Źródłem stresu jest... stres

Rozmowa z Jackiem Santorskim, psychologiem biznesu

Jakie są najczęściej występujące źródła stresu w pracy? W jakich zawodach jest ich najwięcej?

– To, co powiem, może jest zaskakujące, ale uważam, że najczęstszą przyczyną stresu jest nieumiejętność radzenia sobie ze stresem. To dotyczy wszystkich sfer życia, także zawodowych. I dotyczy wszystkich zawodów w jednakowej mierze. Pani w bibliotece, której posypały się książki z regału, może doznać stresu większego nawet niż oficer operacyjny, który dowiaduje się, że miał niewiarygodne źródło informacji. W świetle najnowszych badań nie ma bardziej czy mniej stresujących zawodów, rzadziej mówi się o stresie zawodowym, a częściej o tym, jak rozpoznawać sytuacje trudne i jak zarządzać swoimi emocjami, reakcjami i energią. Dam taki przykład: ktoś w windzie naciska mi na plecy. Pierwszą reakcją jest złość, odwracam się i widzę niewidomego z laską. Moje wzburzenie opada i stres natychmiast mija. Wieczorem w domu żona opowiada, że nasz sąsiad robi sobie takie żarty, że przebiera się za niewidomego. Żona z tej sytuacji się śmieje, a we mnie wywołuje to wzburzenie, złość, stres. A więc taka sama sytuacja może nas wkurzyć albo rozbawić, w zależności od tego, jak kontrolujemy swoje reakcje.

Czy instytucja, w której pracujemy, powinna badać problem stresu zawodowego pracowników? I jak powinna im pomagać w tym zakresie?

– Najważniejsze to uczyć radzenia sobie ze stresem. Instytucja powinna wykorzystywać psychologów do przekazywania tej wiedzy, a ci uczyć praktycznych zachowań. Zamiast prowadzenia naukowych badań na temat stresu lepiej za te same pieniądze opracować i propagować np. proste komiksy o tym, jak sobie ze stresem radzić. Nie wystarczy mówić o tym podczas nauki w szkołach policyjnych, tak naprawdę policjanci dopiero w pracy doświadczają stresów związanych ze służbą. I tu najbardziej potrzebna jest im wiedza, jak sobie z tym radzić, jak nie dać się wkręcić w stresowe sytuacje, jak nauczyć się obserwacji samego siebie. Do tego wszystkiego oprócz wiedzy potrzeba też zwykłej fizycznej energii, ruchu, zdrowego trybu życia. Nic lepszego na ten temat nie wymyślono.

Co to znaczy uczyć się obserwacji siebie?

– Współpracowałem kiedyś z zespołem polsko szwedzko izraelskim, który uczył komandosów, jak przetrwać w tak zwanym wrogim środowisku, czyli na terenie przeciwnika. Ku mojemu zaskoczeniu nie uczono ich żadnych technik przetrwania poza jedną – mieć tzw. panoramiczny umysł. Czyli: mam oczy i uszy szeroko otwarte, obserwuję rzeczywistość zewnętrzną, a potem przenoszę wahadło mojej uwagi do wewnątrz i przyglądam się własnym reakcjom, dystansując się od nich na tyle, żebym to ja miał je, a nie one miały mnie. Jeśli obserwujemy własne reakcje, to mamy je nazwane i pod kontrolą.

Jak to ma się do faktu, że jednym z największych źródeł stresu dla policjanta są relacje z przełożonymi?

– Kiedy umiem obserwować swoje własne reakcje, mogę np. zauważyć, że myślę o swoim szefie, że jest niesprawiedliwy, arogancki itp., a dalej zaobserwować, że te myśli wywołują we mnie stres. A gdy już to zauważę, to zamiast napinać się w kontaktach z tym przełożonym, przyglądam się temu, co on naprawdę robi i próbuję lepiej zrozumieć motywy jego działania. Nie daję się wkręcić w etykiety, schematy, interpretacje i w wywoływane przez nie emocje. Naprawianie świata trzeba zacząć od siebie. Podwładni oczekują od przełożonych czegoś, czego z reguły sami nie oferują – zrozumienia, zaufania, pomocy, życzliwości. Narzekają, że tego nie otrzymują, ale kto zastanawia się, jakie stresy ma przełożony, w jakiej sytuacji on się znajduje. Przełożony też potrzebuje zrozumienia i wsparcia. Jeśli zrozumiem przełożonego, to prawdopodobnie zobaczę, że jego działanie nie jest skierowane przeciwko mnie, lecz wynika z wielu uwarunkowań. A jak to zrozumiem, to nie będę popadać w stres. Tu działa zasada wzajemności – jeśli ty zrozumiesz przełożonego, to on łatwiej zrozumie ciebie.

Do tego potrzeba jednak lepszej komunikacji interpersonalnej i większej otwartości…

– No więc trzeba nad tym pracować. Nad lepszą komunikacją w relacjach służbowych. To zadanie przede wszystkim dla szefów, dla przełożonych. Amerykański sekretarz stanu, wybitny generał i przywódca Colin Powell, uważał, że dobry przywódca połowę dnia pracy powinien poświęcać na rozmowy z ludźmi. Badania dowiodły, że tak właśnie robią najskuteczniejsi liderzy.

W jaki sposób policjanci powinni uczyć się radzić sobie ze stresem? I kto powinien się tym zająć?

– To bardzo dobrze, że, jak słyszę, ten temat podejmują policyjne związki zawodowe. Ich rola w tej kwestii jest nie do przecenienia. Mają szansę być na tym polu wręcz prekursorami, przykładem dla związków zawodowych innych korporacji.

Dziękuję za rozmowę.

ELŻBIETA SITEK
elzbieta.wasiak@policja.gov.pl
zdj. Magda Starowieyska

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 5/5 (1)