mł. asp. Sylwester Kozera
Pomógł 46-latkowi, który zasłabł za kierownicą i wjechał do rowu
19 grudnia – Tyble. Dzielnicowy mł. asp. Sylwester Kozera w dniu wolnym od służby jechał samochodem przez miejscowość Tyble, gdy w przydrożnym rowie zauważył dostawczego busa, który w normalnych okolicznościach nie powinien się tam znajdować. Policjant postanowił sprawdzić, co się wydarzyło, a jego ciekawość być może uratowała życie 46-letniego mężczyzny siedzącego w kabinie. Dzielnicowy udzielił mu pierwszej pomocy przedmedycznej, a ostatecznie mężczyzna trafił do szpitala. Okazało się, że wcześniej kierowca busa poczuł się źle i zatrzymał pojazd. Po kilku minutach odpoczynku postanowił kontynuować jazdę, jednak przecenił swoje możliwości, zasłabł, stracił kontrolę nad samochodem i wypadł z drogi.
mł. asp. Robert Mika, post. Mateusz Kapłan
Policjanci uratowali kobietę przed zaczadzeniem
26 grudnia – Kędzierzyn-Koźle. Do dyżurnego kędzierzyńsko-kozielskiej komendy wpłynęło zgłoszenie, że z jednego z mieszkań na terenie miasta wydobywa się dym. Na miejsce zdarzenia udał się patrol ruchu drogowego w składzie mł. asp. Robert Mika oraz post. Mateusz Kapłan. Policjanci, którzy zazwyczaj podejmują innego rodzaju interwencje, dotarli pod wskazany adres jako pierwsi. Bez wahania podjęli decyzję o wejściu do zadymionego lokalu, otworzyli okna i zlokalizowali źródło zagrożenia. Była nim wysunięta rura z pieca, którą dym trafiał do mieszkania zamiast do komina. Chwilę później policjanci odnaleźli w lokalu 50-letnią kobietę, którą natychmiast ewakuowali, ratując ją przed śmiertelnym zatruciem czadem.
asp. Jarosław Musiał, sierż. Igor Dąbek
Ugasili pożar samochodu
27 grudnia – Śrem. Około godz. 16.20 dyżurny śremskiej Policji został powiadomiony o pożarze samochodu osobowego, do którego doszło na parkingu przy markecie. Na miejscu natychmiast pojawili się policjanci z ogniwa patrolowo-interwencyjnego, którzy byli w pobliżu. Asp. Jarosław Musiał tłumił ogień wydobywający się spod maski auta gaśnicami, które podawali mu inni kierowcy. W tym czasie sierż. Igor Dąbek pobiegł do pobliskiego sklepu po większą gaśnicę. Po chwili ogień został opanowany i nie zajął całego samochodu ani nie rozprzestrzenił się na inne pojazdy. Ostatecznie pożar ugasili strażacy, wykorzystując specjalistyczny sprzęt. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.
post. Arkadiusz Lewiński
Uratował życie 72-latkowi
2 stycznia – Zieluń. Funkcjonariusz OPP w Płocku post. Arkadiusz Lewiński, jadąc samochodem w dniu wolnym od służby, zauważył stojący na drodze pojazd i grupę zdenerwowanych osób. Podszedł do nich i usłyszał, że w samochodzie jest mężczyzna, który powiedział żonie, że czuje piekący ból, a następnie zasłabł. Siedemdziesięciodwulatek nie oddychał. Policjant polecił kobiecie zadzwonić pod numer alarmowy, a sam wyciągnął mężczyznę z auta, ułożył na poboczu i rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową. Po 10 minutach na miejscu pojawili się druhowie z OSP w Zieluniu, którzy dysponowali automatycznym defibrylatorem zewnętrznym. Wspólnie kontynuowali resuscytację aż do przywrócenia funkcji życiowych mężczyzny. Senior trafił do szpitala.
