100 lat temu
maj 1926
W dniach 12–15 maja 1926 r. doszło w Polsce do wydarzeń, które historycy nazywają „Przewrotem majowym” lub „Zamachem majowym”. Przyczyną zamachu stanu w Warszawie, dokonanego przez Józefa Piłsudskiego, była niestabilność polityczna, słabość parlamentu i rządów oraz chęć wprowadzenia rządów silnej ręki – sanacji. Demokratycznie wybrane władze II RP z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim zostały zmuszone do ustąpienia.
W numerze 20. gazety Policji Państwowej „Na Posterunku” z 22 maja 1926 r. w artykule „Wypadki wojskowo-polityczne w Warszawie” znajdujemy relację z wydarzeń:
„Dnia 12 maja marszałek Piłsudski na czele oddziałów wojskowych przybył z Sulejówka na przedmieście Warszawy, Pragę. Na moście ks. Poniatowskiego, łączącym Pragę z Warszawą, odbyła się krótka rozmowa marszałka Piłsudskiego z Prezydentem Rzeczypospolitej Wojciechowskim. Nie dała ona jednak rezultatu. Marszałek Piłsudski postanowił użyć siły wojskowej, jaką rozporządzał. Zaś Prezydent i rząd Witosa postanowili się bronić, oparłszy się na niektórych oddziałach załogi warszawskiej”.
Doszło do bratobójczych walk zbrojnych wokół Belwederu oraz na ulicach Śródmieścia między wojskami rządowymi a wojskami wiernymi Józefowi Piłsudskiemu.
„[…] w piątek 14 maja o 5 po południu Belweder się poddał. […] Prezydent wraz z rządem W. Witosa uszli do podmiejskiego Wilanowa i postanowili zrzec się władzy. Dzięki temu zakończył się dalszy przelew krwi”.
Tamże, w nocy z 14 na 15 maja, dokonał się akt zrzeczenia się funkcji na ręce marszałka Sejmu Macieja Rataja. A następnie: „Po porozumieniu z marszałkiem Piłsudskim, marszałek Rataj powołał nowy rząd, który ma sprawować władzę tymczasowo, aż do obioru nowego Prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe, które ma się zebrać w najbliższym czasie”.
W czasie bratobójczych walk nie obyło się bez ofiar. „Okazało się, że padło i zmarło z ran 305 ofiar. Śród nich – 27 oficerów i 140 szeregowców i 138 cywilnych. Pozatem jest około 1000 osób rannych. […] Pogrzeb ofiar walk odbył się w poniedziałek 18 maja na cmentarzu wojskowym na Powązkach z udziałem całego rządu i przedstawicieli oddziałów załogi warszawskiej”.
Udział Policji Państwowej w wydarzeniach był bierny, wyczekiwano na rozwój sytuacji, bez angażowania się po stronie żadnej ze stron konfliktu. Taka postawa Policji Państwowej wobec wydarzeń majowych spotkała się z uznaniem ówczesnego Ministra Spraw Wojskowych, I Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego.
90 lat temu
maj 1936
Z kolei 10 lat później w numerze 21. gazety policyjnej „Na Posterunku” z 24 maja 1936 r. znajdujemy ciekawą informację, że 16 maja tego roku, nastąpiło uroczyste poświęcenie przystani wioślarskiej Policyjnego Klubu Sportowego m.st. Warszawy. Przystań zaprojektowana przez Eugeniusza Piotrowskiego znajdowała się nad Wisłą na Wybrzeżu Saskiej Kępy na południe od dzisiejszej Trasy Łazienkowskiej.
40 lat temu
luty 1986
W numerze 18. tygodnika resortu spraw wewnętrznych „W Służbie Narodu” z 4 maja 1986 r. , na stronie tytułowej znajduje się informacja o zakończeniu II wojny światowej. „Dzień Zwycięstwa” w czasach PRL-u obchodzono, jak i w reszcie bratnich socjalistycznych krajów, 9 maja.
W tym samym numerze znajdujemy ciekawy artykuł autorstwa Pawła Szlachetki pod tytułem „Zostawić po sobie ślad”. Autor opisuje codzienną służbę dzielnicowych na przykładzie st. sierż. Krzysztofa Balewskiego z XV Komisariatu Milicji Obywatelskiej, dzielnicowego na Osiedlu Jelonki na warszawskiej Woli. Autor rozmawia z mieszkańcami o działalności dzielnicowego.
W rozmowie z jednym z gospodarzy domu przy ulicy Powstańców Śląskich, dowiadujemy się, że w blokach na osiedlu panował nieporządek, którego uczestnikami byli nierzadko obcokrajowcy wynajmujący mieszkania.
„[…] nocne pijaństwa, awantury z dziewczynami lekkiego prowadzenia... Poprzedni dzielnicowy nie bardzo zwracał na to uwagę [problemy o których wspominali mieszkańcy]”.
Okazuje się, że pojawienie się nowego funkcjonariusza zaowocowało wieloma zmianami na dobre. Działania sierż. Balewskiego z wdzięcznością komplementują mieszkańcy. „Dopiero st. sierż. Krzysztof Balewski z XV Komisariatu MO poradził sobie z naszymi kłopotami. Zaczęło się od upomnień i pouczeń, a skończyło się na mandatach za zakłócanie ciszy nocnej. Poza tym sama obecność dzielnicowego wpłynęła na to, że się uspokoili”.
