Strona główna serwisu Gazeta Policyjna

Największe epidemie XX wieku

Epidemie od zarania dziejów nawiedzały ludzkość. Dezynteria, dżuma, dur plamisty, czerwonka, cholera, czarna ospa, hiszpanka dziesiątkowały populacje nieraz bardziej niż wojny. Z epidemiami walczyli lekarze, ale ważna też była rola służb porządkowych, choć nie zawsze znalazła ona miejsce w kronikarskich zapisach.

„Hiszpanka”

W XX wieku największą pandemię wywołała grypa nazwana hiszpanką, choć wirus nie przyszedł z Hiszpanii, lecz został przyniesiony przez amerykańskich żołnierzy udających się na front w Europie. Pandemia zaczęła się pod koniec I wojny światowej i trwała do roku 1920. Zachorowało na nią pół miliarda ludzi na świecie, a liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła od 50 do 100 milionów. Jej rozprzestrzenianiu się sprzyjał fakt, że kraje zaangażowane w konflikt zbrojny nie przekazywały do publicznej wiadomości raportów o zasięgu epidemii, a tym samym nie współpracowały w jej zwalczaniu. Robiła to jedynie neutralna w tej wojnie Hiszpania, podając komunikaty o rozszerzaniu się epidemii, i zapewne dlatego uznawano potem, że grypa zaczęła się w tym kraju i stąd jej nazwa.

Hiszpanka była najgroźniejszym wirusem grypy, jaki dotychczas nawiedził ludzkość. Była inna niż wszystkie znane wcześniej epidemie – atakowała głównie ludzi młodych, w przedziale wiekowym 20–40 lat, co jest nietypowe dla grypy sezonowej, zbierającej śmiertelne żniwo głównie wśród dzieci i seniorów.

Wynikało to z faktu, że najwyższa śmiertelność, jak w każdej epidemii, dotyczyła dużych zbiorowisk, a takimi były wówczas m.in. obozy wojskowe, gdzie dodatkowo panowały fatalne warunki sanitarne. Po zakończeniu wojny wracający do domów żołnierze roznieśli wirusa po całej Europie i dalej po świecie. Hiszpanka objęła cztery kontynenty: Europę, Amerykę Północną, Azję i Afrykę. Na wysoką śmiertelność miał wpływ fakt, że w wyniszczonych wojną krajach panowały złe warunki sanitarne, brakowało żywności i leków.

Liczba ofiar hiszpanki w Polsce jest trudna do ustalenia, ponieważ w czasie II wojny światowej zniszczonych zostało wiele dokumentów, w tym dokumentów cmentarzy, które byłyby najlepszym źródłem informacji. Nie bez znaczenia jest też fakt, że epidemia pojawiła się w momencie, kiedy kraj odzyskał niepodległość. W prasie panowała euforia z odzyskanej wolności, donoszono głównie o takich wydarzeniach jak powrót Józefa Piłsudskiego czy powstawanie kolejnych instytucji państwowych. Niektóre gazety pisały jednak o śmiertelnej chorobie, która dziesiątkuje ludność.

I tak na przykład krakowski „Głos Narodu” w wieczornym wydaniu z 22 października 1918 roku zamieścił krótką, lecz dramatycznie brzmiącą notkę z powiatu Sokalskiego (koło Lwowa). Według doniesień gazety nie było w tym rejonie ani jednego domostwa, w którym ktoś nie zachorował na hiszpankę. Zazwyczaj ulegają jej wszyscy mieszkańcy danej chaty po kolei. Śmiertelność jest ogromna. Całe gminy leżą w ogromnej gorączce, wielu chorym bucha krew z ust i nosa. Kto się zaziębi, ten idzie na tamten świat. (…) Stolarze po wsiach i miasteczkach nie robią nic innego, tylko trumny (…).

Choroba tak wycieńcza ludność, że staje się na długi czas niezdolną do pracy. Cierpi na tym ogromnie gospodarka na roli. Nie kopie się ziemniaków, które wkrótce zaczną gnić, nie uprawia się roli pod zasiew oziminy.

Historycy przyjmują, że w latach 1918–1920 w Warszawie, liczącej wtedy ponad 820 000 mieszkańców, z powodu hiszpanki zmarło około 2000 osób. Stanowiło to ćwierć procenta całej populacji.

