W scenariusz i scenografię wkomponowano zagadnienia istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa.
G łównym celem kampanii społecznej #DzielnicaBEZstrachu, której już czwarta odsłona miała miejsce w tym roku, jest przybliżenie społeczeństwu w lekkiej, ale interesującej konwencji realiów funkcjonowania Policji, zainteresowanie go problematyką bezpieczeństwa oraz edukowanie w zakresie bezpiecznych postaw i zachowań. Wiodącym wydarzeniem kampanii jest bezsprzecznie organizowany corocznie plebiscyt #SuperDzielnicowy, wieńczony uroczystą galą finałową organizowaną w szeroko rozumianym rejonie służbowym laureata.
Plebiscyt cieszy się gwałtownie rosnącą popularnością, a w bieżącym sezonie oddano ponad 200 tysięcy głosów. Napawa dumą fakt, że zwycięzcami okazała się zdecydowana większość, bo blisko pięć tysięcy polskich dzielnicowych. Tyle właśnie odnotowaliśmy nominacji. O zwycięstwie w znacznej mierze decyduje aktywność i osobowość nominowanych dzielnicowych, a bez wątpienia są to ludzie nietuzinkowi, stąd też rozszerzenie formuły samego plebiscytu do wyłonienia piątki laureatów, jak również pomysł na przybliżenie ich sylwetek.
Polska Policja ma bardzo bogatą i chlubną historię, zaś stanowisko dzielnicowego wydaje się najbardziej rozpoznawalne przez społeczeństwo. Tegoroczna edycja, nabiera szczególnego znaczenia w kontekście przypadającej w tym roku, w co trudno uwierzyć, 100. rocznicy powołania służby dzielnicowych w polskiej Policji. Dzielnicowy to „swój policjant”, czy też „policjant z sąsiedztwa”, któremu jesteśmy w stanie zaufać i przekazać wiele cennych uwag dotyczących bezpieczeństwa na poziomie lokalnym. W policjach innych państw funkcjonują podobne stanowiska dedykowane realizacji zbliżonych zadań określanych z angielska filozofią community policing. Wydaje się, że nie musimy uciekać się do tych obco brzmiących określeń i rozwiązań, ponieważ posiadamy bogate doświadczenia własne wyrosłe z naszych uwarunkowań kulturo-społecznych. Czy nasi laureaci spełniają te słuszne oczekiwania społeczne?
W tym numerze rozmawiamy z asp. szt. Tomaszem Gryszem z Komendy Powiatowej Policji w Iławie, który zdobył drugie miejsce w tegorocznym plebiscycie #SuperDzielnicowy.
Wiem, że w sierpniu bieżącego roku będzie świętował Pan szczególny jubileusz. Od kiedy pełni Pan służbę w Policji i od kiedy jest Pan dzielnicowym?

To prawda, w sierpniu minie 20 lat odkąd wstąpiłem w szeregi Policji. Całe swoje życie zawodowe związany jestem z Komendą Powiatową Policji w Iławie, gdzie przez pierwsze trzy lata realizowałem zadania o charakterze patrolowo-interwencyjnym, a następnie otrzymałem propozycję stanowiska dzielnicowego, którym jestem do dziś zajmując stanowisko starszego dzielnicowego. W tym roku będę już „pełnoletnim” – bo z osiemnastoletnim stażem – dzielnicowym, dodam że przez rok będąc policjantem komórki patrolowo-interwencyjnej pełniłem obowiązki dzielnicowego.
Czy posiada Pan wcześniejsze doświadczenie zawodowe i skąd pomysł na Policję i na stanowisko dzielnicowego?