Mieszkańców trapiły także inne problemy: „Osoby posiadające samochody żyły w ciągłym strachu. Ludzie budzili się co rano i zastanawiali, czy ich samochody mają wszystkie koła i czy w ogóle samochód stoi jeszcze przed domem”. Mimo zgłaszania na komisariacie kradzieży, ich wykrywalność i zapobieganie nie zadowalało w pełni mieszkańców.
W trakcie jednego ze spotkań lokatorów z dzielnicowym, sierż. Balewski zaproponował pewne rozwiązanie. „Dzięki inicjatywie [dzielnicowego] mieszkańcy kilku bloków założyli społeczny parking”. Autor artykułu wspomina: „Wyznaczono grafik dyżurów społecznym dozorcom parkingu. Liczba kradzieży, jak dowiedziałem się później od kierownika XV Komisariatu MO, spadła o pięćdziesiąt procent”.
W rozmowie z autorem dzielnicowy Balewski opowiada o swojej codziennej służbie: „Mam swoją trasę, od której zawsze rozpoczynam obchód rejonu. Pierwsze to trzeba się w dzielnicy pokazać, podtrzymując stare znajomości, dowiedzieć się, co nowego piszczy w trawie. Potem przychodzi czas załatwiania skarg, przeprowadzania sprawdzeń, wywiadów itp. […] Czy zamieniłbym swoją pracę na inną? Chyba nie. […] Człowiek po prostu czuje się potrzebny. Często bolą nogi, wskazówki zegara jakby za szybko obracają się na tarczy, ale gdy pod koniec dnia zrobi się «rachunek sumienia» – przypomina sobie człowiek, że ktoś się do niego uśmiechnął, inny pomógł”. Przełożony naszego bohatera, por. Marek Durbacz, komendant XV Komisariatu DUSW Warszawa Wola: „St. sierż. Krzysztof Balewski jest jednym z lepszych dzielnicowych w naszej jednostce. Ma dobry kontakt z ludźmi, znalazł również receptę na problemy, które mogą oni rozwiązywać we własnym zakresie”.
„Zwykły funkcjonariusz, dobrze wykonujący swoje obowiązki” podsumowuje Paweł Szlachetko.
20 lat temu
luty 2006
W numerze 14. z maja 2006 r. miesięcznika „Policja 997” znajdujemy artykuł z etyki służby Policji „Honor dla frajerów…”, autorstwa ówczesnego redaktora naczelnego Pawła Chojeckiego.
„Dzisiaj słowa moralność czy sumienie u części policjantów wywołują zakłopotanie. Głośniej się o nich mówi w szkołach, ale tam etyka to tylko przedmiot do zaliczenia”.
W listopadzie 2005 r. na zlecenie Komendy Głównej Policji, TNS OBOP przeprowadził badania społeczne, w których respondentom zadano pytanie, „[…] czy pewne zachowania policjantów są, ich zdaniem, dopuszczalne”. „Najbardziej nieakceptowane okazało się odstępowanie z różnych powodów od karania mandatami. Ponad połowa badanych (58 proc.) uznała, że wszystkie z wymienionych wątpliwych etycznie zachowań są niedopuszczalne”. W ten sposób, większość społeczeństwa zasygnalizowało brak zgody na kompromisy w tej kwestii, co ma pomóc w budowie pozytywnego wizerunku całej formacji.
Autor przypomina, że: „Policjantów obowiązuje Zarządzenie nr 805 Komendanta Głównego Policji z 31 grudnia 2003 r. «Zasady etyki zawodowej policjanta». Jest tam wymieniona cała gama pożądanych postaw funkcjonariuszy, od kulturalnego odnoszenia się do obywateli i kolegów, przez schludny wygląd, aż do bezwzględnego unikania korupcji, co już regulują inne przepisy”.
Andrzej Pawłowski, wykładowca etyki w WSPol. w Szczytnie zastrzegł, że żadne kodeksy nie poprawią kondycji moralnej, ani nie mogą być traktowane jako prawo represyjne w utrzymaniu dyscypliny. „Utarło się, że jakość policyjnej służby jest oceniana na podstawie sprawnego wykonywania zadań i właściwego stosowania procedur. Na co dzień absolutna większość funkcjonariuszy pracuje wydajnie i po prostu lubi to, co robi”. Ewentualne „[…] skargi na funkcjonariuszy dotyczą w większości ich zachowania, a nie nieznajomości przepisów. Profesjonalizm w Policji to nie tylko wiedza, ale także umiejętność rozmowy z człowiekiem. […] Prasa często podnosi temat niejasnych moralnie zachowań stróżów prawa. […] Czyta się też o lekceważeniu zgłoszeń, niekulturalnych uwagach, o darowywaniu mandatów rodzinom funkcjonariuszy czy im samym”.
Jak uczyć etycznych zachowań młodych policjantów, w momencie gdy na podstawowym szkoleniu są cztery godziny etyki?
„Grzegorz Jankowski uważa, że łatwiej dotrzeć do kursantów, łącząc pojęcia etyki i honoru. – W polskiej tradycji honor munduru jest ważny. Na krótką metę postępowanie zgodnie z nim może się nie opłacać, ale w dłuższej perspektywie wzbudza szacunek otoczenia.
Podobnie uważa dyrektor Gabinetu KGP podkom. Paweł Suchanek. – Każdy, pracując rzetelnie i nie idąc na skróty, sprawia, że przy jego nazwisku pojawia się coraz wyraźniejsza literka «®». To może potrwać, ale koledzy i dobry przełożony na pewno zauważą”.
Karol Karasiewicz
Wydział Edukacji Historycznej
Gabinet Komendanta Głównego Policji KGP
Więcej informacji historycznych znajdziesz na tej stronie.