mł. asp. Rafał Migacz
W czasie wolnym od służby pomógł rannemu
2 stycznia – Racibórz. Na dworze panował silny mróz i padał śnieg. Idący chodnikiem mężczyzna nagle się poślizgnął i uderzył głową w krawężnik. Jego upadek widzieli przechodnie oraz osoby podróżujące samochodami, jednak nikt nie zareagował. Poszkodowany leżał na chodniku z krwawiącą raną. Sytuację zauważył kierownik Komisariatu Policji w Kietrzu mł. asp. Rafał Migacz, który będąc w czasie wolnym od służby, podróżował samochodem z rodziną. Natychmiast zatrzymał pojazd i podbiegł do rannego mężczyzny. Udzielił mu pomocy. Zabezpieczył silnie krwawiącą ranę głowy, wezwał pogotowie ratunkowe i przez cały czas czuwał przy poszkodowanym, dbając o jego bezpieczeństwo aż do momentu przyjazdu ratowników medycznych.
sierż. Michał Brojanowski, post. Paulina Zabłocka-Smułkowska
Uratowali mężczyznę przed zamarznięciem
2 stycznia – Dobre Miasto. Pod numer alarmowy zadzwonił starszy mężczyzna, prosząc o pomoc. Niestety kontakt z nim był utrudniony. Na interwencję pojechali funkcjonariusze sierż. Michał Brojanowski i post. Paulina Zabłocka-Smułkowska. Zadzwonili pod numer, z którego wpłynęło zgłoszenie. Senior, który odebrał telefon, nie wiedział, gdzie się znajduje, i nie mógł się ruszać. Policjanci, pozostając z nim w kontakcie, rozpoczęli poszukiwania. Poszli w kierunku świeżych śladów w zaspie śnieżnej i po kilkuset metrach zauważyli 87-latka leżącego bez butów. Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy, owinęli kocem termicznym i wezwali na miejsce ratowników medycznych. Senior trafił do szpitala. Temperatura jego ciała wynosiła 34°C.
st. sierż. Jacek Kordalski, sierż. Dawid Stępka
Policjanci pomogli 58-latkowi, który w czasie jazdy doznał udaru
7 stycznia – Żuromin. Było już po zmroku, gdy funkcjonariusze st. sierż. Jacek Kordalski i sierż. Dawid Stępka zainteresowali się samochodem z włączonym silnikiem stojącym częściowo na jezdni, a częściowo na parkingu. Za kierownicą siedział mężczyzna z głową opadniętą na pierś. Nie reagował na wołanie ani stukanie w szybę. Policjanci po otworzeniu drzwi zauważyli u mężczyzny objawy wskazujące na podejrzenie udaru mózgu. Natychmiast wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego i do czasu jego przyjazdu monitorowali stan zdrowia 58-latka. Mężczyzna został zabrany do szpitala. Funkcjonariusze zabezpieczyli jego pojazd, dokumenty i pieniądze, a później przekazali je żonie poszkodowanego.
mł. asp. Barbara Milczanowska
Pomogła mężczyźnie zagrożonemu wychłodzeniem
13 stycznia – Sanok. Dzielnicowa z posterunku w Besku mł. asp. Barbara Milczanowska około godz. 22.00 wracała do domu po skończonej służbie. W pewnym momencie zauważyła leżącego w rowie człowieka. Zatrzymała się w bezpiecznym miejscu i podbiegła z pomocą. Okazało się, że w rowie leżał 54-letni mężczyzna. Policjantka pomogła mu z niego wyjść i powiadomiła służby. Do czasu przyjazdu policjantów i ratowników medycznych zaopiekowała się poszkodowanym. Mężczyzna był wyziębiony, jednak nie wymagał hospitalizacji. Pięćdziesięcioczterolatek został przewieziony do miejsca zamieszkania i przekazany pod opiekę osobie najbliższej.
oprac. Katarzyna Chrzanowska