Ja, Tomasz, pirat drogowy…

Jest przekonany, że działał zgodnie z prawem i rzetelnie wykonywał swoje obowiązki. Sąd grodzki był innego zdania. Uznał go za winnego popełnienia na służbie wykroczeń drogowych i wymierzył 800-złotową grzywnę. Policjant nie może się z tym pogodzić, szuka sprawiedliwości.

  • – Tylko śmignął koło mnie. Jak miałem go dogonić, nie przekraczając dozwolonej prędkości? – pyta sierż. Lubiński
    – Tylko śmignął koło mnie. Jak miałem go dogonić, nie przekraczając dozwolonej prędkości? – pyta sierż. Lubiński
  • Narzędzie wykroczenia: skoda octavia z wideorejestratorem
    Narzędzie wykroczenia: skoda octavia z wideorejestratorem

Niespełna 30-letni sierż. Tomasz Lubiński od blisko 10 lat jest policjantem bydgoskiej drogówki. Doświadczonym, wielokrotnie wyróżnianym, lubiącym swoją pracę. Tak było do feralnego 7 września 2007 roku.

SIEDEM GRZECHÓW NA DRODZE

Tego dnia Tomasz Lubiński od godz. 14 do 22 pełnił służbę w patrolu zmotoryzowanym wraz z funkcjonariuszem Żandarmerii Wojskowej Danielem R. Kierował nieoznakowaną skodą octavią, wyposażoną w wideorejestrator.
Jak co dnia otrzymał zadanie monitorowania ruchu na ulicach miasta i drogach podmiejskich, dyscyplinowania kierujących oraz rejestrowania popełnianych przez nich wykroczeń.

Nawet przez myśl mu nie przeszło, że zapisany przez niego cyfrowy obraz będzie później wykorzystany przeciwko niemu w postępowaniu sądowym.

A stało się to po raz pierwszy 28 kwietnia 2008 roku, kiedy jako obwiniony stanął przed bydgoskim Sądem Rejonowym XIV Wydział Grodzki. Usłyszał wówczas siedem zarzutów o naruszenie przepisów ruchu drogowego, traktowanych przez kodeks jako wykroczenia (głównie art. 97 k.w.):

1) – o godz. 15.36 na drodze publicznej nr 25, jadąc w kierunku Bydgoszczy, poza obszarem zabudowanym, przekroczył prędkość o 89 km/h;
2) – o godz. 16.31 w pobliżu ronda Bernardyńskiego w Bydgoszczy przejechał po chodniku ul. Kujawskiej;
3) – o godz. 16.33 na ul. Jagiellońskiej poruszał się pasem dla autobusów, oznaczonym znakiem P‑22 BUS;
4) – o godz. 17.47 na ul. Armii Krajowej przekroczył dopuszczalną prędkość o 38 km/h;
5) – o godz. 17.51 w Niemczu, jadąc w kierunku Żołędowa, miał na liczniku 75 km/h, zamiast obowiązujących na tym odcinku 40 km/h;
6) – o godz. 17.53 w tej samej miejscowości przekroczył dopuszczalną prędkość o 71 km/h;
7) – o godz. 20.26 na ul. Nad Torem w Bydgoszczy wykonał manewr skrętu w lewo w ul. Siedlecką, przecinając linię ciągłą.

– Do winy się nie poczuwam – mówi sierż. Tomasz Lubiński. – Wszystkie te czyny, o które jestem oskarżany, nie były wynikiem lekceważenia przeze mnie ustalonych norm prawnych, ale konsekwencją nałożonych na mnie obowiązków służbowych. Przecież ja pełniłem służbę nieoznakowanym radiowozem wyposażonym w kamerę do rejestracji wykroczeń drogowych.

Kto choć trochę orientuje się w specyfice pracy z wideorejestratorem, ten wie, że nie da się dokonać zapisu prędkości „namierzanego” kierowcy bez dogonienia go, ustawienia się bezpośrednio za nim na tzw. ogonie i filmowania jego jazdy przynajmniej na odcinku 100 metrów. Niech mi ktoś wytłumaczy, jak to zrobić, nie przekraczając dozwolonych prędkości. To przecież absurd.
 

