W bezpiecznym klimacie

Operacja policyjna KLIMAT 2018 największą realizacją od szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. Uczestnicy 24. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu nie musieli martwić się o swoje bezpieczeństwo w Katowicach ani innych miejscach, w których przebywali podczas swojego pobytu w Polsce. Czuwało nad nimi 9 tys. policjantów.

Choć szczyt klimatyczny COP24 trwał od 3 do 15 grudnia ub.r., operacja ogólnopolska rozpoczęła się 30 listopada. W dniach 23–29 listopada, w ramach tzw. spotkań przedsesyjnych, zabezpieczenie było prowadzone w ramach operacji komendanta wojewódzkiego Policji w Katowicach. 24 listopada ub.r. odbyło się spotkanie kierownictwa Policji i ONZ, w trakcie którego komendant główny Policji gen. insp. dr Jarosław Szymczyk oraz reprezentant z ramienia ONZ odpowiedzialny za bezpieczeństwo podpisali porozumienie o współpracy w trakcie COP („Memorandum of Understanding”, tzw. MoU). Na jego mocy ustanowiono dwie strefy bezpieczeństwa: „niebieską” (blue zone), obejmującą wygrodzony teren Międzynarodowego Centrum Kongresowego z halą widowiskowo-sportową Spodek w Katowicach oraz z tzw. strukturami tymczasowymi, powierzoną nadzorowi służb ONZ; oraz „czerwoną” w rejonie bezpośrednio przyległym MCK, w którym działania, zarówno z ziemi, jak i z powietrza, realizowała Policja.

Dowódcą całej operacji policyjnej był I zastępca komendanta głównego Policji nadinsp. dr Andrzej Szymczyk. W ramach operacji KLIMAT 2018 prowadzono podoperacje o kryptonimach:

KATOWICE, KRAKÓW, WARSZAWA, KONTRA KATOWICE, KONTRA KRAKÓW, KONTRA WARSZAWA, ESKORTY, TERROR, ROZPOZNANIE, CYBER i ZAPLECZE.

PCD – MÓZG OPERACJI

Choć większość wydarzeń związanych ze szczytem była na Śląsku, a wielu uczestników konferencji mieszkało w Krakowie bądź odwiedzało Małopolskę, to mózg operacji pracował w Policyjnym Centrum Dowodzenia w Legionowie.

Zgromadzeni tam funkcjonariusze na podstawie napływających informacji na bieżąco analizowali i oceniali zagrożenia. Na ich podstawie wyciągali wnioski, przewidywali rozwój sytuacji i przygotowywali szefowi PCD propozycje potencjalnych wariantów działań. Koordynowali także współpracę z przedstawicielami zaproszonych służb i instytucji w ramach PCD. Kierowali też systemem przekazywania decyzji dowódcy operacji, głównie o przemieszczaniu sił wsparcia podległym siłom oraz współpracowali z jednostkami i komórkami organizacyjnymi Policji na terenie całego kraju. Szefem PCD był zastępca dyrektora Głównego Sztabu Policji KGP insp. Dariusz Dymiński.

– PCD rozpoczęło pracę już w drugiej połowie listopada. Początkowo w ograniczonej obsadzie, a od 30 listopada już w pełnej osiemdziesięcioosobowej obsadzie, przez 24 godziny na dobę na 12-godzinnych służbach. To jak taka mała jednostka Policji – mówił podczas działania PCD w czasie szczytu klimatycznego insp. Dariusz Dymiński. – Nasza praca nie zakończy się jednak razem z zamknięciem konferencji w Katowicach, bo musimy przygotować swój raport.

W głównej sali PCD pracowali obok siebie funkcjonariusze i przedstawiciele Służby Ochrony Państwa, Straży Granicznej, Straży Ochrony Kolei, Państwowej Straży Pożarnej, MSWiA, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Celnej, Prokuratury Krajowej oraz żołnierze Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Każdy z nich miał najświeższe informacje ze swojej formacji i w każdej chwili mógł poinformować szefa PCD o ważnym zdarzeniu. To jest niezwykle ważne, gdy nie ma czasu na zwłokę.

