Ostatni środek przed bronią palną

Policjanci z doświadczenia wiedzą, jak nieskuteczne wobec osób pod wpływem narkotyków lub zaburzonych psychicznie są prawem przewidziane środki przymusu bezpośredniego. Z jednym wszakże wyjątkiem – paralizatora elektrycznego.

„Paralizator elektryczny” bądź „taser” to określenia używane w języku potocznym. Zgodnie z obowiązującymi przepisami jego właściwa nazwa brzmi: „przedmiot przeznaczony do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej”.

Paralizatory są jednym ze środków przymusu bezpośredniego przewidzianym w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej z dnia 24 maja 2013 r. (Dz.U. z 2019 r. poz. 2418). Urządzenie to ma wielu zwolenników. Przede wszystkim pozwala w kilka sekund obezwładnić osobę. Jest pomostem między chwytami obezwładniającymi, pałką czy ręcznym miotaczem pieprzu a bronią palną. Działa na mięśnie szkiele-towe człowieka, powodując ich krótkotrwałą blokadę.

– Po taser sięgamy, gdy osoba stwarzająca niebezpieczeństwo nie stosuje się do naszych poleceń. W sytuacji, gdy użycie innych śpb jest niemożliwe albo może okazać się nieskuteczne, to taser jest znakomitym środkiem – mówi instruktor taktyki i technik interwencji w Centralnym Pododdziale Kontrterrorystycznym Policji „BOA”. – Zbliżanie się osoby agresywnej, która stwarza zagrożenie, to jest problem. Pozostałe śbp mogą być już nieskuteczne, bo – jak to jest w przypadku ręcznego miotacza pieprzu – działają z opóźnieniem, lub – jak to bywa w przypadku pałki – osoba nie reaguje na uderzenia. Kilka lat temu wspólnie z potężnym dzielnicowym nie mogliśmy poradzić sobie z drobnym, młodym mężczyzną będącym pod wpływem środków odurzających. Gdybyśmy w wyposażeniu mieli taser, załatwiłoby to szybko sprawę. Uważam, że użycie tego urządzenia jest bezpieczniejsze dla nas i dla osoby, która jest zatrzymywana, bo eliminuje zagrożenie odniesienia urazów od zastosowania innych śpb lub broni palnej.

TRZY MODELE

Klasyczne paralizatory działały jedynie poprzez stymulację nerwów sensorycznych, co powodowało silną reakcję bólową i osoby o dużej odporności na ból były w stanie oprzeć się ich działaniu. W przypadku użycia tasera impulsy elektryczne stymulują nerwy sensoryczne i motoryczne, skurcz obejmuje wszystkie mięśnie szkieletowe osoby obezwładnianej i kontynuowanie przez nią ataku jest wykluczone.

Pierwsze paralizatory elektryczne trafiły w ręce polskich policjantów w 2007 r. Teraz w użyciu jest ich około 2 tysięcy. Wszystkie są produkcji Taser International (od 2017 r. zmieniono nazwę na AXON ENTERPRISE INC.) i od tej nazwy potocznie mówi się o nich „tasery”. W wyposażeniu funkcjonariuszy są trzy modele: X26, X26P i X2. Najnowsze z nich to X26P i X2. Taser X26 i X26P mają po jednym gnieździe na kartridż, a X2 posiada ich dwa. Do paralizatorów X26P i X2 polska Policja podłącza rejestratory obrazu i dźwięku.

Są dwie metody użycia taserów: z przyłożenia, gdzie działanie jest miejscowe i przede wszystkim wywołuje silny ból, oraz z wykorzystaniem wystrzeliwanych z kartridża elektrod zakończonych miniaturowymi harpunami wbijającymi się na kilka milimetrów w ciało. Sondy wystrzeliwane są za pomocą ładunku sprężonego azotu na odległość 4,6 m, 7,6 m lub 10,7 m, w zależności od rodzaju użytego kartridża. Z urządzeniem łączą je cienkie przewody przesyłające modulowany impuls elektryczny.

Elektrody mogą się przebić przez 25-milimetrową warstwę ubrania, choć – jak twierdzą praktycy – wcale nie muszą dotrzeć do ciała, aby obwód się zamknął i wywarł pożądany efekt na osobie obezwładnianej. Dostawca taserów dla polskiej Policji w podręczniku użytkownika tasera X2 ostrzega, że silne skurcze mięśniowe wywołane efektem użycia technologii TASER mogą stanowić źródło kontuzji, wśród których wymienia obtarcia oraz obrażenia spowodowane upadkiem i obrażenia związane z wysokim napięciem mięśniowym – czasem nawet pęknięcia kości. Obrażenia te nie stanowią bezpośredniego następstwa zastosowania impulsu elektrycznego X2, są to jedynie możliwe powikłania wywołane skurczami mięśni.

