Opinie o projekcie

W poprzednim numerze „Policji 997” przedstawiliśmy projekt nowych uregulowań prawnych dotyczących dostępu do broni, który rekomenduje poseł Janusz Palikot. Poprosiliśmy Czytelników o opinie i dostaliśmy ich tyle, że będziemy zmuszeni rozłożyć ich publikację na kilka miesięcy. Dziękujemy i prosimy o więcej.

Odebrać Policji uprawnienia!

W kwestii zmiany ustawy chciałbym się jednoznacznie opowiedzieć za proponowanymi zmianami. Nie znaczy to bynajmniej, że obecnie obowiązująca ustawa jest zła. Jest niezła. Szwankują natomiast wydziały postępowań administracyjnych w komendach Policji. To, co się tam odbywa, jest żywcem przeniesioną z PRL praktyką wydawania paszportów – nałożoną na broń. Jeśli ktoś tego nie przeżył, nie zrozumie. Pierwszy raz starałem się o pozwolenie na posiadanie broni do celów sportowych w 2006 roku. Odmowa – za daleko mieszkam od strzelnicy i moje wyniki nie są wybitne. „Mogą otrzymać broń osoby, które ją szczególnie potrzebują, tj. osoby, które jej szczególnie potrzebują oraz instruktorzy strzelectwa...” (to prawie dosłowny cytat z tego bełkotu, który mi wtedy napisano). W 2009 roku, już jako instruktor strzelectwa, sędzia, osoba o uprawnieniach do prowadzenia strzelań, starałem się o zezwolenie po raz drugi – znowu odmowa. Tym razem WPA napisał, że cieszy się, iż mam uprawnienia, ale ich zdaniem nie uprawiam czynnie strzelectwa... Kłamstwo! Czynnie działam w klubie strzeleckim, nomen omen policjantów KMP w Bielsku‑Białej. W to, co dzieje się obecnie, nawet moi koledzy policjanci nie mogą uwierzyć. To, co pracownicy WPA wyprawiają, to po prostu skandal. Dlatego należy Policji odebrać te uprawnienia!

Jurand Szweda

(…)

Z niepokojem

przeczytałem wywiad z J. Lewandowskim dotyczący projektu nowej ustawy liberalizującej dostęp do broni. Myślałem, że ten pomysł odszedł wraz z ministrem Czumą. Niestety, nie. Pan ten twierdzi, że nie jest reprezentantem żadnego lobby, ale kiedy przeczytałem uzasadnienie ustawy, przypomniały mi się argumenty maniaków broni palnej z USA, gdzie lobby takie (w postaci National Rifle Association of America) istnieje i wywiera duży wpływ na ustawodawstwo poprzez m.in. wymyślanie mniej lub bardziej absurdalnych argumentów za posiadaniem broni palnej. W czasie pobytu służbowego w USA miałem okazję poznać poglądy amerykańskich policjantów, którzy w większości są zwolennikami szerokiego dostępu do broni palnej, mimo że na służbie w 2006 r. zginęło (o ile dobrze pamiętam) około 150 funkcjonariuszy. Najczęściej powtarzanym argumentem było to, że powszechne posiadanie broni rzekomo zniechęca inne kraje do zaatakowania USA. Wydaje mi się, że nie ma potrzeby, by polemizować z tak absurdalnym twierdzeniem, ale jeśli byśmy rozwinęli to „genialne” spostrzeżenie, to może obywatele powinni otrzymać prawo kupna granatnika, czołgu, działa. Na pewno odstraszy to naszych przeciwników, którzy tylko czyhają, żeby nas zaatakować.

Słyszałem też o tych raportach FBI o spadku przestępczości w stanach, gdzie zliberalizowano prawo do posiadania broni palnej. Może spadek ten był spowodowany zupełnie innymi przyczynami i może właśnie dlatego zliberalizowano tam przepisy dotyczące posiadania broni, gdyż wcześniej zmniejszyła się przestępczość. Poza tym wątpię, czy w USA takie zmiany spowodowałyby zwiększenie lub zmniejszenie liczby broni palnej w rękach prywatnych. W USA jest 86 mln sztuk broni legalnej i dwa razy tyle posiadanej nielegalnie (dane te usłyszałem od funkcjonariusza FBI), więc liberalizacja, czy też zaostrzenie przepisów, i tak za dużo tam nie zmieni.

Tymczasem w Polsce zwiększenie dostępu do broni spowoduje, moim zdaniem, że:
– w kraju o tak dużej agresji w kontaktach międzyludzkich, jakim jest Polska, co jakiś czas broń będzie używana jako ostateczny argument w zwykłych kłótniach na ulicy czy w domu;
– co jakiś czas dojdzie do masakry dokonanej przez szaleńca, który wcześniej oczywiście przeszedł badania psychologiczne; póki co, w Europie do tragedii takich dochodzi systematycznie tylko w Finlandii, gdzie dostęp do broni jest porównywalny z tym w USA;
– dodatkowo zwiększy się dostęp do broni przez zwykłych kryminalistów, którzy zdobywać ją będą np. włamując się do mieszkań posiadaczy broni (przypominam sprawę kradzieży broni krótkiej z mieszkania generała, który wrócił z Iraku);
– kryminaliści, mając świadomość, że obywatele posiadają broń, sami zaczną jej częściej używać. Mogę podać przykład z RPA, gdzie dostęp do broni palnej jest powszechny – tam przestępcy nie używają broni palnej, żeby zastraszyć ofiarę, tylko po to, by ją zabić – wiedzą, że muszą to zrobić, bo w przeciwnym razie sami mogą zginąć. Żyjemy w dosyć bezpiecznym kraju i nie pozwólmy, żeby grupa oszołomów to zmieniła poprzez swoje dziwne pomysły;
– dojdą przypadkowe postrzelenia, np. spowodowane przez dzieci posiadaczy broni, które wskutek nieostrożności rodziców znajdą dostęp do pistoletu;
– zmniejszy się poczucie bezpieczeństwa zwykłych policjantów.

Dodatkowo Pan Lewandowski mija się z prawdą, mówiąc, że tragedia, do której doszło przy zatrzymaniu Barbary Blidy, była spowodowana brakiem informacji funkcjonariuszy ABW o posiadaniu przez nią broni palnej. ABW ma dostęp do naszego KSIP, a z relacji prasowych z tamtego okresu wynikało, że oni tej broni po prostu nie znaleźli, chociaż jej szukali. Na koniec jeszcze jedna refleksja po lekturze wywiadu dotycząca tego, kto byłby beneficjentem proponowanych rozwiązań – na pewno instruktorzy strzelania, którzy mieliby zapewniony napływ kursantów w związku z koniecznością zdawania egzaminów praktycznych co 3 lata przez osoby, które chciałyby nosić broń w miejscach publicznych. Ciekaw jestem, czy autorzy projektu mają „papiery instruktorskie”?

Policjant z dolnośląskiego

(…)

Więcej opinii w tradycyjnej, drukowanej wersji miesięcznika „Policja 997”.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)