PRZYJECHAŁ CAŁY ŚWIAT

W szczycie klimatycznym uczestniczyło kilkanaście tysięcy gości z blisko 200 krajów, a wśród nich 41 delegacji podlegających szczególnej ochronie, m.in. 18 prezydentów oraz 10 polskich delegacji. Nad bezpieczeństwem tych najważniejszych czuwali funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, ale wszyscy uczestnicy, którzy nie wymagali szczególnej ochrony, nie byli zdani tylko na siebie. Do zabezpieczenia przedsięwzięcia wykorzystano bowiem 9 tys. policjantów ze Śląska i spoza województwa.

W województwie śląskim profilaktycznie ogłoszono alarm „Alfa”, a w samych Katowicach, na mocy przepisów specustawy w sprawie szczytu klimatycznego, do 16 grudnia ub.r. obowiązywał czasowy zakaz udziału w zgromadzeniach spontanicznych.

DWIE STREFY

Na granicach wzmocniono kontrole podróżujących. Także na lotniskach w Krakowie, Katowicach i Warszawie. Sporządzono wykaz osób, których w tym czasie nie należy wpuszczać do Polski i jeżeli służby graniczne wychwyciłyby je, to odmówiono by im wjazdu.

To, że w Polsce w pierwszej połowie grudnia było wielkie wydarzenie, na które zwrócone były oczy całego świata, na ulicach miast praktycznie było niezauważalne, nie licząc punktów informacyjnych w kluczowym punktach Katowic, Krakowa czy Warszawy. Gdyby nie konwoje policyjne z delegacjami na głównych szlakach komunikacyjnych między tymi miastami, można by odnieść wrażenie, że nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Wyjątkiem było centrum Katowic, a zwłaszcza najbliższa strefa wokół Spodka. Tu nasycenie funkcjonariuszami Policji patrolującymi ulice, posterunkami, było naprawdę duże. Spodek i postawione przy nim na czas COP24 hale otaczało białe ogrodzenie. Teren wokół Spodka do tego ogrodzenia to właśnie strefa czerwona, a wszystko za ogrodzeniem do środka hali, to już strefa niebieska.

Podpisane porozumienie o współpracy sił odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, tzw. Host Country Agreement między Departamentem Bezpieczeństwa ONZ (UNDSS) a polską Policją, pełniącą funkcję koordynatora wszystkich służb, określiło m.in. zasady funkcjonowania strefy niebieskiej. Otrzymała ona ograniczoną eksterytorialność, a pracującym w niej służbom ONZ dużą swobodę działania. Gdyby Policja chciała podjąć w niej jakąkolwiek akcję, musiałaby uzyskać zgodę służb ONZ albo działać na ich wniosek.

ŁĄCZNICY

Utrzymanie współpracy między Policją a służbami ONZ nie byłoby możliwe bez czterech polskich policyjnych łączników pracujących w strefie niebieskiej: mł. insp. Dariusza Wójcika z GSP KGP, nadkom. Mirosława Lipki z KPP w Cieszynie (delegowany do GSP KGP, obecnie w strukturach misji EULEX w Kosowie), a także nadkom. Wojciecha Wójcikiewicza i sierż. sztab. Norberta Ucieklaka z KWP w Katowicach. Na mocy MoU funkcjonariusze nie byli umundurowani. O tym, kim są, świadczyły jedynie ich identyfikatory.

