z czym mają największe trudności. Policjanci starali się podzielić wiedzą i umiejętnościami, które były przydatne w realnych sytuacjach. Oprócz technik odpierania ataku agresywnego pacjenta i sposobów przytrzymania znalazły się więc również pozycje i zasłony chroniące przed atakiem oraz procedury bezpiecznego opuszczenia karetki w sytuacjach zagrożenia.

W szkoleniu wzięło udział 21 ratowników medycznych z: Cisnej, Leska, Olszanicy i Sanoka, czyli stamtąd, gdzie stacjonują karetki Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego.

Komunikacja to ciągle podstawa

Podczas szkolenia policyjni instruktorzy przypominali najprostsze rzeczy, które można zastosować dla własnego bezpieczeństwa. W sytuacji, gdy np. podchodzimy do pacjenta, co do którego nie mamy pewności, podstawą będą zachowanie odpowiedniego dystansu, i polecenie wyciągnięcia rąk np. z kieszeni. Widząc ręce, upewnimy się, że nie trzyma on niebezpiecznego narzędzia.

Funkcjonariusze uczulali też medyków na najprostsze błędy. – Proszę wykonywać moje polecenia! – krzyczymy kilkakrotnie do agresywnej osoby, która staje się wówczas coraz bardziej napięta i impulsywna. Zapętlamy się, mówiąc w kółko to samo, i zapominamy wyartykułować samo polecenie.

Stres i chaos, obecne w tego typu interwencjach, nie są sprzymierzeńcami.

– Komunikuj polecenia krótko, zrozumiale i wprost. Nie spiesz się. Skoncentruj. Nie okazuj zdenerwowania – radzili policjanci.

Systemowe zmiany na horyzoncie

– Tego typu szkolenia mają dla nas duże znaczenie. Ratownicy powinni być szkoleni systemowo i regularnie. Powinny być też wypracowane dobre praktyki i spójne reguły w całej Polsce, również współpracy z Policją, bo czasem przepisy są niedoprecyzowane. My mamy za zadanie zadbać o bezpieczeństwo, zdrowie i życie pacjenta, cenne więc były dla nas praktyczne informacje i możliwość ćwiczenia, w jaki sposób można zmniejszyć agresję oraz jakie metody zastosować podczas unieruchamiania bez wyrządzenia jakiejkolwiek krzywdy pacjentowi – mówili po szkoleniu medycy. Ratownicy kończyli szkolenie z konkluzją: – Dostaliśmy podstawę, ale z wnioskiem, że trzeba to cały czas ćwiczyć. Dla naszego bezpieczeństwa, ale też dla dobra pacjentów.

Dla policjantów było to również cenne szkolenie, ponieważ mogli poćwiczyć z ratownikami m.in. przepięcie pacjenta z kajdanek na pasy bezpieczeństwa w ambulansie. Wszyscy uczestnicy doceniali świetną atmosferę w leskiej komendzie i profesjonalizm instruktorów.

To jeszcze nie koniec

Tragiczne wydarzenia wymusiły liczne rozmowy o zmianach w przepisach o Państwowym Ratownictwie Medycznym, w tym tę najważniejszą dla medyków – kwestię zwiększenia ich bezpieczeństwa.

Kolejnych ustaleń wymaga jednak doprecyzowanie przepisów w zakresie wzajemnego zabezpieczania działań zespołów ratownictwa medycznego i Policji. Miejmy nadzieję, że do nich również dojdzie w najbliższym czasie. A szkolenia i rozmowy podczas tych spotkań będą punktem wypracowywania najlepszych rozwiązań.

Izabela Pajdała

zdj. Jacek Herok