PIK, drewno i hit

PIK MAGNUM przebija z łatwością żeliwne bloki silników i rozsadza zamki w zbrojonych drzwiach. Skutecznie potrafi zatrzymać pojazd, a przy tym nie rykoszetuje, ponieważ po uderzeniu w cel „znika”.

  • Nabój – adapter pomysłu Zbigniewa Zubla ma szansę znacząco obniżyć koszty szkolenia strzeleckiego
    Nabój – adapter pomysłu Zbigniewa Zubla ma szansę znacząco obniżyć koszty szkolenia strzeleckiego
  • PR PIK MAGNUM – nowa amunicja specjalna
    PR PIK MAGNUM – nowa amunicja specjalna
  • Wewnątrz naboju w plastikowej kapsułce umieszczony jest metaliczny proszek
    Wewnątrz naboju w plastikowej kapsułce umieszczony jest metaliczny proszek
  • Nabój redukcyjny z „fałszywą” lufą
    Nabój redukcyjny z „fałszywą” lufą

W Szkole Policji w Słupsku fachowcy od wyszkolenia strzeleckiego przetestowali nowe skuteczniejsze pociski specjalne. Kiedy wejdą do wyposażenia policjantów z linii, zależy od Biura Logistyki Policji KGP. Poza tym szkoleniowcy słupscy opracowali nabój ćwiczebny do broni gładkolufowej, wielokrotnie tańszy od dotychczas stosowanych. Już wkrótce strzał słuchacza z mossberga lub imperatora w Słupsku będzie kosztował zamiast kilku złotych – 19 groszy.

NOWY PIK, CZYLI MAGNUM

PIK MAGNUM to pocisk proszkowy, wyprodukowany w Fabryce Amunicji Myśliwskiej w Pionkach, która jest tradycyjnym dostawcą amunicji specjalnej dla Policji. Dotychczas stosowany PIK 94 M nie wytrzymuje z nim porównania.

– Obecnie stosowany pocisk jest dość słaby energetycznie – mówi mł. insp. Zbigniew Zubel, kierownik Zakładu Wyszkolenia Strzeleckiego SP w Słupsku. – Docierały do nas informacje, że grupy specjalne, forsując drzwi, mają kłopoty, gdy używają starej amunicji. Światek przestępczy chowa się za coraz bardziej ciężkozbrojnymi wrotami. Po naszych sugestiach producent wzmocnił konstrukcję pocisku, dzięki czemu jego energia jest znacznie silniejsza. Stary PIK wykorzystywany był przeważnie z przyłożenia, ten natomiast ma bardzo płaski tor lotu, co pozwala zachować dystans. W naszym odczuciu jest on idealny do zatrzymywania pojazdów. Można też strzelać nim w ogumienie, bo nie daje żadnych niebezpiecznych odprysków i odłamków, ponieważ jest to amunicja proszkowa.

Pocisk po trafieniu w przeszkodę i spowodowaniu spustoszeń rozpada się. Jest to możliwe, ponieważ nie jest to jednolity pocisk metalowy, ale drobniutki, ciężki proszek metaliczny, zamknięty w worku, w kapsułce plastikowej. Prace nad nim rozpoczęły się w kwietniu ubiegłego roku.

– Badanie nad pociskiem PR PIK MAGNUM już się zakończyło – mówi Tadeusz Chmielewski, specjalista ds. jakości i normalizacji z FAM w Pionkach. – Zrobiliśmy już certyfikację produktu, w listopadzie ub.r. pocisk był testowany w słupskiej szkole, a 3 czerwca br. zaprezentowaliśmy go na pokazie dla Komendy Głównej Policji. Energia pocisku została podniesiona z 2000 do 2500 J, a teraz wzmocniliśmy go nawet do 2800 J. Wydaje mi się, że najlepiej by było, jakby funkcjonowały dwa pociski.

– Czekamy teraz na opinie z BOA i CBŚ – mówi mł. insp. Krzysztof Iwanina, naczelnik Wydziału Koordynacji i Gospodarki Uzbrojeniem i Techniką Policyjną BLP KGP. – Jeżeli opinie będą pozytywne, to następny zakup amunicji kaliber 12, pod koniec tego roku lub na początku przyszłego, może być wzbogacony o nowy PIK. Wszystko w zależności od potrzeb jednostek.

DREWNO

PR PIK MAGNUM to amunicja, która ma zatrzymać nawet pędzący samochód. Jak można przeczytać w protokole ze słupskich testów, pocisk przebijał żeliwny blok silnika, potem płaszcz wodny i uszkadzał cylinder, penetrując go na głębokość 16 mm. PR PIK 94 M docierał do kanału płaszcza wodnego, ale nie niszczył cylindra.

Podobnie było przy strzelaniu do pieńka sosnowego. Balik o grubości 42 mm opancerzono z jednej strony jednomilimetrową blachą. „PR PIK 94 M dokonał jedynie wgłębienia w blasze o głębokości około 6 mm. Pocisk PIK Magnum dokonał penetracji blachy i balika jednocześnie. Otwór wlotowy na blasze miał owalny kształt o średnicy około 23 mm, natomiast wylotowy był nieregularnym otworem o średnicy około 30–40 mm” – stwierdza protokół.

Przy strzelaniu do elementów karoserii stary pocisk przebijał tylko pierwszą blachę, powodując niewielkie wgięcie w drugiej, znajdującej się około 10 cm za pierwszą. Nowy PIK natomiast przebił obie blachy oraz umieszczone za nimi płyty wiórowe.

