Kim byli policjanci, którzy tworzyli Zespół Antykonfliktowy Policji? Jak przygotowywano ich do realizacji tego nowatorskiego wówczas zadania?
Do pilotażowego zespołu w Poznaniu zakwalifikowano policyjnych negocjatorów, ponieważ początkowo uznawano, że charakter wykonywanych przez nich zadań jest najbardziej zbliżony do działań antykonfliktowych. Podczas przygotowań wyjaśniono im założenia „miękkiego podejścia” do zapewnienia bezpieczeństwa podczas imprez masowych oraz zakres zadań, które mieli realizować: informowanie, rozpoznawanie sytuacji i osób mogących prowadzić do konfliktu, mediowanie oraz szeroko rozumiany dialog. Z czasem, wraz ze zdobywanym doświadczeniem, zauważyliśmy jednak, że specyfika pracy negocjatorów policyjnych różni się od zadań ZAK. Doszliśmy więc do wniosku, że potrzebna jest odrębna grupa policjantów, wyspecjalizowanych w działaniach antykonfliktowych podczas zabezpieczeń imprez masowych i protestów.
ZAK rozpoczynały swoją działalność w zupełnie innych realiach. Jakie były pierwsze doświadczenia podczas służby policjantów w charakterystycznych niebieskich kamizelkach i z jakimi wyzwaniami musieli się wtedy mierzyć?
Na początku była to z pewnością wymagająca służba, wiążąca się z dużymi emocjami. Jednym z pierwszych zabezpieczeń, podczas których wykorzystaliśmy ZAK, był mecz Polska – Węgry na stadionie w Poznaniu. Ich głównym zadaniem było reagowanie na zachowania kibiców mogące prowadzić do eskalacji konfliktu, ale także przekazywanie informacji kibicom zagranicznym. Dlatego ważne było, aby policjanci posługiwali się językami obcymi, przede wszystkim językiem angielskim.
Powstanie ZAK wiązało się również z koniecznością zmiany strategii i taktyki działania, a także przygotowania i przeszkolenia dowódców. Nie było łatwo zmienić dotychczasowy sposób myślenia o dowodzeniu podczas działań policyjnych.
Podczas EURO 2012 poznańskie ZAK odegrały istotną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa. Które z doświadczeń z tego okresu uważa Pan za szczególnie ważne z perspektywy rozwoju ZAK.
Zazwyczaj efekty działań nie są widoczne, wiedzą o nich przede wszystkim dowódcy odcinków i dowódcy akcji, którzy kierowali ZAK do konkretnych zadań. To oni wiedzą, że odpowiednio przeprowadzona rozmowa czy reakcja może zapobiec incydentom. Najczęściej chodzi o łagodzenie sytuacji kryzysowej i niedopuszczenie do eskalacji negatywnych zachowań wśród silnie rozemocjonowanego tłumu. Trudnych sytuacji podczas EURO 2012 było wiele. Najwięcej mogliby o nich opowiedzieć policjanci, którzy wykonywali wówczas zadania antykonfliktowe. Oprócz działań deeskalacyjnych ich rolą było także przekazywanie informacji kibicom, mieszkańcom czy właścicielom lokali.
Czy może Pan przywołać interwencje z czasów EURO 2012, które najlepiej pokazują, na czym w praktyce polegała praca Zespołów Antykonfliktowych?
Jeśli chodzi o sytuacje, których byłem osobiście świadkiem podczas EURO 2012, przywołam jedną z najważniejszych – w mojej ocenie – interwencji ZAK. Wyobraźmy sobie Stary Rynek w Poznaniu w dniu meczu reprezentacji Chorwacji. Na rynku przebywało około 20 tys. kibiców tej drużyny. Na ścianie Muzeum Powstania Wielkopolskiego zawiesili oni portrety postaci, które uznawali za swoich bohaterów – generałów armii chorwackiej, odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione podczas wojny na Bałkanach i sądzonych przed Trybunałem w Hadze. Administracja muzeum zwróciła się do Policji o interwencję, wskazując, że obecność portretów w tym miejscu narusza jego charakter i powagę. Dyrekcja oczekiwała ich usunięcia. Pierwsze rozmowy umundurowanych policjantów z kibicami nie przyniosły rezultatu. Chorwaci stanowczo odmówili zdjęcia portretów, argumentując, że interwencja może doprowadzić do napięć i naruszenia porządku publicznego. Przy tak dużej liczbie osób potencjalne konsekwencje były trudne do przewidzenia. W rejonie rynku skoncentrowane były cztery kompanie oddziału prewencji, gotowe do ewentualnego działania. Realizując jednak przyjętą podczas EURO 2012 strategię 3xT – Troska, Tolerancja, a w ostateczności Tłumienie – podjąłem decyzję o skierowaniu na miejsce ZAK. Rozmowy prowadzone przez policjantów doprowadziły do tego, że kibice sami zdjęli portrety. Z dzisiejszej perspektywy ta interwencja może nie wydawać się szczególnie trudna, jednak w tamtym czasie „oczy Europy” były zwrócone na Polskę jako gospodarza mistrzostw, a także na polską Policję.
