Spadkobiercy Edwarda Hooligana (sierpień 2011)

„Najbardziej boję się kibiców, tych młodych półgłówków” – mawiał Witkacy. Nie był pierwszy. Już Senekę obrzydzeniem napawały współczesne mu stadiony, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że publiczność kibicowała wówczas innym rozgrywkom, które do subtelnych nie należały.

Bon mot Witkacego (sądząc z jego końcowego wyboru, tak naprawdę bardziej bał się totalitaryzmu) i dziś ładnie zabrzmiałby na telewizyjnych salonikach, mimo że język nam się dzisiaj nieco zmienił i mamy pewne trudności z nazewnictwem.

– Pseudokibicem jestem ja, bo siedzę przed telewizorem, zamiast kibicować swojej drużynie na stadionie – mawia mój znajomy. – Kibic to miłośnik i sportu, i klubu, ale nie aż taki, jak kibol. Kibolem powinno nazywać się dogłębnie zapalonego fana, który nie opuszcza żadnego meczu swojej drużyny. Niech ma swój szalik, niech przychodzi z flagą, piszczałką, czemu nie? Dopóki nie jest agresywny, nie atakuje i nie wyzywa innych. Bo jeśli przekroczy granicę, staje się zwykłym bandytą i nie nazywajmy tego inaczej.

HOOLIGANS I INNI

Na Wyspach Brytyjskich nie ma takich subtelności językowych. I ci, którzy naruszają (tylko) porządek, i ci, którzy dopuszczają się przestępstw, objęci są wspólną nazwą hooligans. Najbardziej agresywni określani byli mianem animals – zwierzęta, od krat, które niczym klatki instalowano kiedyś na brytyjskich stadionach; sami nazywali siebie ultras i ten termin używany jest obecnie.

Istnieje kilka wersji tłumaczących pochodzenie słowa hooligans. Według jednej z nich wiąże się ono z nazwiskiem rodziny z marginesu społecznego mieszkającej we wschodnim Londynie – Houligan. Inna wywodzi tę nazwę od Hooley’a – sławnego pod koniec XIX wieku przywódcy bandy w Anglii. Najbardziej prawdopodobna jest jednak ta, według której słowo hooligans pochodzi od nazwiska Edwarda Hooligana – zamożnego Irlandczyka, który pod koniec XIX w. stworzył w Londynie pierwszy – w dzisiejszym rozumieniu – gang kibiców/pseudokibiców. Co prawda, zjawisko agresji na stadionach znane było już wcześniej (w 1869 r. kilka brytyjskich stadionów musiano nawet zamknąć), ale celem byli sędziowie i drużyny przyjezdne. Gang Hooligana jako pierwszy zaczął atakować kibiców. Szybko znalazł naśladowców – pod koniec XIX stulecia hooligans byli w większości brytyjskich klubów.
O tym, że już wtedy miano trudności z ich opanowaniem, świadczy relacja gazety „Athletic News” z 10 stycznia 1988 roku: Kilkutysięczna masa kibiców zepchnęła część publiczności na płytę boiska. Grupa policjantów zawzięcie pchała, biła pałkami i kopała niesfornych kibiców, z idiotycznym uporem oddając się brutalnej walce. Do początku XX wieku zjawisko stało się tak powszechne, że zyskało miano the English Disease.

ANGIELSKA CHOROBA

Rozwijała się ona od narodzin angielskiej piłki nożnej w XIII w. Mecze rozgrywane były wówczas przeważnie w święta, przez młodych ludzi z różnych wiosek. Były idealnym pretekstem do załatwienia porachunków, więc towarzyszące im mordobicia przyjmowano z powszechnym zrozumieniem. Sytuacja uległa nieco zmianie, gdy w 1314 roku król Anglii Edward II wydał edykt, zakazujący gry w piłkę (nie z powodu samej brutalności, ile narzekań kupców, którym niszczono stragany, oraz z obawy, by któraś z pomeczowych burd nie przerodziła się w otwarte rozruchy mogące godzić w monarchię). Rychło okazało się, że prawo pozostało na papierze. Podobnie było z innymi zakazami (ponowny Edwarda II – 1315 r., Edwarda IV w 1477 r., Henryka VII w 1496 r.). W 1539 roku trzeba było – z powodu towarzyszącej rozgrywce agresji – odwołać doroczny mecz w Chester. Z powodu chaosu szerzącego się po meczach w 1555 roku futbol został zakazany w Liverpoolu. Skuteczny, ale w odniesieniu tylko do jednej grupy społecznej, okazał się edykt synodu biskupiego wyspy Ely, zakazujący duchowieństwu udziału w meczach ze względu na towarzyszącą im brutalność.