– Ten pocisk jest o wiele lepszy do zatrzymywania pojazdów niż przeznaczone do tego celu obecne „Loftki” (LFT 6,8) – mówi mł. insp. Zbigniew Zubel. – Można nim strzelać w ogumienie, ale też bezpośrednio w silnik. „Loftki” są bardzo efektywne, ale tylko wobec ogumienia i mogą stanowić śmiertelne zagrożenie, nawet w promieniu 250 m. W przypadku ich użycia leci wiązka kulek ołowianych, która rozchodzi się na boki. Nawet po trafieniu w oponę kulka może stanowić zagrożenie dla osób postronnych. Nie ma tego problemu z nowym pociskiem. Można nim bardzo celnie strzelać, bez obawy o rykoszety. Nie wywołuje żadnych negatywnych skutków w przypadku trafienia (lub nietrafienia). PIK Magnum przekazuje całą swoją energię i ulega całkowitej dezintegracji.

Policjanci ze Słupska testowali także nowatorski nabój z trzema pociskami drewnianymi, kalibru, podobnie jak przy PIK, 12 wagomiaru do komory o długości 70 mm. Takie pociski wykorzystują policje niektórych krajów europejskich w stosunku do agresywnego tłumu przy masowych zakłóceniach porządku.

Amunicja, przygotowywana jako uzupełnienie gumowej, nie zyskała jednak aprobaty Głównego Sztabu Policji KGP. Oceniono ją jako zbyt „ostrą”, choć w próbach rykoszetowych w Słupsku sprawdziła się o wiele lepiej od stosowanych obecnie pocisków typu „Chrabąszcz”. Gdyby szczególnie agresywny tłum atakował, można, stosując tę amunicję, zwiększyć szybko siłę ognia o 300 procent. Policjanci ze Słupska sugerowali zresztą, aby zmniejszyć jej prędkość początkową o 15–20 proc., co ograniczyłoby zdolność penetracji z odległości do 4 m.

HIT

Prawdziwym hitem, który powstał od początku do końca w słupskiej szkole, jest gładkolufowy nabój redukcyjny. Idea nie jest nowa, bo już przed wojną próbowano stworzyć słabą amunicję do strzelań w pomieszczeniach zamkniętych. Zastosowanie urządzeń wiązało się jednak z montażem nowej lufy oraz specjalnie skonstruowanej, wygiętej iglicy.

– W naszym przypadku chodziło o możliwość odpalenia naboju z wystającą kryzą przez centralnie umieszczoną iglicę broni gładkolufowej – tłumaczy mł. insp. Zbigniew Zubel. – To jest nabój – adapter z taką fałszywą, mimośrodową lufą, z którego będzie można strzelać amunicją sportową. Amunicja sportowa bocznego zapłonu kosztuje 19 groszy (wersja „short” około 11 gr), a uśredniona cena naboju gładkolufowego kalibru 12 to ponad 4,50 zł. Tzn., że odpalenie około 23–40 sztuk sportowej amunicji bocznego zapłonu z naszego adaptera zbliża nas do ceny jednego tradycyjnego naboju z pociskiem gumowym.

Nabój przeszedł pomyślnie próby na strzelnicy i pierwsze sztuki wejdą wkrótce do użycia w Szkole Policji w Słupsku. Przed Euro 2012 trzeba będzie przeszkolić wielu policjantów z zakresu użycia broni gładkolufowej. Taki nabój – adapter daje nieograniczone możliwości szkolenia

– Przewód wylotowy naboju redukcyjnego, odpowiednio wzmocniony, np. chromowany, jest nie do zniszczenia w ciągu ludzkiego życia – przekonuje Zbigniew Zubel. – Po odpaleniu pocisku nie ma on kontaktu z lufą mossberga, a więc w żaden sposób nie wpływa na jej zużycie. Do szkolenia używany byłby nabój sportowy .22 lr, który właściwościami balistycznymi i akustycznymi odpowiada nabojom typu „Chrząszcz” 50. Idealnie, jeżeli udałoby się zamówić 5–7 sztuk tego naboju – adaptera na jedną jednostkę broni. Nie mamy odzewu z komendy głównej, ale w Słupsku będziemy realizować naszą innowację. Rzeczywiste potrzeby w skali kraju szacuję obecnie na 400–500 sztuk amunicji – adapterów do broni gładkolufowej. Taka inwestycja może się zwrócić już po półtorarocznej eksploatacji słupskiego wynalazku.

ELABORACJA

W Słupsku wpadli też na pomysł, że tradycyjne naboje można przecież elaborować, czyli wymieniać spłonki i uzupełniać ładunek miotający. Pociski gumowe, dotychczas wyrzucane na śmietnik, mogą być ponownie wykorzystane do szkolenia kilka dziesiątków razy. Obecnie stosowaną łuskę plastikową można wykorzystać 20–30 razy. Jeżeli natomiast producent zgodzi się na wytworzenie partii amunicji w łuskach aluminiowych, to będzie ona służyła przez kilka lat. Urządzenia do elaboracji kosztują od 300 do 800 euro i jak wyliczają fachowcy ze słupskiej szkoły, zwrócą się po 2–3 latach użytkowania.

Paweł Ostaszewski
pawel.ostaszewski@policja.gov.pl
zdj. autor

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)