Czterech wspaniałych z Tomaszowa

Trwa czwarta edycja konkursu Policjant, który mi pomógł, organizowanego przez Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” i Komendę Główną Policji. Jedyną jednostką, z której do tego zaszczytnego tytułu kandyduje aż czterech funkcjonariuszy, jest Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim. Zgłoszeni zostali przez ofiarę przemocy i kuratorów rodzinnych.

  • mł. asp. Robert Plich, mł. asp. Piotr Pawłowski, podinsp. Wojciech Tatar, asp. sztab. Piotr Błażejewski, mł. asp. Jacek Jakubowski, mł. asp. Cezary Makowski
    mł. asp. Robert Plich, mł. asp. Piotr Pawłowski, podinsp. Wojciech Tatar, asp. sztab. Piotr Błażejewski, mł. asp. Jacek Jakubowski, mł. asp. Cezary Makowski

Wszyscy czterej kandydaci są dzielnicowymi. Mł. asp. Jacek Jakubowski jest na tym stanowisku od sześciu lat, mł. asp. Robert Plich od czterech, mł. asp. Cezary Makowski od trzech, a od dwóch mł. asp. Piotr Pawłowski, który jest już laureatem tytułu Policjant, który mi pomógł. Najdłuższy, jedenastoletni, staż w Policji mają Piotr Pawłowski i Jacek Jakubowski, tylko o rok krócej od nich służy Robert Plich, a Cezary Makowski jest policjantem od pięciu lat. Zanim zostali dzielnicowymi, spotykali się ze zjawiskiem przemocy domowej – służyli w oddziałach patrolowo interwencyjnych, a Robert Plich w komórce ds. nieletnich oraz w policji wodnej i konnej.

WŁAŚCIWI LUDZIE NA WŁAŚCIWYM MIEJSCU

Gdy pani A.M. (inicjały zmienione – red.) po latach trudnego związku zdecydowała się na rozstanie z partnerem, miała nadzieję, że wreszcie odzyska spokój. Ale to dopiero wtedy zaczął się prawdziwy koszmar. Mężczyzna, który 17 lat przesiedział w więzieniu, zaczął ją nękać psychicznie, groził jej i dzieciom śmiercią. „Wspierali” go koledzy, również kryminaliści. Wreszcie zdecydowała się zawiadomić policję. Sprawą zajęli się dzielnicowi – Cezary Makowski i Piotr Pawłowski – którzy okazali jej – jak napisała w zgłoszeniach do konkursu „Policjant, który mi pomógł” bardzo dużo delikatności, zrozumienia, a oddziaływania na byłego partnera przyniosły radykalną poprawę jego zachowania. Teraz doświadczam spokoju.

Kandydaturę Jacka Jakubowskiego zgłosiła Emilia Kałuzińska, kurator rodzinny Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim.

– Od lat z nim współpracuję – mówi pani kurator. – Należy do Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim. W kontaktach zarówno z ofiarami, jak i sprawcami, cechuje się profesjonalizmem, rzeczowością, trzeźwością myślenia oraz konsekwencją. Wie, do jakich instytucji na jego terenie ofiary przemocy mogą się zwrócić o pomoc, ale nie tylko. Ofiary przemocy zawsze mogą liczyć na jego pomoc i wsparcie. Nam także zawsze chętnie służy radą. Mam wobec niego wiele uznania, nie ukrywam, że chętnie korzystam z jego doświadczenia.

Słowa uznania kuratorzy z Tomaszowa Mazowieckiego kierują również pod adresem Roberta Plicha.

– To właściwy człowiek na właściwym miejscu – mówi Bogusława Duzik. – Zawsze mogę skorzystać z jego wiedzy i doświadczenia. – Jest nie tylko rzeczowy i profesjonalny w swojej pracy, ale również kontaktowy, budzący zaufanie. Wielokrotnie słyszałam to od swoich podopiecznych. Nie jest mu obojętny los osób krzywdzonych, w tym ofiar przemocy domowej, a zwłaszcza dzieci.

WIEŚ BARDZIEJ HERMETYCZNA

Tomaszowscy policjanci i kuratorzy podkreślają, że problem przemocy domowej występuje zarówno w rodzinach patologicznych (nadużywanie alkoholu, konflikty z prawem), jak i w tzw. normalnych.

– Przyczyny są różne – mówi Jacek Jakubowski. – Najczęstszą jest bezrobocie, kłopoty w pracy, brak pieniędzy. A ludzie nie umieją z sobą rozmawiać. Zamiast wspólnie starać się rozwiązać problemy, stają się wobec siebie opryskliwi, agresywni, brutalni. Przemoc domowa dotyczy mieszkańców miast i wsi. Inna jest tylko skala jej występowania.

– Wprawdzie w mieście ofiar przemocy domowej jest więcej niż na wsi, ale łatwiej do nich dotrzeć – mówi Emilia Kałuzińska. – Z reguły ludzie wiedzą, że są instytucje, które mogą im pomóc, są też bardziej na tę pomoc otwarci. Poza tym miasto daje im poczucie anonimowości: ofiara nie musi drżeć już na myśl, co powie sąsiad, gdy zobaczy ją rozmawiającą z policjantem lub wchodzącą do ośrodka interwencji kryzysowej.

O tym, jak hermetyczna jest społeczność wiejska, wie doskonale Robert Plich, którego rewir obejmuje teren wiejski, czyli gminę Rokiciny.