POTRZEBNE, ALE DROGIE

Obecnie w poszczególnych garnizonach, Centralnym Biurze Śledczym Policji oraz CPKP „BOA” pełni służbę 481 (stan na dzień 31.12.2019 r.) funkcjonariuszy posiadających uprawnienia instruktora w zakresie posługiwania się przedmiotami do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, którzy uprawnieni są do prowadzenia szkoleń dla uźytkowników w ramach doskonalenia zawodowego lokalnego. Zgodnie z § 19 wytycznych nr 4/2018 Komendanta Głównego Policji policjant użytkownik, aby mógł posługiwać się paralizatorem, musi ukończyć z wynikiem pozytywnym specjalistyczne przeszkolenie. W skali kraju z uprawnieniami użytkownika jest ich łącznie 8834 (stan na dzień 31.12.2019 r.).

– Tasery, w odróżnieniu od broni palnej, z reguły nie są przypisane do konkretnego funkcjonariusza – mówi kom. Wojciech Stępień z Wydziału Prewencji Biura Prewencji KGP. – Chcemy, aby jak najwięcej policjantów wychodziło z nimi na służbę.

Taserów mogłoby być więcej w Policji, ale nie są to tanie urządzenia. KGP w 2019 r. zapłaciła 11 070,00 złotych brutto za sztukę X-2 z kamerą, a kupiła 861 egzemplarzy. Dla porównania – cena jednos-tkowa włoskich pistoletów Beretta APX, również kupionych w ubiegłym roku przez Policję, jest blisko dziesięciokrotnie niższa.

BEZCENNE DOŚWIADCZENIE

Paralizatorów elektrycznych używa się w celu krótkotrwałego obezwładnienia osoby lub zwierzęcia, jeżeli użycie innych środków przymusu bezpośredniego jest niemożliwe albo może okazać się nieskuteczne. Nie używa się ich wobec osób, do których użyto kajdanek, kaftana bezpieczeństwa, pasa obezwładniającego bądź siatki obezwładniającej. Nie celuje się w głowę, twarz, gardło, pierś lub krocze. Celowniki laserowe, w które wyposażony jest X2, wskazują miejsca uderzenia elektrod.

– Każdy, kogo złapał choćby skurcz łydki podczas pływania w basenie, ten wie, że nie jest to przyjemne uczucie – mówi instruktor z CPKP „BOA”. – W przypadku użycia tasera skurcz chwyta wszystkie mięśnie. Podczas szkoleń wpajamy policjantom, by nie używali tego śbp w błahych sytuacjach. Uczulamy, że wywołuje on duży ból. My uczymy posługiwania się śbp, starając się używać innych, mniej dolegliwych środków. Dlatego na kursie zwracamy uwagę na elementy taktyki. Inscenizujemy zdarzenia, w których uczestnik szkolenia ma na miejscu ocenić, jakiego śbp ma użyć. Nie należy bowiem działać na zasadzie, że jak mam taser, to go użyję.

W 2019 r. odnotowano w Polsce 271 przypadków użycia paralizatorów elektrycznych przez policjantów, w tym 178 razy z wykorzystaniem kartridża oraz 93 razy w kontakcie bezpośrednim. Dla porównania, w 2018 r. odnotowano 249 przypadków użycia paralizatorów elektrycznych.

BEZPIECZEŃSTWO NAJWAŻNIEJSZE

– Te 5 sekund zazwyczaj wystarcza, aby zdążyć skuć agresora. Impuls elektryczny może być skrócony bądź wydłużony. Wystarczy dłużej przytrzymać spust. W większości przypadków, po pierwszym użyciu tasera wystarczają nasze polecenia, bo napastnik nie ma ochoty na powtórkę. Ale jeśli jest pod wpływem jakichś środków odurzających, to gdy prąd przestaje działać, potrafi zerwać się, próbować walczyć lub uciekać. Wprawdzie może być lekko oszołomiony, ale w dalszym ciągu sprawia zagrożenie. Wtedy lepiej powtórzyć impuls – mówi doświadczony policjant.

Kartridże są jednorazowego użytku. Po wykorzystaniu zostają zutylizowane. Można je za to wymieniać w tracie interwencji lub dostosowywać do przewidywanego miejsca użycia. Taser X2 ma dwa kartridże, które można wykorzystać w sytuacji, gdy pierwszy chybił celu (choćby jedna z elektrod) bądź do obezwładnienia dwóch osób jednym urządzeniem.