Do Policji wstąpiłem będąc już dojrzałym człowiekiem, stąd też oczywiście posiadam wcześniejsze doświadczenie zawodowe, które można powiedzieć jest dość niestereotypowe. Urodziłem się w Warszawie i tam spędziłem dzieciństwo i wczesną młodość. Ukończyłem szkołę średnią o kierunku technicznym i marzyłem, aby zostać kierowcą ciężarówki i zwiedzać świat. Jednocześnie od dzieciństwa interesował mnie sport, a dokładniej piłka nożna. Grałem w drużynie młodzieżowej Legii Warszawa. Gdy stałem się pełnoletni, a muszę dodać, że moja ówczesna sytuacja życiowa była bardzo trudna, zaproponowano mi mieszkanie i grę w klubie sportowym „Jeziorak Iława”. Bez wahania przyjąłem tę propozycję i tak trafiłem do Iławy, z którą związałem się do dziś. Jak każdy młody człowiek trafiłem do wojska i nawet myślałem, żeby po służbie zasadniczej związać się z mundurem, jednak życie napisało inny scenariusz. Był to okres transformacji ustrojowej w Polsce. Założyłem rodzinę, stypendium sportowe było zbyt niskie, w związku z czym podjąłem pracę w fabryce mebli, gdzie pracowałem przez 10 lat i zostałem nawet brygadzistą. Mimo że nie mam tradycji mundurowych zawsze gdzieś myślami wracałem do munduru. Widząc oferty służby w Policji pomyślałem, że może warto jednak iść tą drogą. Decyzja była w pełni świadoma, bo byłem już po 30. Stanowisko dzielnicowego zaproponował mi mój obecny komendant, który wówczas pełnił służbę na stanowisku naczelnika wydziału prewencji. Z perspektywy 18 lat mogę powiedzieć, że służba na stanowisku dzielnicowego to jest to, co lubię robić i co daje mi satysfakcję. Nie myślałem nigdy, aby zmienić stanowisko. Oczywiście jest masa pracy papierkowej, ale jednocześnie mam stały kontakt z ludźmi i mogę im realnie pomóc.
Jest Pan człowiekiem niezwykle skromnym, jednak nie sposób nie zauważyć, że pomaganie ma Pan we krwi, co zostało zauważone i docenione. Proszę powiedzieć coś o tych sukcesach.
Trudno mi mówić o sukcesach pojmowanych przez pryzmat otrzymania określonego wyróżnienia czy medalu, choć przyznam, że to miłe chwile, które potwierdzają, że to co robię jest dostrzegane i ma głębszy sens. Dla mnie prawdziwym sukcesem jest rozwiązanie określonego ludzkiego problemu czy pomoc w trudnej sytuacji życiowej. Nie o wszystkim możemy mówić publicznie, a przecież w wielu przypadkach mamy do czynienia z prawdziwymi ludzkimi dramatami, czy poznajemy bardzo intymne obszary ich życia. Rozwiązanie tych problemów często wiąże się z potrzebą podejmowania nieszablonowych działań, które z pozoru wydają się wykraczać poza zadania Policji czy samego policjanta, jednak tylko takie działania okazują się skuteczne. Cieszy mnie to, że wiele instytucji podchodzi w podobny sposób, a jeszcze bardziej cieszy mnie podejście samych mieszkańców, którzy potrafią podzielić się i współpracować ze sobą.
Prawdą jest, że jestem laureatem XVIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu „Policjant, który mi pomógł”, zostałem uhonorowany również Medalem im. Podkom. Policji Andrzeja Struja oraz Odznaczeniem KWP w Olsztynie „SERVIRE AUSO” czy Odznaczeniem „Najpopularniejszy Dzielnicowy Warmii i Mazur”. Muszę jednak dodać, że dla mnie równie ważne jak te medale czy statuetki od Szkół „KOPERNICUS” czy „KORCZAKA” są podziękowania narysowane przez dzieci, czy też zwykłe szczere słowo „dziękuję” otrzymane od osoby spotkanej w rejonie, której mogłem pomóc.
Nie samą służbą człowiek żyje, w jaki sposób Pan odpoczywa?
Staram się być aktywny, oczywiście w dalszym ciągu moją pasją jest piłka nożna, jednak ze względu na kontuzje musiałem zmienić nieco profil zostając sędzią piłkarskim, a obecnie obserwatorem. Poza tym lubię przeczytać dobrą książkę, posłuchać muzyki, pojeździć rowerem lub pospacerować z psem. Lubię też spędzać czas z żoną, którą poznałem jeszcze w szkole średniej, a która mnie wspiera i nazywam ją moją „Iskierką”. Mam też wspaniałą córkę Aleksandrę, z której jestem bardzo dumny oraz wnuka. Tego wolnego czasu nie mam wiele, ponieważ zdarza mi się i po służbie organizować różne rzeczy, pomagać osobom w potrzebie.
Skąd pomysł na udział w plebiscycie i co w Pana ocenie zdecydowało o sukcesie?
