Placówki kryminalistyki

Nie ma drugiego kraju w Europie, który miałby tak rozdrobnioną strukturę laboratoriów kryminalistycznych, jak Polska. Komendanci wojewódzcy naczelnicy LK albo się tym w ogóle nie przejmują, albo wykazują ogromną pomysłowość, by zachować status quo. Kolejni komendanci główni Policji, mimo wydawanych zaleceń, harmonogramów przekształceń itp., wciąż nie mogą wiele zdziałać.

Zamiejscowe sekcje kryminalistyki są pozostałością po czasach starego podziału administracyjnego kraju z 49 województwami.

RELIKT PRZESZŁOŚCI

Kiedy w 1999 r. zmniejszono ich liczbę do 16, 33 byłe komendy wojewódzkie Policji stały się powiatowymi. Z przekształceniem większości wydziałów z wojewódzkich na powiatowe nie było problemów. Gorzej poszło z laboratoriami kryminalistycznymi. Problem ten nie dotyczył tylko tych nowych województw, na terenie których nie było byłych miast wojewódzkich. Jedynie KWP w Rzeszowie z chwilą powstania nowego województwa zlikwidowała laboratoria kryminalistyczne w byłych miastach wojewódzkich na jej terenie (Tarnobrzeg, Krosno i Przemyśl) i od początku w nowym województwie działa tylko laboratorium w Rzeszowie.

Najprościej było zmienić laboratoriom nazwę. Ochrzczono je mianem „sekcje zamiejscowe laboratoriów kryminalistycznych” i pozostawiono bez zmian. Już tego samego roku, kiedy odchudzono liczbę województw do 16, w biuletynach Biura Kryminalnego i CLK KGP ukazały się dwa artykuły, z treści których jasno wynikało, że sekcje te nie mają racji bytu. Autorzy sugerowali, by laboratoria te stopniowo przekształcały się w ogniwa techniki kryminalistycznej. Do końca 2003 roku tylko KWP w Bydgoszczy zdecydowała się na racjonalne działanie i zlikwidowała sekcje zamiejscowe w Toruniu i Włocławku. W pozostałych województwach, gdzie występował problem sekcji zamiejscowych, nie podejmowano żadnych działań.

HARMONOGRAM LIKWIDACJI

Jako że w pozostałych województwach sekcje funkcjonowały nadal bez żadnych zmian, w 2006 r. komendant główny Policji, na podstawie prac zespołu oceniającego funkcjonowanie laboratoriów kryminalistycznych, nie wahał się podjąć decyzji. Ocena zespołu była jednoznacznie negatywna: „Dualizm podległości, zróżnicowanie finansowania, zróżnicowana  baza sprzętowa, niedostosowana baza lokalowa, niewdrażanie standardów, niemożność utrzymania jednolitej koncepcji i rozwoju oraz rozproszenie kadrowe” to główne zarzuty raportu przedstawionego przez wspomniany zespół. W związku z tym komendant główny Policji zażyczył sobie przedstawienia harmonogramu likwidacji zamiejscowych sekcji kryminalistyki do końca 2007 roku.

Tym nowym zarządzeniem przejęto się jedynie w KWP w Lublinie. W pozostałych województwach zaczęto stosować najprzeróżniejsze kruczki prawne, które miały sugerować, że sekcji tych już nie ma. Na przykład jeden z naczelników LK KWP zmienił zasady wysyłania korespondencji i całego obiegu dokumentów – nie bezpośrednio do zamiejscowej sekcji kryminalistyki, tylko do LK KWP, a dopiero stamtąd do sekcji. To miało oznaczać, że sekcji jako takiej nie ma, a istnieje tylko „wysunięta placówka LK”, zatrudniająca ekspertów z KWP.

ZMIANY TYLKO NA GÓRZE

W lutym (i w sierpniu) 2007 r. zmieniali się komendanci główni Policji. To spowodowało, że większość naczelników LK KWP i komendantów wojewódzkich „zapomniała” o poleceniu poprzedniego komendanta dotyczącym harmonogramu likwidacji zamiejscowych sekcji kryminalistyki. Kiedy jednak okazało się, że kolejny komendant główny podtrzymuje zalecenie poprzednika, poszczególne KWP przedstawiły swój harmonogram likwidacji zamiejscowych sekcji: KWP w Białymstoku, Gorzowie Wielkopolskim, Katowicach i Szczecinie mimo odgórnych zaleceń postanowiły tychże jednostek nie likwidować, KWP w Krakowie, Łodzi i Olsztynie wyznaczyły sobie termin likwidacji do końca 2008 r., KWP w Radomiu i Wrocławiu do 2009 r., KWP w Poznaniu w ogóle nie zajęła żadnego stanowiska; KWP w Rzeszowie, Lublinie i Bydgoszczy do tego czasu już zlikwidowały swoje zamiejscowe placówki.

Minęły kolejne lata, znów zmienił się komendant główny Policji, a sytuacja w LK niewiele się poprawiła. W 2007 r. istniało 39 zamiejscowych sekcji kryminalistyki, w 2010 r. – 35. Kuriozum stanowi fakt, że w latach 2008–2009 było ich 40, a więc o jedną więcej niż w 2007 r. Jak to możliwe?

– W 2008 r. w jednym z województw zmienił się naczelnik LK KWP – opowiada mł. insp. Paweł Rybicki, dyrektor CLK KGP – i na pierwszej z narad w sprawie zamiejscowych sekcji kryminalistyki ogłosił, że ma wspaniałą wiadomość: właśnie udało mu się przywrócić działalność zlikwidowanej już przez jego poprzednika zamiejscowej sekcji kryminalistyki…

JEDYNI W EUROPIE!