– Pełnimy służbę po cywilnemu, bez środków bezpośredniego przymusu, opierając się tylko i wyłącznie na środkach łączności. Wszelkiego rodzaju ustalenia, co robić w danej sytuacji, wzajemne informowanie o zagrożeniach czy o przebiegu interwencji przechodzi przez nas. My naszych polskich kolegów powiadamiamy o tym, co dzieje się wewnątrz, oni nas o tym, co na zewnątrz – mówił mł. insp. Dariusz Wójcik. – Na każdej zmianie jest nas przynajmniej dwóch. Dzięki współpracy z Ministerstwem Środowiska – organizatorem Konferencji ze strony Polskiej, jesteśmy zakwaterowani tuż obok Spodka i gdy jest taka potrzeba, w kilka minut możemy być na miejscu i wspierać działania kolegów na zmianie.

OCHRONA ONZ

Pracownicy ochrony ONZ umundurowaniem i wyposażeniem chyba najbardziej przypominali policjantów amerykańskich. Było ich 96. Mieli tak rozplanowane swoje posterunki i patrole, że uczestnikom konferencji wystarczyło się rozejrzeć wokół siebie, aby w razie potrzeby szybko dotrzeć do najbliżej stojącego. Na co dzień pracują przy siedzibach ONZ w Nowym Jorku i Wiedniu lub w agendach ONZ rozmieszczonych praktycznie na całym świecie.

– Współpraca z nimi układa się bardzo dobrze – chwalił kolegów mł. insp. Dariusz Wójcik. – Obowiązują ich sprawdzone procedury. Służba w ONZ to przede wszystkim umiejętność zachowania się w środowisku wielokulturowym. To prawdziwa przyjemność pracować z naszymi nowymi koleżankami i kolegami.

Funkcjonariusze ONZ posiadają uprawnienia do stosowania środków bezpośredniego przymusu, w tym używania broni palnej. W Katowicach prócz kajdanek czy pałek teleskopowych mieli także broń krótką. Mimo to nie są postrzegani jako policja, a raczej wewnętrzna służba ochrony. Na COP24 przyjechali ze wszystkich kontynentów. W jednej z tzw. struktur tymczasowych (pawilon A) mieli swoje centrum dowodzenia. Znajdowały się tam urządzenia monitoringu wizyjnego podłączone do ponad 200 kamer rozmieszczonych w obiektach konferencji i na granicach zewnętrznych niebieskiej strefy, czyli na ogrodzeniu. Identyfikowali i sprawdzali gości, patrolowali cały podległy im teren zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz MCK. Wspierało ich 200 nieuzbrojonych osób polskiej prywatnej agencji ochrony. W strefie niebieskiej z polskich służb w mundurach poruszali się tylko strażacy.

WYSTARCZYŁO PÓŁ GODZINY

W minionych latach szczytom klimatycznym często towarzyszyły burzliwie przebiegające protesty. Podczas COP24 w Katowicach też były manifestacje, ale nawet „Marsz dla Klimatu”, w którym uczestniczyło około 3 tysięcy osób, nie zakłócił przebiegu konferencji.

– Tak naprawdę to na równe nogi postawiło nas i kilka tysięcy policjantów pełniących w służbę w Katowicach zaginięcie małego dziecka jednego z gości konferencji i jego opiekunki – powiedział nadkom. Mirosław Lipka. – Któregoś dnia zgłosiła się do nas Kolumbijka, która od kilku godzin nie miała z nimi kontaktu, więc przyszła po pomoc do nas. Dobrze, że miała zdjęcie opiekunki i wózka. Zgłosiliśmy ich zaginięcie do Policyjnego Zintegrowanego Stanowiska Dowodzenia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach. Nie upłynęło pół godziny i funkcjonariusze odnaleźli zguby całe i zdrowie w centrum handlowym.

– Wszystko skończyło się dobrze, a dla nas był to dobry sprawdzian działania oraz potwierdzenie, że stworzony przez nas system bezpieczeństwa uczestników COP24 był właściwie przemyślany i zadziałał, gdy zaszła taka konieczność – kończy mł. insp. Dariusz Wójcik.

ANDRZEJ CHYLIŃSKI
zdj. Andrzej Chyliński, Michał Piątek, Arkadiusz Ciozak

 

A
A+
A++
Ocena: 0/5 (0)