90 lat temu
kwiecień 1936
W numerze 14. gazety „Na Posterunku” z 5 kwietnia 1936 r. znajdujemy ciekawy artykuł o poziomie motoryzacji w Polsce. Tekst podpisany inicjałem w.i., zatytułowany „Ile mamy samochodów i innych pojazdów motorowych”, podaje za „Monitorem Polskim”, że według urzędowych danych na 1 stycznia 1936 r. w Polsce było „[…] ogółem 34.129 pojazdów mechanicznych”. Przypomnijmy, że liczba mieszkańców kraju wynosiła 33,5–33,8 miliona (stan na 1 stycznia 1936 r.).
„Zatem na 1 pojazd przypada na 979 mieszkańców”.
„W liczbie powyższej samochodów mieliśmy 24.659, motocykli 8.395, innych (np. pożarniczych, traktorów, cystern) 1.075. Najwięcej pojazdów motorowych liczy samo miasto Warszawa, mianowicie 6.736. Z kolei idą województwa – poznańskie, śląskie, pomorskie, łódzkie”.
„W Warszawie wypada 1 pojazd na 183 mieszkańców, w województwach pomorskiem, śląskiem i poznańskiem w każdem po 300, w łódzkiem 964, a np. w stanisławowskiem i poleskiem aż po 4 tysiące z górą; najniżej zaś stoi tarnopolskie, gdzie na 1 pojazd mechaniczny przypada 6.715 mieszkańców. Inne województwa zajmują miejsce środkowe. Co do podziału na kategorje samych tylko samochodów, to było 13.862 samochodów osobowych, 4.298 dorożek, 1.499 autobusów i 5.000 ciężarowych”.
Dla porównania, w Polsce, na koniec 2025 r. zarejestrowanych było ponad 21 mln samochodów osobowych. Na 1000 mieszkańców średnio przypada około 560–600 aut.
Z okazji Świąt Wielkanocnych, przypadających w roku 1936 w dniach 11–13 kwietnia, na łamach numeru 14. gazety „Na Posterunku” z 12 kwietnia 1936 r., Komendant Główny Policji Państwowej gen. bryg. Kordjan Zamorski złożył serdeczne życzenia.
„ROZKAZ nr. 697 Z okazji nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy przesyłam całemu Korpusowi Policji Państwowej serdeczne życzenia. Komendant Główny Policji Państwowej (–) Kordjan Zamorski gen. bryg. Warszawa, dnia 7 kwietnia 1936 r.”
Z tej okazji, jak co roku, odbyło się „Święcone” w Rezerwie Pieszej Policji Państwowej m.st. Warszawy, o czym czytamy w numerze 16. „Na posterunku” z 19 kwietnia 1936 r. „W Wielką Sobotę, t.j. dnia 11 b.m. o godzinie 13-ej w Rezerwie Pieszej Policji m.st. Warszawy odbyło się tradycyjne «Święcone» dla szeregowych Rezerwy. Na uroczystość tę przybył szef sztabu K.Gł. insp. J. Kozolubski, który prezentował p. komendanta głównego policji. Ponadto obecni byli: komendant P.P. m.st. Warszawy podinsp. M. Kozielewski, jego zastępca podinsp. Fr. Duda, komendant Rezerwy kom. Jurczak, podkom. Ostachowicz, asp. Altkorn i inni. Poświęcenia stołu dokonał proboszcz miejscowej parafji ks. prałat Fajęcki. P. insp. Kozolubski, po podzieleniu się jajkiem, przemówił do obecnych, życząc im spędzenia wesołych świąt, poczem przez dłuższy czas zabawił w gronie zebranych szeregowych w ilości 130 ludzi. Chór Rezerwy Pieszej wykonał szereg pieśni religijnych i świeckich”. „Święcone” odbyło się również w Policyjnej Izbie Zatrzymań dla Nieletnich w Warszawie, na której była m.in. podkomisarz Stanisława Paleolog, komendantka policji kobiecej.
40 lat temu
kwiecień 1986
Numer 4. tygodnika resortu spraw wewnętrznych „W Służbie Narodu” z 4 kwietnia 1986 r. poświęcony jest Świętu Służby Zdrowia, które przypadało 7 kwietnia.
Z tej okazji, na łamach czasopisma ukazały się artykuły, związane z resortowym systemem opieki zdrowotnej. Wśród nich wartym uwagi jest materiał autorstwa Jolanty Ślifierz pt. „Komputer nie zastąpi, ale…”. Autorka zastanawia się, jaką rolę odgrywać będą komputery w życiu codziennym. Tłem do rozważań jest służba zdrowia, gdzie komputery już są w zastosowaniu w leczeniu oraz w zarządzaniu jednostkami szpitalnymi, na przykładzie Szpitala Klinicznego MSW znajdującego się przy ul. Komarowa (dzisiejsza Wołoska).
„Nie jesteśmy infantylni. Nie wyobrażamy sobie, że komputer – tak jak w literaturze i filmach science-fiction – zastąpi istoty myślące we wszystkim. Że w szpitalu wyleczy, zarządzi, posprząta i jeszcze zanuci pacjentowi do snu”.
„Komputer nie wyeliminuje człowieka, może mu jednak ogromnie pomóc”.
„– Nie ma odwrotu od komputerów, więcej, jest to autentyczna konieczność – mówi zastępca dyrektora do spraw lecznictwa Stołecznego Zarządu Zdrowia MSW ppłk lek. med. Tomasz Bochiński. – Jeśli chcemy lepiej służyć chorym i nowocześnie organizować pracę, powinniśmy zabiegać o jak najszybsze wejście informatyki do placówek służby zdrowia”.