(...)


Czy słyszał pan, żeby gdzieś w Polsce kontroler ruchu drogowego pracujący z wideorejestratorem został ukarany mandatem za przekroczenie prędkości na służbie? To brzmi jak żart, ale u nas w 2007 roku były dwa takie przypadki. Koledzy zapłacili 400-złotowe grzywny, byle nie zadzierać z naczelnikiem. Ja nie dałem się zastraszyć, bo nie poczuwam się do winy.


(...)


Z IGŁY WIDŁY?

24 listopada ubiegłego roku zapadł wyrok. Sąd uznał sierż. Lubińskiego za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów i skazał na 800-złotową grzywnę. Obrońca policjanta złożył w jego imieniu apelację od wyroku.

(...)

Jerzy Paciorkowski
zdj. autor

Jest to fragment artykułu. Całość w tradycyjnej, drukowanej wersjii miesięcznika „Policja 997”

Nadkom. Adam Jasiński, ekspert w Biurze Ruchu Drogowego KGP:

– To sprawa bezprecedensowa. Nie przypominam sobie, aby kontroler ruchu drogowego stawał kiedyś przed sądem za wykroczenia popełnione podczas wykonywania obowiązków służbowych. A zdarzenia takie są nieuniknione, zwłaszcza podczas pracy z wideorejestratorem.

Obecnie obowiązujące przepisy – zarówno ustawa o Policji, jak również Prawo o ruchu drogowym – nie zawierają w swej treści kontratypu, który wyraźnie wyłączałby każdorazowo odpowiedzialność policjanta za naruszenie zasad bezpieczeństwa lub przepisów ruchu drogowego, do którego doszło podczas i w związku z wykonywaniem przez niego zadań służbowych. Na tej podstawie nie można jednak wywnioskować, że policjant podlega odpowiedzialności na ogólnych zasadach, gdyż zastosowanie może tu znaleźć kontratyp doktrynalny – Non facit fraudem, qui facit, quod debet (Nie czyni bezprawia, kto spełnia swą powinność).

Generalnie należy przyjąć, że sytuacje, gdy za pomocą urządzeń samoczynnie rejestrujących prędkość (tzw. fotoradary) zapisywane są przekroczenia, których dopuszczają się policjanci prowadzący obserwację dynamiczną, nie mogą prowadzić do ich odpowiedzialności.
 
Mecenas Grzegorz Wołek, obrońca sierż. Tomasza Lubińskiego:

– Przepisy nałożyły na Policję i w efekcie na funkcjonariuszy pełniących służbę obowiązek działania. To właśnie Policja jako pierwsza z definicji służby i swojej roli ma bezzwłocznie reagować i odpowiadać na każdy sygnał o nieprawidłowościach. Zaniechanie rodzić może odpowiedzialność z art. 231 k.k. Swoje ustawowe uprawnienia i obowiązki Policja realizuje w różny sposób, często z jednej strony ważąc bezpieczeństwo, z drugiej zaś konieczność ujawniania czynów zabronionych. W tym właśnie miejscu pojawia się kwestia funkcjonowania kontratypów, które wyłączają społeczne niebezpieczeństwo czynu (społeczną szkodliwość).

W niniejszej sprawie właśnie z takim kontratypem, wypływającym z braku społecznej szkodliwości mamy do czynienia. Jest to kontratyp działania w granicach swojego uprawnienia lub obowiązku, kontratyp działań prawnych. W prawie karnym i w prawie o wykroczeniach obowiązuje zasada, że kto działa prawnie, nie może być za to pociągnięty do odpowiedzialności. Czasami jednak dochodzi do kolizji obowiązku nałożonego ustawą z zakazami również wynikającymi z ustawy, do zderzenia dwóch prawem chronionych dóbr.

W takiej sytuacji znalazł się właśnie sierż. Tomasz Lubiński. Czy reagując na wykroczenia przeciwko porządkowi na drogach, sam ma teraz ponieść konsekwencje swej regulaminowej, godnej wyróżnienia postawy? Przecież chroni go instytucja kontratypu pozaustawowego. W mojej ocenie bydgoski kontroler ruchu drogowego jest niewinny.

 

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 4/5 (2)