– Za każdym razem podczas interwencji życie pisze inne scenariusze. Zasady użycia śbp opisano w ustawie o Policji i zgodnie z jej podstawową koncepcją wykorzystuje się je proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, także to policjant, opierając się na swoim doświadczeniu i wiedzy, wybiera, czego ma użyć – mówi instruktor tasera w CPKP „BOA”. – Wiadomo, że staramy się wyrządzić jak najmniejszą krzywdę, ale musimy także dbać o bezpieczeństwo innych osób oraz własne. Tasera użyłem, gdy osoba nie podporządkowała się wydawanym poleceniom i szła w naszą stronę z maczetą. Zmniejszający się dystans sprawił, że mogliśmy unieszkodliwić agresora paralizatorem bez potrzeby użycia naszego ostatecznego środka, czyli broni palnej. Sytuacja była jednak na tyle groźna, że ręczny miotacz pieprzu mógłby zadziałać ze zbyt dużym opóźnieniem, a bezpośredni kontakt z mężczyzną uzbrojonym w tak niebezpieczne narzędzie mógłby się dla nas skończyć fatalnie. Nie było możliwości w inny sposób zareagować i wtedy paralizator bardzo nam pomógł.

Znane są przypadki, że po użyciu tasera osoba obezwładniana zmarła. Według dostępnych informacji nie było to jednak bezpośrednią przyczyną zgonu. Decydowały o tym okoliczności towarzyszące: choroby, środki pobudzające, pod wpływem których znajdował się obezwładniany itd.

– Biorąc jednak pod uwagę odnotowane przypadki stosowania środka przymusu bezpośredniego w postaci paralizatora, w celu podniesienia efektywności nadzoru nad ich stosowaniem, w Biurze Prewencji KGP opracowano wytyczne nr 4 Komendanta Głównego Policji z dnia 18 lipca 2018 r. w sprawie wybranych procedur i sposobu sprawowania nadzoru nad postępowaniem policjantów lub innych wyznaczonych osób z przedmiotami przeznaczonymi do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, pozostającymi na wyposażeniu Policji (Dz.Urz. KGP poz. 82), które weszły w życie z dniem 24 sierpnia 2018 r. – mówi kom. Wojciech Stępień. – Stosowanie procedur określonych w wytycznych ma na celu poprawić bezpieczeństwo fizyczne zarówno osób, wobec których stosowane są paralizatory, jak również bezpieczeństwo fizyczne i prawne policjantów, którzy podejmując interwencje, narażani są na różnego rodzaju pomówienia, w tym związane z przekroczeniem uprawnień. Zgodnie z ustawą o Policji funkcjonariusze w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.

Policjant nie zawsze ma ten komfort, że może wybierać pomiędzy użyciem paralizatora a broni palnej. Ale jeśli ma, sięgnie po taser.

– Pocisk może zrykoszetować i wyrządzić krzywdę przypadkowej osobie, taser nie. Dobry strzelec trafi zarówno z broni, jak i z tasera. Natomiast chodzi o to, jaką wyrządzimy szkodę. Zawsze mamy to z tyłu głowy, dlatego taser sprawia, że choć wykorzystujemy go w podobnych sytuacjach jak broń, jesteśmy bezpieczniejsi od strony prawnej, bo inaczej wygląda wyjaśnianie postrzałów, a inaczej użycie paralizatora. 

ANDRZEJ CHYLIŃSKI

zdj. Jacek Herok

 

 

Policjant ma prawo

Kwestie dotyczące użycia „przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej” reguluje ustawa z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (Dz.U. z 2019 r. poz. 2418). Zgodnie z nią policjant ma prawo użyć lub je wykorzystać w sytuacjach wystąpienia konieczności:

– odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność policjanta lub innej osoby;

– przeciwdziałania czynnościom zmierzającym bezpośrednio do zamachu na życie lub wolność policjanta lub innej osoby;

– przeciwdziałania bezpośredniemu zamachowi na ochraniane przez policjantów obszary, obiekty lub urządzenia;

– przeciwdziałania niszczeniu mienia;

– zapewnienia bezpieczeństwa konwoju lub doprowadzenia;

– ujęcia osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą;

– zatrzymania osoby, udaremnienia jej ucieczki lub pościgu za tą osobą;

– pokonania czynnego oporu.

A
A+
A++
Ocena: 0/5 (0)