Policji nie stać na złych mężów (Nr 90 / 09.2012)

Rozmowa z Renatą Durdą, kierowniczką Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” Instytutu Psychologii Zdrowia w Warszawie

Jak często do „Niebieskiej Linii” zgłaszają się rodziny policjantów, które doświadczają przemocy? Czy można określić skalę tego zjawiska – z oficjalnych danych wynika, że jest ono śladowe.

– „Niebieska Linia”, która jest organizacją pozarządową, placówką Instytutu Psychologii Zdrowia, w skali roku przyjmuje w swojej warszawskiej siedzibie około 350 osób, które potrzebują pomocy ze względu na problem przemocy w rodzinie. Dostajemy także około 3 tys. zgłoszeń telefonicznych i ponad 3 tys. e maili. Na stronie www.niebieskalinia.pl prowadzimy również (dzięki dwóm moderatorom – policjantom, którym przy okazji dziękuję za wieloletni wolontariat) forum dla zainteresowanych tym problemem. W każdej z tych form pomocy wątki dotyczące przemocy w rodzinach mundurowych, w tym policyjnych, pojawiają się dosyć często.

Pamiętać trzeba, że Policja zatrudnia około 100 tys. funkcjonariuszy. Jeżeli problem przemocy dotyczy około 15 proc. populacji – to bardzo ostrożne szacunki, część badań podaje nawet około 40 proc. – chodzi o kilkanaście tysięcy policjantów. Ale to nie skala, a intensywność i charakter tego zjawiska martwi nas najbardziej. Osoby z rodzin policyjnych, które zgłaszają się po pomoc do „Niebieskiej Linii”, mówią o ekstremalnej przemocy, w której zagrożone jest bezpośrednio ich życie i zdrowie.

Pamiętajmy, że charakter pracy wielu funkcjonariuszy Policji wiąże się z usankcjonowanym prawnie używaniem przemocy. Są przygotowani do tego, aby bronić innych i siebie na służbie – także przez używanie siły – mają dobrą kondycję fizyczną, bezpośredni lub relatywnie łatwy dostęp do broni, znają sztuki walki wręcz. W chwilach dużego emocjonalnego wzburzenia, albo zachwiania równowagi psychicznej, czyni ich to bardzo niebezpiecznymi dla najbliższego otoczenia. Dlatego też partnerki, żony, dzieci, rodzice policjantów, którzy się do nas zwracają po pomoc, opowiadają o takich zachowaniach, jak: grożenie odbezpieczoną bronią, ostrymi narzędziami, przykuwanie kajdankami, dotkliwe bicie, które nie pozostawia widocznych śladów. W sferze psychicznej dręczenie ofiar to także nieustanne przypominanie: „Nikt ci nie uwierzy, wszyscy mnie tu znają, chodzę na piwo z komendantem, prokuratorem, sędzią – nie masz szans mnie skazać”. Niestety, doświadczenia ofiar przemocy to potwierdzają – wezwany na interwencję patrol poklepuje sprawcę przyjacielsko po ramieniu „Franek/Marek/Wiesiek... uspokój się, połóż się spać... trochę cię poniosło, każdemu to się może zdarzyć...”. A do ofiary kierują komunikaty: „Niech się pani zastanowi, czy chce pani, żeby mąż wyleciał z pracy, z czego będziecie żyć, gdzie będziecie mieszkać?”.

Czy ofiary przemocy w rodzinach policjantów, które kontaktują się z „Niebieską Linią”, zgłaszały wcześniej problem, m.in. czy wzywały policję, zawiadamiały przełożonych sprawców etc.? Czy tej pomocy im odmawiano?

– Bardzo często pomoc kolegów męża jest nieefektywna. A szukanie pomocy poza Policją nawet nie przychodzi ludziom do głowy, bo to najbardziej oczywista i rozpoznawalna instytucja. Nawet jeśli zgłoszą się do prokuratury, to dochodzenie i tak będą prowadzili policjanci. Rzadko i niechętnie zwracają się też do pomocy społecznej. Pozostają jeszcze psychologowie policyjni, ale o nich żony funkcjonariuszy zwykle słyszą najgorsze rzeczy – bo tę służbę w firmie rzadko się docenia. No więc GDZIE szukać pomocy? Taki pat trwa często kilkanaście lat, aż dzieci dorosną, aż przyjdzie emerytura policyjna...

Rozumiem, że trudno interweniować w domu kolegi, jeszcze trudniej, u szefa. Dlatego ogromną rolę do spełnienia w rodzinach funkcjonariuszy Policji mają ich przełożeni. Muszą być trochę jak wspierający, ale surowy ojciec. Na początek może skarcić i dać szansę na poprawę, następnie może wdrożyć środki dyscyplinarne, wreszcie może zawiesić bądź zwolnić ze służby. Ale nie może sprawy zlekceważyć i zamieść pod dywan!
Przyzwolenie na łamanie prawa poza służbą, w domu rodzinnym, ma fatalny wpływ na dyscyplinę w służbie i na morale ludzi. Jak mogą sprawnie pracować, jeżeli w ich rodzinach dzieje się źle, ich myśli i emocje są zaabsorbowane sprawami pozasłużbowymi. Z przyjemnością słuchałam, jak na Święcie Policji minister Jacek Cichocki, składając życzenia policjantom i policjantkom, podkreślał rolę ich partnerek/partnerów życiowych w jakości ich życia i pracy. W pracy policjantów jakość życia rodzinnego ma ogromne znaczenie, może większe niż w innych zawodach. Polskiej Policji nie stać na złych mężów, ojców, synów, żony. Dlatego musi dbać o jakość życia pozapracowego swoich funkcjonariuszy. Cieszę się, że obecne kierownictwo Policji docenia ten fakt i dało zielone światło do realizacji programu „Moc TAK, przemoc NIE”.