Nie lepiej było w Szkocji, gdzie piłka i idąca z nią w parze agresja zyskały gorących zwolenników. Pod koniec XVII wieku szkocki futbol opisywany był następująco: (...) jest powiązany z atakami na granice, najazdami i ogólnie przemocą. Bardzo często mecz był tylko przykrywką do takich wypadków.

WIRUS MUTUJE

W XX wieku „angielska choroba” przeniosła się na kontynent, gdzie trafiła na podatny grunt. Przekonali się o tym na Węgrzech piłkarze Manchester United, którzy po meczu z drużyną lokalną zostali zaatakowani przez miejscowych kibiców. W 1920 roku podczas zamieszek po meczu w Vialoggio zginął sędzia. Nawet w trzymanej żelazną ręką Tity Jugosławii w latach 50. zrodziło się zjawisko zuizmu, czyli tzw. piłkarskiego nieporządku, choć określenie to raczej niezbyt dobrze oddaje istotę sprawy, skoro zuizm to akronim słów „zabijać, rzeź, unicestwienie”. Fani Crvenej Zvezdy Belgrad weszli na tę drogę po tym, jak przeczytali w gazetach o brytyjskich hooligans (po latach, w trakcie wojny bałkańskiej, serbski watażka Arkan werbował swoich siepaczy właśnie spośród kiboli Zvezdy).
Również w latach 50. turecka prasa donosiła: kibice Kayseri i Sivas walczyli ze sobą przez kilka dni przy użyciu pistoletów, noży i butelek po zakończeniu meczu między ich drużynami. Zanim wojsko i policja zaprowadziły porządek, spłonęło kilkanaście samochodów, a rezultatem bijatyk było 600 rannych kibiców, 42 zabitych i 25 z ranami kłutymi.

Dla Europy najtragiczniejszym dniem był jednak 20 maja 1985 roku, kiedy to podczas finału Pucharu Europy (poprzednik dzisiejszej Ligi Mistrzów) między Juventusem Turyn a FC Liverpool w wywołanych przez angielskich kibiców burdach i na skutek późniejszej paniki na brukselskim stadionie Heysel, na oczach milionów telewidzów, zginęło 39 osób, a 450 odniosło rany.

POLACY NIE GĘSI

W naszym kraju walki międzyklubowe mają długoletnią tradycję. Najbardziej znany jest konflikt między krakowskimi drużynami: Cracovią i Wisłą, który nie został zawieszony nawet podczas okupacji. Po wojnie było spokojnie aż do lat 70., kiedy to zaczęli pojawiać się szalikowcy. Najaktywniejsi wśród nich gitowcy zaczęli wnosić na stadiony siekiery, skarpety wypakowane gwoździami i mutrami. W 1980 roku w Częstochowie odnotowano pierwszą (? – nie ma danych z międzywojnia i wcześniejszych) w Polsce śmiertelną ofiarę walk między tzw. pseudokibicami – po finale Pucharu Polski, w którym Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań. Obecnie Polscy hooligans traktowani są przez policje innych krajów jako grupy szczególnie niebezpieczne.

BĘDĄ, BO ZAWSZE BYLI?

– Chuligaństwo futbolowe to nasz wynalazek. Ale to właśnie my najlepiej sobie z nim poradziliśmy – mówił przed laty rzecznik prasowy Angielskiej Federacji Piłkarskiej Steve Double.