Starszy ordynator mokotowskiego szpitala wojskowego dr medycyny Szczęsny Bronowski tak opisywał przebieg epidemii w Warszawie: Od listopada roku 1919 do lipca roku 1920 w Szpitalu Wojskowym Mokotowskim w Warszawie obserwowałem ściśle klinicznie 700 przypadków grypy z pośród ogólnej cyfry 916 chorych grypowych. We Lwowie i Krakowie pojawiła się grypa mniej więcej już w połowie września, w październiku już grasowała ona epidemicznie w Zagłębiu Dąbrowskiem. W Warszawie też już we wrześniu notowano pojedyncze przypadki, w październiku zaś już powszechnie mówiono o panującej epidemji „Hiszpanki”. (...) W zimie roku 1919 nasilenie epidemji nieco przygasło. Na wiosnę i w lecie tegoż roku nastąpiło jeszcze większe uspokojenie, od października zaś epidemia znakomicie się wzmogła i trwała, prawie w jednakowem nasileniu, aż do wiosny roku 1920, stopniowo ustępując w ciągu m. kwietnia, maja i czerwca. (…) W szpitalu Wojskowym Mokotowskim zanotowaliśmy 35 przypadków bezpośredniego zakażenia się chorych innej kategorji od chorych na grypę, na przestrzeni jednak nieco większej, a mianowicie do 6 metrów, okres zaś wylęgania bywał krótki, przeważnie od 12–24, rzadko do 72 godzin. Zapadania jednak całej sali nigdy nie widzieliśmy, chorzy grypowi leżeli na salach ogólnych, ale obszernych i dobrze przewietrzanych. Działo się tak jednak w koszarach, w lokalach fabrycznych, szkołach i.t.d., czyli w większych zbiorowiskach ludzkich zanieczyszczonych i źle wietrzonych. Nadmienić należy, że w śród tych, którzy zachorowali w sąsiedztwie najbliższem chorych na grypę, w warunkach zachowanej czystości i wentylacji dobrej, nie spotykaliśmy postaci ciężkich; czynnikiem zaś wywołującym zapadnięcie na grypę było przeważnie nagłe lub nadmierne ochłodzenie ciała (S. Bronowski, Epidemja grypy w latach 1918–1920. Jej istota, objawy, zapobieganie i leczenie).

W Krakowie, podobnie jak w Warszawie, umarło ćwierć procenta populacji, ale tylko w ciągu sześciu tygodni, a nie kilkunastu miesięcy, jak w Warszawie. Przez Polskę, jak przez całą Europę, przetoczyły się trzy fale epidemii. Przyjmuje się, że w sumie hiszpanka zabiła w Polsce około ćwierć miliona osób, na świecie od 50 do 100 milionów. Jaką rolę z zwalczaniu tej epidemii pełniła policja? Nie ma bezpośrednich informacji, jednak pewien ogólny zarys wyłania się z innych zapisów. Policjanci wykorzystywani byli w tamtym czasie przez administrację państwową do różnych czynności niezwiązanych z ich podstawowym zadaniem. W Archiwach Akt Nowych w Warszawie zachował się dokument dotyczący zadań policji na terenie miasta Lwów. W punkcie 8 tego dokumentu wymienia się następujące zadania policji: pkt. 8. Wkraczanie do akcji przy publicznych nieszczęściach, pożarach, powodziach, epidemiach, nagłych zasłabnięciach i próbach samobójczych. Na czym owo wkraczanie do akcji miało polegać, nietrudno się domyśleć, te zadania bowiem są podobne do dziś.

 

Czarna ospa

W 1963 roku we Wrocławiu wybuchła epidemia czarnej ospy. Miasto zostało zamknięte, wjazd i wyjazd były kontrolowane przez milicję. Stan epidemii ogłoszono 17 lipca, a odwołano 19 września. Na czarną ospę zachorowało 99 osób, w tym 25 pracowników służby zdrowia, z czego 7 zmarło. Ten przypadek oraz pomoc milicji w zwalczaniu epidemii omówimy szczegółowo w kolejnym artykule.

 

