Piotr Molak służbę w Policji rozpoczął 15 kwietnia 1979 r. Od października 1982 r. pracował w Sekcji Pirotechnicznej Wydziału Antyterrorystycznego Komendy Stołecznej Policji, a od 23 kwietnia 1996 r. w Sekcji Szkolenia, gdzie zajmował się m.in. edukacją funkcjonariuszy w zakresie pirotechniki. Zginął na służbie 24 kwietnia 1996 r. podczas interwencji pirotechnicznej w Warszawie. Pozostawił żonę i dwie córki.
W uroczystej zbiórce upamiętniającej jego tragiczną śmierć udział wzięli: I zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Roman Kuster, dowódca CPKP „BOA” insp. Łukasz Pikuła, komendant CBŚP nadinsp. Cezary Luba, komendant stołeczny Policji mł. insp. dr Krzysztof Ogroński, dowódca SPKP w Warszawie podinsp. Krzysztof Funkiendorf, córka poległego policjanta, kapelan KGP ks. Sławomir Grochalak SAC, byli dowódcy CPKP „BOA” z nadinsp. w st. sp. Dariuszem Ziębą na czele, byli i obecni policjanci, pracownicy CPKP „BOA” oraz uczniowie klasy mundurowej ZSZ im. Marszałka Bielińskiego w Górze Kalwarii.
Podczas uroczystości oddano hołd poległemu pirotechnikowi składając wieńce, kapelan odmówił modlitwę w intencji zmarłego, odegrana została melodia „Śpij kolego”, wspominając Piotra Molaka – jako policjanta i kolegę. I zastępca Komendanta Głównego Policji nadinsp. Roman Kuster oraz dowódca CPKP „BOA” insp. Łukasz Pikuła wielokrotnie podkreślili fakt, że fundamentem polskiej Policji są ludzie – właśnie tacy jak poległy podkom. Piotr Molak, który na zawsze pozostanie symbolem odwagi i poświęcenia.
24 kwietnia 1996 r. Piotr Molak podjął się misji rozpoznania urządzenia wybuchowego podłożonego na stacji benzynowej przy ul. Ostrobramskiej i wykonania jego rentgenogramów. Zgłosił się do tego zadania na ochotnika z troski o mniej doświadczonych policjantów. Zaledwie dzień wcześniej został szkoleniowcem i czuł się odpowiedzialny za kolegów, którzy mówili o nim nie tylko „wzorowy funkcjonariusz”, „wysoce wykwalifikowany pirotechnik”, ale również „świetny kompan”. Piotr Molak był perfekcjonistą i tego dnia postanowił dla pewności wykonać jeszcze jedno zdjęcie. Wówczas nastąpił wybuch, który wstrząsnął nie tylko warszawskim Gocławiem, ale i całą Polską.
W polskiej Policji wiele się zmieniło po tym tragicznym wydarzeniu: kupiono roboty do zdalnego prześwietlania oraz transportowania urządzeń i materiałów wybuchowych, stworzono ścisłe procedury związane przede wszystkim z bezpieczeństwem, powołano Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach, a kilka lat później powstało Stowarzyszenie Polskich Specjalistów Bombowych im. Piotra Molaka.
Aldona Bandzul
zdj. Jacek Herok