– Środowisko wiejskie tworzy zamkniętą całość – mówi dzielnicowy. – Uważa, że pewnych spraw, takich jak właśnie przemoc domowa, nie wyciąga się na światło dzienne, a już w żadnym wypadku nie rozmawia się o nich z policją. Poza tym często przemoc traktowana jest jako coś naturalnego, powiedzenie jak bije, to kocha cały czas jest aktualne. I nawet jeżeli ofiara przemocy zdecyduje się na zawiadomienie, bo np. została skatowana, to szybko je wycofuje. Trudno też namówić ją, żeby udała się do instytucji, która jej pomoże, m.in. udzieli porady prawnej, zapewni opiekę psychologa czy terapeutę.

Robert Plich dobrze zna teren, na którym działa, wie też, jak rozmawiać z jego mieszkańcami. Wywodzi się z pobliskiej gminy, gdzie do tej pory mieszka.

ZAWSZE PO STRONIE OFIARY

Tomaszowscy policjanci podkreślają, że podstawą w walce ze zjawiskiem przemocy rodzinnej jest zdobycie zaufania ofiary. Wymaga dużo pracy i czasu, gdyż trzeba robić to małymi krokami, bez nacisków i presji.

– Należy przełamać obawy, niepokoje, wątpliwości tych osób – mówi Cezary Makowski. – My, dzielnicowi, często jesteśmy pierwszymi policjantami, których spotkały na swojej drodze życiowej. Trzeba ich cierpliwie wysłuchać. I wiele rzeczy wytłumaczyć – często nawet to, czym jest przemoc, a one są jej ofiarami – oraz wskazać kto jak i gdzie może im pomóc i że same muszą chcieć tej pomocy. I że muszą być konsekwentne.

Dzielnicowi z Tomaszowa podkreślają, że nigdy nie składają obietnic, jeśli nie są w stanie z nich się wywiązać.

– Ważne, żeby ofiara wiedziała, że jesteśmy po jej stronie, że ma za sobą prawo – mówi Piotr Pawłowski. – To ją wzmacnia psychicznie, pozwala podjąć walkę, a następnie w niej wytrwać. Istotne jest również, aby sprawca zdawał sobie sprawę, że my stoimy po stronie jego ofiary, że nie dajemy przyzwolenia na stosowanie przemocy. Musi czuć respekt przed prawem.

Dla tomaszowskich dzielnicowych równie ważna jest bowiem praca ze sprawcami przemocy rodzinnej.

– Wielokrotnie spotykaliśmy się i rozmawialiśmy z partnerem pani A.M. – kontynuuje mł. asp. Pawłowski. – To twardy zawodnik, nie bez przyczyny wiele lat spędził za kratami i wcale nie było łatwo przekonać go, żeby przestał znęcać się nad kobietą. Na szczęście zdał sobie sprawę, jakie może ponieść konsekwencje swojego postępowania. Teraz, gdy odwiedza byłą partnerkę, zachowuje się poprawnie.

W pracy dzielnicowego najpierw trzeba być człowiekiem, a dopiero później policjantem – dodają tomaszowscy kandydaci do tytułu Policjant, który mi pomógł.

WRAŻLIWOŚĆ I PROFESJONALIZM

Żaden z kandydatów zgłoszonych do konkursu nawet słowem nie wspomniał, że służba dzielnicowego jest ciężka, walka z przemocą w rodzinie – żmudna, a na efekty trzeba długo czekać. I że często dla tej pracy poświęcają swój prywatny czas, nawet kosztem rodziny. Podkreślił to natomiast podinsp. Mirosław Domański, komendant powiatowy Policji w Tomaszowie Mazowieckim, który kiedyś też był dzielnicowym.

– Służba ta jest jedną z najtrudniejszych – mówi komendant. – Szczególnie jeśli chodzi o przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, gdzie niezbędna jest wrażliwość na los drugiego człowieka. Nasi dzielnicowi ją mają. W połączeniu z ich profesjonalizmem daje to wymierne efekty. I dotyczy to zarówno działań funkcjonariuszy zgłoszonych do konkursu, jak i pozostałych dzielnicowych. W KPP w Tomaszowie Mazowieckim jest ich czternastu.

To o nich podinsp. Wojciech Tatar, naczelnik Wydziału Prewencji KPP w Tomaszowie Mazowieckim, mówi czternastu wspaniałych.

– Tworzą taką mieszankę doświadczenia i młodości, najdłuższy staż na tym stanowisku wynosi dziewięć lat, najkrótszy dziewięć miesięcy – mówi asp. sztab. Piotr Błażejewski, kierownik rewiru. – Dobierałem ich pod kątem predyspozycji do tej pracy. Uważam, że mam dobrą rękę, ale też i szczęście do ludzi.

Grażyna Bartuszek zdj. Krzysztof Chrzanowski


Policjant, który mi pomógł Trwa czwarta już edycja konkursu, który organizuje Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”. Kandydatów do tego tytułu mogą zgłaszać osoby prywatne, organizacje społeczne i instytucje inne niż Policja. Zgłoszenie powinno zawierać dane kandydata, dane osoby zgłaszającej i pełną nazwę instytucji przez nią reprezentowanej, dane kontaktowe oraz uzasadnienie zgłoszenia. Szczegóły dotyczące konkursu oraz formularz zgłoszeniowy można znaleźć na www.niebieskalinia.pl. Formularz należy wysłać pod adresem Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” Instytutu Psychologii Zdrowia, ul. Korotyńskiego 13, 02-121 Warszawa.
 

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)