„Koszmarny Dom”
Wieczorem 16 października 2014 r. Policja otrzymała zgłoszenie, że przy drodze wojewódzkiej 139 między Rzepinem a Jerzmanicami doszło do wypadku samochodowego. Po przybyciu na miejsce zdarzenia policjanci zobaczyli przy drzewie płonący samochód cinquecento z instalacją na gaz. Świadków wypadku nie ujawniono. W środku samochodu było ciało 33-letniej kobiety, mieszkanki Gądkowa Wielkiego.
Technik kryminalistyki, po analizie sposobu ułożenia ciała oraz stwierdzeniu braku śladów zdarzenia na drzewie, uznał, że nie pasują one do charakteru zdarzenia. W trakcie oględzin grupa dochodzeniowo-śledcza ujawniła ślady mogące mieć związek ze zdarzeniem. Technik kryminalistyki, który analizował ułożenie ciała w samochodzie, udał się do miejsca zamieszkania ofiary, gdzie – mimo padającego deszczu – na terenie posesji odnalazł ślady krwi w trawie.
W domu ofiary technik kryminalistyki i biegli z laboratorium kryminalistycznego ujawnili ślady kryminalistyczne: biologiczne i daktyloskopijne. Znaleziono siekierę ze śladami krwi i włosów. Zabezpieczone zostały również dokumenty i nośniki cyfrowe.
Przy ofierze znaleziono list pożegnalny sugerujący pismo odręczne: Cześć, kochanie. To mój ostatni list do ciebie. Chciałam cię bardzo przeprosić za wszystko, bo nic nie wychodziło tak, jak trzeba. Zawsze bardzo mocno cię kochałam, chociaż w to nie wierzyłeś. Dlatego będzie ci lepiej beze mnie. Jakoś sobie życie ułożysz na nowo, może spotkasz kiedyś dziewczynę, która będzie ciebie godna. Przepraszam i kocham cię. Agnieszka.
Kilkakrotne oględziny domu, w którym mieszkała 33-latka, wykazywały liczne zatarte ślady krwi. Mąż 33-latki, Karol R., nie pracował, często żądał od żony brania pożyczek w bankach, szantażując ją odebraniem ich ośmioletniej córki.
20 maja 2014 r. Karol R. uprowadził córkę, wyjechał z nią do Niemiec i zażądał od żony 17 tys. okupu za widzenie się z dzieckiem. Gdy kobieta wyprowadziła się z zajmowanego razem z mężem domu w Gądkowie Wielkim i wniosła pozew o rozwód, na druku zgłoszenia o wymeldowaniu podrobił podpis żony i przedstawił go w urzędzie. Sfałszowany dokument o wymeldowaniu rodziny miał mu posłużyć do sprzedaży domu. Sprawę podrobionych dokumentów żona zgłosiła do prokuratury trzy miesiące przed tragicznym zdarzeniem.
W tragicznym dniu Karol R. zwabił żonę do domu w Gądkowie pod pretekstem opieki nad chorym psem. Tam zadał jej ciosy w głowę ciężkim narzędziem, co spowodowało krwiak śródczaszkowy i było bezpośrednią przyczyną śmierci. Następnie umieścił ciało w samochodzie i podpalił go, pozorując wypadek samochodowy.
Po śmierci swojej żony Karol R. zniknął bez śladu razem z córką na ponad dwa lata. Po zbrodni wyjechał do Niemiec i zmienił nazwisko na Paul W. Został zatrzymany na terenie Niemiec na podstawie ENA. W niemieckim mieszkaniu śledczy znaleźli oryginalny plik, z którego został wydrukowany list pożegnalny, mający należeć do zamordowanej żony. Były tam również sfałszowane dokumenty, w tym pełnomocnictwo nieżyjącej ofiary do wypłaty ubezpieczenia.
Karol R. podczas procesu sądowego posługiwał się językiem niemieckim, tłumacząc, że nie rozumie ani słowa po polsku, i żądał tłumacza. Wielokrotnie powoływał się też na zapisy biblijne.
– Moje ręce nie miały na sobie krwi Agnieszki, a moje oczy jej tego dnia nie widziały. Całą sprawę zmanipulowała telewizja i nie wierzę w to, że było to zabójstwo. Znając Agnieszkę w tych ostatnich miesiącach, mógł to być wypadek. Również prokuratura dopuściła się matactwa w mojej sprawie. Nie przyznaję się do zabójstwa Agnieszki – mówił podczas rozprawy Karol R.
W grudniu 2020 r. 41-letni Karol R. został skazany przez Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlkp. na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyzna został uznany za winnego zarzucanych mu czynów, czyli zabójstwa żony, wyłudzenia poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego oraz podrobienia dokumentu. Otrzymał za to karę dożywocia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 35 latach.
Izabela Pajdała
Temat został dokończony w rozmowie z biegłymi z CLKP