O samym plebiscycie słyszałem od kilku lat, jednak nie wiem czy w poprzednich edycjach byłem nominowany przez mieszkańców. W tym roku otrzymałem jak wszyscy dzielnicowi w garnizonie informację drogą e-mail. Jako, że mamy 100-lecie służby dzielnicowych w Policji postanowiłem aktywnie zawalczyć o głosy moich mieszkańców. Przyznam, że moim marzeniem było zajęcie piątej lokaty, choć zdawałem sobie sprawę, że jestem jednym z ponad siedmiu tysięcy dzielnicowych w kraju, zaś Iława jest miastem kilkudziesięciotysięcznym. Wykorzystałem przygotowane przez organizatorów plakaty i kupony, informowałem o plebiscycie podczas spotkań i wykorzystałem również swoje i służbowe social media.
W akcję włączyły się również media lokalne, a nawet powstało, co jest niezwykle miłe, kilka moich fanpage’ów. Mój rejon służbowy jest jednym z większych i wydaje mi się, że po tylu latach służby na dzielnicy jestem rozpoznawalny. Być może zdecydowało to, że lubię swoją pracę i lubię pomagać.
Jak Pan ocenia kampanię i sam plebiscyt, którego został Pan laureatem, czy jest on potrzebny?
Myślę, że to ciekawa inicjatywa, która pokazuje Policję i służbę dzielnicowych z nieco innej perspektywy. Wbrew pozorom nawet w mniejszych miastach mamy do czynienia z postępującą anonimowością. Obiektywnie można stwierdzić, że Polska jest krajem bezpiecznym i mieszkańcy przyjmują to jako rzecz oczywistą. Stąd na przestrzeni lat dostrzegam mniejsze zainteresowanie problematyką bezpieczeństwa. Coraz trudniej dotrzeć do wszystkich mieszkańców, zachęcić do udziału w spotkaniach tematycznych. Moim zdaniem kampania ma na celu zainteresowanie społeczeństwa problematyką bezpieczeństwa, przełamanie anonimowości i integrację społeczeństwa na poziomie lokalnym. Wykorzystanie nowych kanałów komunikacji, jakimi są telewizja czy social media wydaje się naturalna i jednocześnie cenna. Z drugiej strony, plebiscyt pobudza aktywność samych dzielnicowych w zakresie inicjowania kontaktów ze swoją społecznością i poszczególnymi mieszkańcami, a tym samym pozwala na poznawanie problemów i oczekiwań w zakresie bezpieczeństwa.
Jaka była reakcja otoczenia na Pana zwycięstwo?
Już w trakcie plebiscytu spotykałem się z bardzo sympatycznymi gestami wsparcia. Wszyscy byliśmy dumni, ale i zaskoczeni zajęciem tak wysokiej pozycji. Celowo użyłem tego wyrażenia, ponieważ uważam, że drugie miejsce zająłem nie tyle ja, co my wszyscy tworzący naszą wspólnotę lokalną. Spotkałem się z bardzo pozytywnym odbiorem ze strony moich przełożonych, ale przede wszystkim, co niezwykle miłe, gratulowali mi poszczególni mieszkańcy i przedstawiciele instytucji współpracujących. Oczywiście spotkałem się również z zainteresowaniem ze strony mediów lokalnych.
Czy nawiązanie bliższych kontaktów ze społecznością podczas plebiscytu ułatwia służbę?
Muszę przyznać, że nawet ja po 18 latach „na dzielnicy”, nie znałem wszystkich mieszkańców, albowiem powstają nowe osiedla i występuje znaczna migracja ludności. Przyznam, że decyzja o aktywnym udziale w plebiscycie zdopingowała mnie do jeszcze intensywniejszych kontaktów z moimi mieszkańcami. Oczywistym jest, że im lepszy kontakt z mieszkańcami, tym dokładniejsze rozpoznanie ich oczekiwań i problemów, skuteczniejsze działanie i współpraca mająca na celu rozwiązanie tych problemów. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy mnie nominowali i oddali na mnie swój głos. To dla mnie miłe wyróżnienie, ale i zobowiązanie.
Dziękuję za rozmowę.
mł. insp. Arkadiusz Kopczyński
radca Wydziału Prewencji Biura Prewencji KGP