Przepraszamy, że tak późno

– Jesteście żywymi relikwiami tragedii katyńskiej – powiedział Rafał Abratański, wiceprezes Domu Maklerskiego IDMSA, który był współorganizatorem i mecenasem wrześniowej gali na warszawskim Zamku Królewskim.

  • Zebrani na zamku zgotowali wdowom katyńskim długą owację na stojąco
    Zebrani na zamku zgotowali wdowom katyńskim długą owację na stojąco

– Każdy, kto utracił kogoś bliskiego, ma prawo do żałoby, do zabiegania o godny pochówek i pamięć. Wy zostałyście tego pozbawione. Nie miałyście prawa do żałoby, do chodzenia z podniesioną głową w czerni. Zechciejcie przyjąć wyrazy najwyższego honoru, ale również słowo „przepraszam”, że ta uroczystość jest tak późno.

GALA

O konkursie na medal „Wdowom Katyńskim”, nad którym honorowy patronat objął gen. insp. Andrzej Matejuk, pisaliśmy w poprzednim numerze naszego magazynu. Przypomnijmy, że konkurs ogłoszony przez Warszawskie Stowarzyszenie Rodzina Policyjna 1939, DM IDMSA i Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie był adresowany do młodych artystów – do 35. roku życia. Wygrała go Sara Hejke z ASP w Warszawie. Praca na awersie przedstawia kobiecą postać wyglądającą przez okno, na rewersie zasłona jest opuszczona i nikt już przez nie nie patrzy.
Na uroczystość w Warszawie przyjechało osiem wdów, w imieniu pozostałych medale odbierały rodziny, przyjaciele i przedstawiciele stowarzyszeń skupiających bliskich ofiar zbrodni katyńskiej. Organizatorzy dotarli do 35 wdów. Dwie zmarły latem tego roku…

– Musiałyście udźwignąć wszystkie trudy życia – zwróciła się do najważniejszych gości prezes Zarządu Głównego WSRP 1939 Beata Przybyszewska Kujawa. – Jestem wnuczką zamordowanego policjanta. Moja babcia nie doczekała tej chwili, zmarła parę lat temu.

Zebrani na zamku obejrzeli reportaż z prac komisji konkursowej, a także przejmujące wspomnienia 104-letniej Zofii Romanowskiej, wdowy po asp. Antonim Romanowskim, która na uroczystość przyjechała z Gdyni. Film „Czekałam jak Penelopa” ma trafić do wszystkich młodych policjantów. Na zakończenie gali, po uroczystym wręczeniu medalionów, odbył się recital pieśni patriotycznych w wykonaniu Dominiki Świątek z zespołem.

TO MOJE OKNO

– Ten medal to moje życie – nie kryje wzruszenia Maria Czernek, wdowa po asp. Janie Borkowskim. – Moje okno i ta firanka. I człowiek patrzył. Tyle razy Niemcy wyrzucali nas z domu. Pamiętam, jak stałam w jednym z mieszkań, po których się tułaliśmy, wyglądałam przez okno i myślałam, jak mąż mnie znajdzie, kiedy wróci. A potem okno zostało na zawsze zatrzaśnięte. Byliśmy młodym małżeństwem. Przyszedł wrzesień 1939 r., który zabrał mi męża. Długo nie mogłam się z tym pogodzić. Szkoda, że tak mało dotrwało nas do tej pięknej uroczystości. Każda z nas do ostatniego swojego tchnienia czekała, żeby chociaż wiedzieć gdzie mąż leży, żeby móc pojechać i świecę zapalić. Wiele z nas zmarło bez tej wiedzy.

Wiktoria Krajewska straciła w zbrodni katyńskiej ojca Piotra Rycerza, który we wrześniu 1939 r. był urzędnikiem magistratu w Brodach i męża Andrzeja Poceniaka, podporucznika rezerwy.