Ptasia grypa 

Epidemia ptasiej grypy miała miejsce w latach 2003–2009, choć pojedyncze przypadki zachorowań zdarzały się od 1997 roku. W latach 2003–2009 z powodu tej choroby wybito 100 milionów sztuk drobiu. Wirus atakował głównie ptaki, jednak przenosił się też na ludzi. W tym okresie zachorowało 440 osób, a zmarło 260. W Polsce w 2007 i 2008 roku zdiagnozowano kilka ognisk ptasiej grypy, ale dotyczyły tylko zwierząt. Do dziś pojawiają się jej niewielkie, pojedyncze ogniska ptasiej grypy na terenie kraju. Rola Policji ograniczała się do asystowania służbom sanitarnym przy wygradzaniu terenów skażonych. W lubuskim, gdzie wykryto najwięcej ognisk ptasiej grypy, służby sanitarne wspierane były w sumie przez 1000 policjantów, z czego część stanowili funkcjonariusze z innych regionów. Sprawdzanie egzekwowania regulacji prawnych m.in. zakazów wwozu, wywozu czy przemieszczania drobiu i innych ptaków żyjących ma zasadnicze znaczenie w skutecznej walce z wirusem. Niedopuszczenie jego rozprzestrzeniania jest bardzo istotne. Jest to możliwe właśnie dzięki dokładnym kontrolom policjantów. W minionych tygodniach policjanci skontrolowali blisko 3000 pojazdów ciężarowych i niemal 1000 osobówek. Specjaliści ruchu drogowego zaangażowani w eskortę pojazdów transportujących martwy drób do utylizacji wykonali już 18 konwojów specjalnych, eskortując łącznie przejazd ponad 50 pojazdów! Zagwarantowali tym samym bezpieczny przejazd tych pojazdów do Śmiłowa (woj. wielkopolskie), Olszówki (woj. kujawsko-pomorskie) oraz Ciepielówka (woj. lubuskie), gdzie mieszczą się zakłady utylizacyjne. To setki kilometrów, podczas których nie można sobie pozwolić nawet na drobny błąd (http://www.policja.pl/pol/aktualnosci/137024,Policjanci-w-walce-z-ptasia-grypa.html).

 

SARS

Również w 2003 roku zaatakował wirus SARS. Pojawił się w Chinach i tamtejsze władze długo ukrywały ten fakt, aż choroba zaczęła obejmować całą Azję Wschodnią. Dopiero wyraźne rozprzestrzenianie się choroby spowodowało zamykanie szkół, lokali i urzędów. W sumie zachorowało ponad 8 tysięcy osób, z czego 774 zmarły.

W Polsce nie było żadnego przypadku zachorowania na SARS.

 

Świńska grypa

Ta odmiana grypy pojawiła się w Meksyku w 2009 roku. Wirus znany był od początku wieku, ale nigdy wcześniej nie stanowił zagrożenia dla ludzi. Tymczasem w 2009 roku zaczął rozprzestrzeniać się błyskawicznie mimo masowej kwarantanny, zamykania obiektów publicznych i szczepień. W ciągu pierwszego miesiąca zmarło 159 osób. Epidemia objęła USA i Kanadę, potem przeniosła się do Europy, Azji, Afryki i Australii. Świńska grypa była chorobą rozprzestrzeniającą się w takim tempie, że WHO uznała, iż nie ma sensu informowana na bieżąco o każdym nowym przypadku.

W czerwcu 2009 roku WHO ogłosiła pandemię, którą odwołano dopiero po 14 miesiącach. Szacuje się, że wirus ten pochłonął między 150 a 600 tysięcy ofiar.

W Polsce na świńską grypę zmarły 182 osoby. Pierwsza osoba, u której stwierdzono tę chorobę, przyleciała do Polski z USA. Kobietę poddano leczeniu w szpitalu w Mielcu, a Policja i Straż Graniczna dostały za zadanie ustalenie załogi i pasażerów samolotu, którym podróżowała. 170 pasażerów i 9 członków załogi zostało następnie objętych nadzorem sanitarnym, podobnie jak 17 funkcjonariuszy Straży Granicznej, celników i obsługi naziemnej lotniska. Nie potwierdzono u nich zakażenia wirusem świńskiej grypy.

 

EBOLA

Gorączka krwotoczna wywoływana wirusem EBOLA znana była w Afryce od połowy XX wieku, ale przypadki choroby były jednostkowe. W 2013 roku w Gwinei na gorączkę krwotoczną zachorowało kilkanaście osób z jednej rodziny, które trafiły do szpitala. Od nich zarazili się lekarze i przenieśli wirusa na swoje rodziny. W 2014 roku Gwinea ogłosiła stan epidemii, a wkrótce choroba zaczęła się rozprzestrzeniać w kolejnych państwach afrykańskich.

Do końca 2015 roku zachorowało ponad 28 tysięcy osób, 11 tysięcy zmarło. W Polsce nie było przypadków pojawienia się tego wirusa.

 

ELŻBIETA SITEK

 

W artykule wykorzystałam informacje zawarte w następujących publikacjach:

R. Kuzak, Grypa hiszpanka w Polsce 1918–1920 – liczba ofiar i prawdziwy obraz epidemii, https://wielkahistoria.pl/grypa-hiszpanka-w-polsce-1918-1920-liczba-ofiar-i-prawdziwy-obraz-epidemii/.

M. Szukała, Epidemie na ziemiach polskich, http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81227%2Cepidemie-na-ziemiach-polskich.html.

H. Świdrak, Największe epidemie ostatnich lat, https://www.medonet.pl/koronawirus/to-musisz-wiedziec,najwieksze-epidemie-ostatnich-lat--koronawirus--sars--ptasia-grypa--ebola,artykul,15776010.html.