To prawda, jednak pozostałe kraje mają z tym wciąż problem. Poza tym tak naprawdę to nie Edward Hooligan był capo di tutti capi współczesnych bandytów stadionowych. Był nim, bezimienny dziś, Egipcjanin, mimo że nie znał pojęcia stadionu w dzisiejszym rozumieniu. Człowiek, który potrafił doprowadzić swoich ziomków do stanu, w jakim rywalizacja i uczucie dumy ze zwycięstwa zmieniały się w zorganizowaną agresję – aż doprowadziły do pierwszej (?) w historii „wojny” kibiców. Jej skutki były poważniejsze niż „wojny futbolowej” między Hondurasem i Salwadorem. Jak świadczą ślady odnalezione przed 30 laty przez archeologów Uniwersytetu Warszawskiego, doprowadziła ona do regularnych rozruchów i upadku faraona Fikasa. Głupim dla rozrywki, mądrym ku przestrodze.

Przemysław Kacak


źródła:
– Slavoy, „Historia chuligaństwa”, ZIN „Ultras Hools” na internetowej stronie serwisu kibiców Tomasovii Tomasovia.Tomaszow.Info
– Jerzy Andrzejczak, „Bóg wybacza, kibol nigdy”, „Tygodnik Powszechny” 22 maja 2006 r.
– Tomasz Sahaj, „Kibice i pseudokibice – analiza chuligaństwa stadionowego”, internet


ok. 1300 r. p.n.e. – pierwsza (?) wojna futbolowa – Egipt, w efekcie rozruchy i upadek faraona Fikasa,
nasza era:
1314 r. – angielski król Edward II wydaje zakaz gry wpiłkę (powtarza go po roku),
1477 r., 1496 r. – kolejne zakazy wydane przez angielskich królów Edwarda IV i Henryka VII,
1539 r. – odwołanie dorocznego meczu w Chester z powodu towarzyszącej mu przemocy,
1555 r. – władze Liverpoolu zakazują gry w piłkę w tym mieście,
1869 r. – pierwsze przypadki zamknięcia stadionów dla kibiców (Wielka Brytania),
1886 r. – trzech wracających z meczu kibiców angielskich morduje jednego policjanta, a drugiego bije,
1902 r. – pierwsza odnotowana ofiara agresji „kibiców” – fan angielskiego Derby County,
1923 r. – podczas meczu na Wembley w Londynie tłum wdziera się na murawę, radzi sobie z nim jeden (!) konny policjant,
1940–1944 r. – nawet okupacja nie powstrzymuje najstarszej w historii polskiego futbolu „wojny” kibiców krakowskich drużyn: Wisły i Cracovii,
1966 r. – Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Anglii, „angielska choroba” rozpowszechnia się na cały świat,
1969 r. – wybuch „wojny futbolowej” między Salwadorem a Hondurasem,
1982 r. – londyńscy hools zostawiają przy zwłokach zamordowanej osoby kartkę: „Gratulacje, właśnie spotkałeś klub kibica West Ham!”,
1980 r. – pierwsza w Polsce ofiara śmiertelna walk między kibolami, kilkadziesiąt osób rannych po finale Pucharu Polski w Częstochowie,
20.05.1985 r. – tragedia na stadionie Heysel w Brukseli; podczas finału Pucharu Europy ginie 39 osób, 450 jest rannych,
1996 r. – na stadionie w Newcastle wybudowano pierwsze w historii więzienie przyboiskowe; aresztowany kibic jest na miejscu przeszukiwany, fotografowany i przesłuchiwany,
18.10.1997 r. – derby Trójmiasta Arka Gdynia – Lechia Gdańsk, polska Policja po raz pierwszy używa gumowych kul,
2000 r. – podczas meczu Wisła – Parma polski kibol trafia nożem w głowę Dino Baggio,
2007 r. – kibole Legii Warszawa demolują stadion wileńskiej Vectry,
2011 r. – demolka na stadionie Zawiszy Bydgoszcz podczas Pucharu Polski między Legią Warszawa a Lechem Poznań; burdy na stadionie Legii,
8 czerwca 2012 r. – otwarcie Euro 2012 w Warszawie
 

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 5/5 (2)