Szpital MSW przy ul. Komarowa, jak podaje autorka:„[…] jest prawdziwym molochem. Przewijają się przezeń tysiące pacjentów. Każdy z nich ma kontakt z kilkoma lekarzami, każdemu ordynowane są rozmaite leki, przeprowadzane są zabiegi i analizy. Samych analiz wykonuje nasze laboratorium ponad 1,5 mln rocznie. W sumie – ogromna machina obłożona tonami dokumentów w pęczniejących szafach”.
„A przecież te wszystkie cenne informacje można by wydobyć z archiwum i przekazać pamięci komputera”. „Posiadany komplet informacji ułatwia lekarzowi postawienie diagnozy, możliwe jest szybsze podjęcie leczenia, a czas, jak wiadomo, może odgrywać decydującą rolę”.
„[…] – komputery w oddziałach szpitalnych, zakładach specjalistycznych, poliklinikach, aptekach, izbie przyjęć”.
„[…] nieśmiało, bo nieśmiało, lecz toruje sobie jakoś drogę ten komputer” – komentuje płk. prof. dr hab. med. Witold Ramotowski, ordynator Oddziału Urazowo-Ortopedycznego, „[…] współtwórca słynnej metody leczenia złamań i zaburzeń zrostu kostnego „Zespol”.
„– Na razie dysponujemy dość prostym urządzeniem typu Mera 100”.
Poza tym „[…] w szpitalu klinicznym przy ul. Komarowa funkcjonują tzw. komputery specjalizowane, współpracujące z podstawowym urządzeniem diagnostycznym”.
„Mikrokomputer MK 45 jest na razie w Zakładzie Medycyny Nuklearnej”.
A także „[…] wykorzystywany jest tomograf komputerowy, służący do diagnozowania narządów wewnętrznych”. „W pracowni radiochemii i radioimmunologii są automatyczne zmieniacze próbek, wkrótce zaś kolejny komputer powinien trafić do Zakładu Dializ”.
Niemniej istotna jest także kwestia obecności komputerów w sferze, która nie dotyczy bezpośrednio pacjentów, czyli w administracji i w funkcjonowaniu placówek służby zdrowia.
„Konkludując – daleko do pełnej satysfakcji, ale co prawda, że szpitalna brama została uchylona przed informatyką. Pozostaje życzyć jak najśmielszego i najrychlejszego jej wprowadzenia”.
20 lat temu
kwiecień 2006
W numerze 13. z kwietnia 2006 r. miesięcznika „Policja 997” znajdujemy artykuł pt. „Pomnik wydrukowany”. Ówczesny redaktor naczelny Paweł Chojecki informuje o ukazaniu się dzieła „Miednoje. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego”. Jest to: „[…] wydana przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, trzecia i ostatnia pozycja z serii upamiętniającej tragiczne wydarzenia, znane powszechnie pod określeniem «zbrodnia katyńska»”.
Niniejsza publikacja została zrealizowana przez zespół pod kierunkiem Grzegorza Jakubowskiego. „Pomysł opracowania ksiąg cmentarnych jest ściśle związany z ideą budowy polskich nekropolii wojennych w byłym Związku Sowieckim. Pierwsze dwie publikacje zawierały nazwiska ofiar NKWD spoczywających w Katyniu i Charkowie. Księga Miednoje upamiętnia natomiast polskich policjantów i innych funkcjonariuszy przedwojennego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, którzy zostali rozstrzelani w Twerze w 1940 r.”.
„Dwa tomy tego wydania zawierają 6300 not biograficznych. Pracowały nad nimi zespoły specjalistów z różnych dziedzin: wojskowości, historii Policji, Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Granicznej i wywiadu polskiego”. Noty biograficzne, ułożone nazwiskami, zawierają podstawowe informacje o każdym z rozstrzelanych funkcjonariuszy. „Zbierano je w archiwach lub u rodzin”.
Równolegle „Grupy historyków […] pracowały nad inskrypcjami nagrobnymi, które następnie umieszczano na cmentarzu, i nad wpisami do księgi”. „– Zależało nam, aby księgę otwierał szkic historyczny o polskiej policji, służbach związanych przed wojną z MSW i o formacjach wojskowych o charakterze zbliżonym do policyjnego, których funkcjonariusze spoczywają w Miednoje – mówi Andrzej Przewoźnik, sekretarz ROPWiM. – Stanowili oni elitę narodu. Stanęli w obronie państwa i dlatego właśnie jego instytucje mają obowiązek okazać im szacunek. Księga to nie tylko dokument, ale szczególny pomnik postawiony polskim policjantom, którzy zostali zamordowani na nieludzkiej ziemi”.
„Mimo upływu ponad 65 lat od tragedii w Katyniu, Charkowie i Miednoje oraz ciągłych starań strony polskiej o poznanie prawdy wciąż nie są znane wszystkie zasoby archiwalne, o których istnieniu historycy są przekonani. Zmienne stosunki między Polską i jej wschodnimi sąsiadami nadal wyraźnie ciążą nad rozwiązaniem wielu drażliwych kwestii”.
„Chociaż ZSRR już dawno nie istnieje, ostateczne zamknięcie tragicznego rozdziału historii stosunków polsko-sowieckich zależy od aktualnych układów między Polską i Rosją. W tej sytuacji wydana przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa «Księga Cmentarna Miednoje» na długo może pozostać ostatecznym zbiorem wiedzy historycznej o losach polskich policjantów po 17 września 1939 r. na Wschodzie”.
Karol Karasiewicz
Wydział Edukacji Historycznej
Gabinet Komendanta Głównego Policji KGP
Więcej informacji historycznych znajdziesz na stronie.