– Czekałam na powrót męża z wojny u swojego tatusia, razem z ośmiomiesięcznym dzieckiem – wspomina. – I wrócił. I zaraz aresztowali go Rosjanie, mojego ojca także. Siedzieli przez miesiąc w więzieniu. Powiedzieli, że biorą ich tylko na przesłuchanie, a oni już nigdy nie wrócili.

WYDANY BOLSZEWIKOM

Najstarszą wdową spośród tych, które przyjechały do Warszawy, była Zofia Romanowska.

– Męża zastrzelili Sowieci 20 kwietnia 1940 r. w Twerze, wtedy nazywał się on Kalinin. Ostatni raz widziałam się z nim we wrześniu 1939 r., gdy ewakuowaliśmy się na Wschód. Rodziny policyjne pojechały wcześniej autokarem, policjanci wyjechali z Radomia rowerami, gdy Niemcy już do niego wkraczali. Mężowie wiedzieli, gdzie autobus będzie stawał i jaką ma trasę. Spotkaliśmy się pod Łuckiem, gdzie dowiedzieliśmy się, że weszli bolszewicy. We Włodzimierzu próbowaliśmy załatwić jakiś transport, by wrócić. Tam na ulicy mojego męża rozpoznał Żyd z Radomia, który wydał go bolszewikom. Aresztowali go od razu na ulicy, w mojej obecności. Biegłam za nimi z trzyletnim synkiem na ręku, aby czegoś się dowiedzieć. Nic nie było wiadomo. Przez osiem dni codziennie przychodziłam pod więzienie. Gdy przyszłam kolejnego dnia, okazało się, że wczoraj wszystkich zabrali i pognali na dworzec. Tam podjechał pociąg, zapakowali ich i powieźli w nieznane. Zostałam sama z synkiem. Przeżyłam to strasznie. Wracałam na własną rękę. Co noc gdzie indziej spałam. Ukraińcy nie chcieli nas nocować. Przeżyłam, ale nawet po wojnie nie mogłam przyznać się, gdzie pracował mój mąż…

tekst i zdjęcie Paweł Ostaszewski


Przed Grobem Policjanta Polskiego

14 września br. na dziedzińcu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach odbyły się uroczystości upamiętniające śmierć funkcjonariuszy Policji Państwowej i Policji Województwa Śląskiego, którzy we wrześniu 1939 r. dostali się do niewoli sowieckiej.

Msza święta w intencji poległych policjantów była centralnym punktem rocznicowych obchodów. Nabożeństwo odprawił Jego Ekscelencja Gerard Bernacki, biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej. Przejmującym elementem uroczystości przed Grobem Policjanta Polskiego była etiuda teatralna „Miednoje 1940” w reżyserii insp. Grzegorza Jacha, w której udział wzięli członkowie grup rekonstrukcyjnych, odtwarzających przedwojennych stróżów prawa. Ceremonia, zorganizowana przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie „Rodzina Policyjna 1939 r.”, zgromadziła rodziny przedwojennych funkcjonariuszy, młodzież śląskich szkół i współczesnych policjantów, z komendantem wojewódzkim nadinsp. Dariuszem Bielem na czele. Przedstawiciele Warszawskiego Stowarzyszenia Rodzina Policyjna 1939 wręczyli Marii Nowak, prezes Zarządu OSRP 1939, Honorowy Medalion Pamięci „Pieta Miednoje 1940 r.”.

Po uroczystości odbyło się walne zebranie OSRP 1939, na którym wybierano nowe władze. Prezesem zarządu na kolejną kadencję pozostała Maria Nowak.

P. Ost.
zdj. Monika Kaiser Maciejczak
 

Tablica i dęby

Kolejna epitafijna tabliczka przybyła na ścianie Komendy Powiatowej Policji w Ostrowi Mazowieckiej. O obelisku i tabliczkach pisaliśmy w maju ubiegłego roku, gdy przed komendą pojawił się pamiątkowy głaz.