– Nie ma drugiego takiego kraju w Europie – kontynuuje dyrektor Rybicki – gdzie jedna instytucja miałaby w swoich strukturach aż 35 podmiotów wykonujących badania kryminalistyczne. To sytuacja niespotykana nie tylko w wymiarze jednej instytucji, ale nawet w skali całego kraju! A w Polsce poza laboratoriami policyjnymi są przecież jeszcze inne, np. w Straży Granicznej czy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W samej Warszawie funkcjonują aż cztery, z czego dwa w Policji. Tak dalece rozdrobniony system laboratoriów kryminalistycznych i ich rozproszenie powoduje, że są one nierównomiernie wyposażone, niesprawnie zarządzane, nieefektywne. Z ekonomicznego punktu widzenia wydaje się, że utrzymywanie w Policji 35 takich placówek jest całkowicie nieopłacalne. Dodatkowo nie mamy żadnej możliwości centralnego zarządzania, wprowadzania systemu specjalizacji laboratoriów, czy też wprowadzania czytelnych rozwiązań dających sposobność kierowania ekspertyz tam, gdzie są tzw. wolne moce przerobowe. Wszystko odbywa się na żywioł. Sama likwidacja sekcji nie rozwiąże jednak tego problemu. Moim zdaniem konieczne jest wprowadzenie systemu zbudowanego z dużych placówek badawczych, realizujących zlecenia dla całej Policji, nie zaś dla poszczególnych województw czy nawet powiatów. Wiąże się z tym jednak konsolidacja istniejących zasobów, a nie utrzymywanie rozdrobnionych laboratoriów, bo z założenia mają one przecież wykonywać wysoko wyspecjalizowane badania – kończy dyrektor Rybicki.

TADEUSZ NOSZCZYŃSKI
zdj. Andrzej Mitura


Nadkom. Marzena Paśko, zastępca naczelnika Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Rzeszowie:

– U nas sekcje zamiejscowe laboratoriów kryminalistycznych zostały zlikwidowane od razu po zmianach administracyjnych w kraju. Z perspektywy czasu oceniam to bardzo pozytywnie. Zarówno ze względów finansowych, ekonomicznych, jak i możliwości rozwoju i zarządzania naszym laboratorium. Stworzyliśmy nową pracownię genetyki, inwestujemy w coraz lepszy sprzęt i idziemy z postępem. Likwidację zamiejscowych placówek ułatwiło nam to, że mieliśmy już wówczas osobny budynek, w którym do dziś funkcjonujemy, więc nie było problemów lokalowych. Wszyscy pracownicy sekcji zamiejscowych z Przemyśla, Tarnobrzega i Krosna mieli się gdzie pomieścić, choć na pewno nie byli zadowoleni z konieczności dojeżdżania do pracy. Mimo to nikt nie zrezygnował, nie odszedł na emeryturę, nie przeniósł się do innego wydziału na „swoim” terenie. Wszyscy pracują dalej w LK w Rzeszowie. 

Mł. insp. Jacek Sakowicz, naczelnik Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Białymstoku:

– U nas likwidacja sekcji zamiejscowej w Suwałkach byłaby całkowicie nieopłacalna i przyniosłaby tylko szkody dla całej służby. Chodzi o to, że tam trzej wyspecjalizowani eksperci (na których wyszkolenie potrzeba minimum 4 lata) prowadzą badania identyfikacyjne numerów samochodów, które mogły zostać skradzione. Kierowcami tych pojazdów są z reguły obcokrajowcy, których wolno nam zatrzymać na 48 godzin. W tym czasie musi być przeprowadzona ekspertyza, która, jeśli potwierdzi podejrzenie o kradzież, pozwala kierowcę zatrzymać w areszcie. Jeśli zlikwidujemy tę zamiejscową sekcję, czas oczekiwania na ekspertyzę znacznie się wydłuży, podejrzewani kierowcy będą musieli być zwalniani, no a potem można ich szukać… za Uralem.

Białystok od Suwałk dzieli 120 km, więc o dojeździe do pracy tamtejszych ekspertów nie ma mowy. Również transport sprawdzanych pojazdów do nas zajmowałby sporo czasu, nie mówiąc o kosztach. Zlikwidowaliśmy natomiast sekcję zamiejscową w Łomży, bo to dało się zrobić bez szkody dla służby. Eksperci stamtąd przenieśli się do nas lub odeszli na emeryturę.


Gen. insp. Andrzej Matejuk, komendant główny Policji:

– Organizacja laboratoriów kryminalistycznych Policji to duży problem, który trwa od lat. Decyzje o zlikwidowaniu jednostek zamiejscowych zapadły w 2006 roku i z różnych przyczyn do dziś nie zostały zrealizowane. Dlatego musimy podejść do sprawy systemowo. Powołujemy zespół, który przeprowadzi analizę efektywności całego pionu kryminalistycznego, nie tylko sekcji zamiejscowych. Nie chodzi nam o to, żeby coś na siłę likwidować, albo coś rozbudowywać. To musi wynikać z efektywności i z potrzeb. Spływają informacje, trwają analizy. Bierzemy pod uwagę różne warianty. Może potrzebna jest centralna koordynacja laboratoriów kryminalistycznych? To wypracuje zespół. Do końca tego roku musimy ten problem rozwiązać. 

not. IF

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 3.7/5 (3)