Podobna sytuacja, również z udziałem kibiców z Chorwacji, miała miejsce przed meczem z Włochami. W jednym z lokali na poznańskim rynku pojawiła się kontrowersyjna forma prowokacji skierowanej wobec włoskich kibiców. W związku z ryzykiem eskalacji napięcia interwencję podjął Zespół Antykonfliktowy. Rozmowa z kibicami pozwoliła szybko zakończyć tę sytuację. Ponownie udało się uniknąć angażowania oddziałów prewencji do działań o charakterze siłowym. Podczas EURO 2012 podobnych sytuacji było więcej. Tych dwóch opisanych byłem osobiście świadkiem, dowodząc działaniami na rynku. Najwięcej mogliby jednak powiedzieć o nich policjanci, którzy bezpośrednio wykonywali zadania. To do dziś ważny element pracy ZAK. Policjanci zespołów realizują również zadania informacyjne m.in. skierowane do kibiców piłkarskich przyjeżdżających na mecze w Poznaniu pociągami specjalnymi czy autokarami.
W 2010 r. podczas międzynarodowej konferencji w Pradze miał Pan okazję poznać rozwiązania stosowane przez Zespoły Antykonfliktowe w innych państwach. Co szczególnie zwróciło Pana uwagę i skłoniło do podjęcia próby wdrożenia podobnego rozwiązania w Polsce?
Na dwa lata przed EURO 2012 miałem okazję, wraz z policjantem – spotterem z KSP – reprezentować polską Policję podczas konferencji organizowanej przez czeską policję. Jednym z tematów była prezentacja strategii „miękkiego podejścia” do zabezpieczania imprez masowych. To właśnie tam po raz pierwszy zetknąłem się z filozofią działania policji dialogu, stosowaną przez Zespoły Antykonfliktowe czeskiej policji oraz policję Dolnej Saksonii. Obie formacje zaprezentowały założenia działań deeskalacyjnych, których istotnym elementem był dialog i ograniczanie konieczności stosowania środków przymusu bezpośredniego. W praktyce mogliśmy obserwować te rozwiązania podczas meczu derbowego Sparta – Slavia w Pradze. Po raz pierwszy zobaczyłem wtedy, jak policjanci w specjalnych żółtych kamizelkach, czyli członkowie czeskich Zespołów Antykonfliktowych, pracują z kibicami obu drużyn, rozdzielając ich i jednocześnie prowadząc dialog. Dzięki temu policjanci czeskich oddziałów prewencji nie musieli podejmować interwencji, mimo że był to mecz podwyższonego ryzyka.
Mając na uwadze rozpoczęte już przygotowania do EURO 2012, uznałem, że warto spróbować podobnej strategii i taktyki w Poznaniu. Dostrzegałem kilka potencjalnych korzyści. Po pierwsze – możliwość budowania pozytywnego wizerunku Policji. Po drugie – rozpoznawanie potencjalnych źródeł konfliktów oraz osób, które mogą stwarzać zagrożenie. Po trzecie – deeskalowanie sytuacji konfliktowych i, w konsekwencji, ograniczanie potrzeby stosowania rozwiązań siłowych. Początkowo trudno było mi ocenić, czy ta strategia sprawdzi się w Polsce, ale uznałem, że warto ją przetestować. Oczywiście mieliśmy pełną świadomość, że nie należy bezkrytycznie kopiować zagranicznych rozwiązań. Pozyskałem materiały szkoleniowe i na ich podstawie dostosowywaliśmy te doświadczenia do warunków KWP w Poznaniu. Dziś mogę powiedzieć, że była to dobra decyzja.
Mija 15 lat od powstania pierwszych Zespołów Antykonfliktowych w polskiej Policji. Jak ocenia Pan rozwój tej formy służby i jej znaczenie dla działań Policji?
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że idea „miękkiego podejścia” sprawdziła się. Jednym z najważniejszych osiągnięć, z punktu widzenia całej polskiej Policji, jest stworzenie podstaw prawnych funkcjonowania Zespołów Antykonfliktowych, w tym zarządzenia Komendanta Głównego Policji, które przewiduje powołanie takich zespołów w każdym garnizonie. Przepisy regulują również koordynowanie tych działań na szczeblu wojewódzkim i centralnym. Dzięki temu funkcjonariusze ZAK mogą być wykorzystywani nie tylko na terenie własnych garnizonów, lecz także w innych częściach kraju. Ujednolicono również zasady powoływania policjantów do ZAK i ich wyposażenia, w tym w charakterystyczne niebieskie kamizelki.
Jakie wyzwania I kierunki rozwoju Zespołów Antykonfliktowych widzi Pan dziś? Czy są rozwiązania, które warto jeszcze wzmocnić lub rozwijać?
W mojej ocenie w systemie szkolenia Policji powinien funkcjonować kurs specjalistyczny dla policjantów ZAK, prowadzony przy współudziale doświadczonych członków zespołów. Potrzebny jest także cykliczny trening współdziałania ZAK z policjantami oddziałów prewencji. Dużą wartością byłaby również wymiana doświadczeń z policjantami z innych państw, w których funkcjonują podobne zespoły. Doświadczenia czeskie, których byłem świadkiem, ale także niemieckie i skandynawskie, mogłyby stanowić dobrą podstawę do wymiany wiedzy, m.in. podczas wizyt studyjnych, szkoleń CEPOL czy w ramach innych europejskich sieci, takich jak ENLETS.
Dziękuję za rozmowę.