Uroczystość odbyła się 12 kwietnia 2010 r. Teraz, przy okazji Święta Policji, na frontonie komendy umieszczono dwunastą tabliczkę poświęconą nadkomisarzowi Julianowi Janowi Radoniewiczowi, który kierował komendą w latach 1936–1939. Swoje życie zakończył w Kalininie (obecnie Twer), gdzie został zamordowany przez NKWD, a jego ciało wrzucono do dołów śmierci w Miednoje.

Podczas lipcowej uroczystości przy komendzie posadzono dwanaście dębów katyńskich, upamiętniających dwunastu policjantów z tego terenu, zamordowanych przez Sowietów. Inicjatorem uczczenia pamięci przedwojennych stróżów prawa był Hieronim Pakulski, prezes Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna”, działającego przy KGP.

P. Ost.
zdj. KPP w Ostrowi Mazowieckiej


2 września w Miednoje

– To właśnie tu kończyła się droga życiowa zdradziecko pojmanych i w okrutny sposób mordowanych, najlepszych synów naszej ojczyzny – powiedział nad grobami polskich policjantów, pograniczników, żandarmów i innych funkcjonariuszy II Rzeczypospolitej wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Zbigniew Sosnowski. – Dlatego to miejsce jest nie tylko źródłem ogromnego bólu rodzin pomordowanych, ale przede wszystkim źródłem pamięci narodu polskiego.

W 11. rocznicę otwarcia Polskiego Cmentarza Wojennego w Miednoje nad dołami śmierci pochylili się bliscy ofiar oraz przedstawiciele służb, których funkcjonariuszy zamordowano 71 lat temu. Polskiej delegacji przewodniczył podsekretarz stanu w MSWiA Zbigniew Sosnowski. Hołd pomordowanym policjantom oddał pierwszy zastępca komendanta głównego Policji nadinsp. Kazimierz Szwajcowski. List od prezydenta Bronisława Komorowskiego odczytała Sylwia Remiszewska, zastępca dyrektora Gabinetu Prezydenta RP. W obchodach wzięli też udział ambasador RP w Federacji Rosyjskiej Wojciech Zajączkowski, członkowie stowarzyszeń skupiających rodziny przedwojennych policjantów oraz przedstawiciele lokalnych władz.

Mszę świętą odprawił ordynariusz polowy Wojska Polskiego ks. bp Józef Guzdek, pełniący funkcję krajowego duszpasterza Policji wraz z policyjnymi kapelanami.

– W wielu miejscach w naszym kraju są symboliczne pomniki, krzyże i mogiły upamiętniające tę straszliwą zbrodnię, przed którymi modlimy się za pomordowanych – powiedział podczas ceremonii minister Sosnowski. – Ale jestem przekonany, że obecność tu i teraz – na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje, ma dla wszystkich uczestników tej podniosłej uroczystości wartość szczególną. Nic tak bowiem nie przemawia do nas w takiej chwili i w tym miejscu, jak cisza i szum rosnących tutaj drzew. Dziś na wezwanie – Stańcie do apelu! – odpowie mi cisza. I tylko las jakby głośniej zaśpiewa smutną opowieść i szczelniej okryje groby, przy których się zgromadziliśmy, opowie nam o niespełnionych marzeniach, o niedokończonych planach, o niespełnionej miłości…

Polska delegacja odwiedziła również Twer (dawniej Kalinin), gdzie przed tablicą upamiętniającą mord na polskich policjantach, umieszczoną na fasadzie Instytutu Medycznego (w 1940 r. była tu siedziba NKWD) złożono kwiaty i zapalono znicze. Miednoje to największa policyjna nekropolia na świecie, to jednocześnie największy z cmentarzy ofiar zbrodni katyńskiej. Pogrzebanych jest tu ponad 6300 funkcjonariuszy II RP. 6 tys. z nich było policjantami. Policjanci zginęli, ponieważ byli Polakami i służyli państwu polskiemu. Dla Sowietów nie miała znaczenia ich ranga. Pomordowali i oficerów, i posterunkowych.

Paweł Ostaszewski

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)