„Niebieska Linia” będzie pomagała w realizacji programu. Na czym ta pomoc ma polegać?

– Zaoferowaliśmy pomoc w realizacji warsztatów podnoszących świadomość psychologicznych aspektów zjawiska przemocy w rodzinie dla kadry kierowniczej Policji. Wiemy, że przełożeni świetnie znają obowiązujące przepisy, ale psychologii i rozumienia mechanizmów relacji w rodzinie nigdy dosyć. Spotkania mają pomóc przełożyć praktyczną wiedzę psychologiczną na sprawne zarządzanie ludźmi – z ich słabościami, stresami, gorszymi kompetencjami społecznymi czy komunikacyjnymi. Zmiany w podejściu do zjawiska przemocy w rodzinach policyjnych musimy zacząć od „głowy” – dosłownie i w przenośni. Będziemy również organizować szkolenia i superwizje dla psychologów policyjnych prowadzących korekcję zachowań sprawców.

Jak w innych służbach mundurowych wygląda zjawisko przemocy w rodzinach? Czy Policja jest tą „przodującą” formacją?

– Wszędzie tam, gdzie charakter pracy związany jest z przemocą (wojsko, policja, służby więzienne itd.), gdzie ludzie każdego dnia stykają się z przemocą, która „wchłania” ich własne normy, łatwo o przenoszenie zachowań do relacji rodzinnych. Jeśli w domu czujemy się bezpiecznie, chcemy odreagować to, co spotyka nas poza nim. Dlatego wszystkie badania prowadzone na pracownikach służb mundurowych pokazują, że mają problemy z agresją, stresem, konfliktami rodzinnymi, nieudanymi związkami i relacjami. Niestety, nie mamy takich badań z Polski, ale nie sądzę, abyśmy w tej sprawie byli „zieloną wyspą”. W wielu krajach w trosce o dobrostan emocjonalny swoich pracowników wdraża się podobne do naszego programy. Przecież przygotowanie do służby dobrego policjanta, wojskowego, pracownika penitencjarnego, trwa latami i drogo kosztuje! To czysta ekonomia. Pozostaje jeszcze aspekt wizerunkowy – to, że bankier bije żonę, jest wprawdzie przestępstwem, ale nie ma wpływu na ocenę przez społeczeństwo jego pracy zawodowej czy na wizerunek banku. Inaczej jest z policjantem, prokuratorem, sędzią itd. Mam nadzieję, że za przykładem Policji pójdą inne służby mundurowe i także wdrożą programy przeciwdziałania przemocy w rodzinach i pomocy w tym problemie.

Dziękuję za rozmowę.

GRAŻYNA BARTUSZEK
zdj. Andrzej Mitura

Moc TAK przemoc NIE

Zapewnienie bezpieczeństwa członków rodzin policyjnych doświadczających przemocy domowej, wypracowanie standardu reagowania w obrębie samej instytucji w razie ujawnienia problemu oraz wprowadzenie konkretnych działań psychokorekcyjnych – to główne założenia programu profilaktycznego podpisanego przez komendanta głównego Policji.

Przez wiele lat o przypadkach przemocy w rodzinach policjantów mówiono niewiele, po cichu. Ale mówiono o konieczności wprowadzenia rozwiązań organizacyjnych zapobiegających zjawisku. Bo chociaż według oficjalnych danych przemoc w rodzinach policyjnych występuje incydentalnie (np. w systemie Temida odnotowano w 2010 roku. dziewięć przypadków popełnienia przestępstwa z art. 207 k.k.), to problem jest na pewno większy. Dlatego już na przełomie lat 2008/2009 w Wydziale ds. Nieletnich, Patologii i Profilaktyki Biura Prewencji KGP rozpoczęto prace nad programem profilaktycznym ukierunkowanym na problem przemocy w rodzinach policyjnych. Uczestniczyli w nich również psychologowie z Biura Kadr i Szkolenia KGP, przedstawiciele Biura Spraw Wewnętrznych KGP, pełnomocnik komendanta głównego Policji ds. ochrony praw człowieka oraz Ogólnopolskie Pogotowie „Niebieska Linia”, które zresztą było inicjatorem stworzenia programu (rozmowa z Renatą Durdą obok).

Program „Moc TAK, przemoc NIE” obejmuje:

– kształtowanie postaw przełożonych decydujących o sposobie i zasadach reagowania w sytuacji ujawnienia przemocy w rodzinie policyjnej;
– edukację policjantów komórek patrolowo interwencyjnych, dzielnicowych oraz innych pionów podejmujących działania w sytuacji przemocy w rodzinie policyjnej;
– określenie procedur (w formie wskazówek) postępowania policjantów na miejscu interwencji, gdy sprawcą przemocy domowej jest policjant;
– prowadzenie przez psychologów działań edukacyjno korekcyjnych wobec policjantów – sprawców przemocy domowej.

Program „Moc TAK, przemoc NIE” na zatwierdzenie komendanta głównego Policji czekał kilka lat. W maju br. podpisał go nadinsp. Marek Działoszyński.

GB

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 4/5 (2)