Tragedia pod Smoleńskiem

Nie wiemy, o czym myśleli w czasie lotu do Smoleńska wczesnym rankiem 10 kwietnia 2010 r.

O czym rozmawiali. Czy o tym, że za chwilę staną na ziemi, która kryje kości polskich oficerów zamordowanych tam wiosną 1940 roku? Czy o tym, co ich czeka wieczorem, kiedy wrócą do domów, albo w następne dni, w pracy i na służbie?

Nie stanęli w Katyniu. Nie dotarli do domów. Do ojczyzny wrócili w trumnach.

Prezydent RP, jego małżonka, ostatni Prezydent RP na uchodźstwie, najwyżsi dowódcy wojskowi, duchowni różnych wyznań, parlamentarzyści, politycy, urzędnicy, potomkowie ofiar Katynia i ci, którzy pełnili służbę: funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu i załoga samolotu.

W katastrofie prezydenckiego Tu-154M nr 101 zginęli wszyscy.

10 kwietnia cały świat dowiedział się o tragedii sprzed 70 lat, o tragedii ofiar mordu katyńskiego.

Ta wiedza ma jednak ogromną cenę: dla osieroconych rodzin, przyjaciół, współpracowników ofiar katastrofy, dla Polaków.

Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie
Zapomnij o mnie.

Te słowa napisał Adam Mickiewicz w III Części „Dziadów” o ofiarach carskich prześladowań. Tymi słowami do dziś modlą się Rodziny Katyńskie. 10 kwietnia 2010 roku słowa te nabrały kolejnego znaczenia.


Nie ma z nami 96 osób. Wielu z tych, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem, znaliśmy wszyscy: z mediów i z polityki. Niektórych znaliśmy osobiście, bo gościli na naszych łamach, w policyjnej prasie. I ich wspominamy w sposób szczególny.
Redakcja

Całą część majowego numeru “Policji 997” poświęconą ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, podsumowanie pracy Policji w tym trudnym czasie oraz zdjęcia załączamy w pdf.  Więcej zdjęć można zobaczyć w naszej GALERII.

Załączniki do strony

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 5/5 (1)